Raczej nie miała powodu, żeby to ukrywać. ich początek był trudny, starała się nieco zmienić nastawienie, ale to wcale nie oznaczało, że nagle go polubi. Przywykła do niego, tolerowała go w swoim otoczeniu, wiedziała, że był bliski jej bliskim, ale to by było na tyle, nie sądziła, że kiedykolwiek miałam ich połączyć przyjaźń, ale wiedziała też, że życie bywa bardzo przewrotne. Nie miała w zwyczaju udawać, że jest inaczej niż w rzeczywistości, podchodziła więc do niego z drobnym dystansem, ale nie udawała, że go nie widzi, to już był dość spory sukces.
- Sen to jednak taka podstawa, dzięki której nie będziesz dawał dupy, jak coś stanie nam na drodze. - To był obaj troski, bardzo pokraczny, ubrany w takie słowa, a nie inne, ale jednak. Odpoczynek był bardzo istotny, skądś musiał brać energię. Podeszła do tego dość prosto, odezwała się w sposób, który wiedział, że uderzyłby w nią chociaż odrobinę. Nie przejmowała się sobą, nie przejmowała się gadaniem o tym, że coś mogłoby jej szkodzić, zupełnie inaczej wyglądało to, jeśli mówiono o tym, że może zawieść swoich bliskich. Byli do siebie podobni, czy tego chciała, czy nie widziała w nich wiele wspólnych cech. Zastanawiała się czy wpływ na to miały geny, czy po prostu podobny styl życia, który wiedli. Nie miała pojęcia.
Przeniosła wzrok na horyzont, całkiem niezły mieli widok z tego tarasu, szkoda tylko, że deszcz nadal nie przestawał zacinać, nie mieli szczęścia z tą pogodą. Dużo przynajmniej się wędrowało, kiedy wiatr nie wiała mordę, a ubrania pozostawały suche, ale nie zawsze tak się dało.
- Brak snu nie pozwala Ci zasnąć. - Powtórzyła za nim. Nieźle. Nie brzmiało to szczególnie optymistycznie. Obserwowała go kątem oka. Miała wrażenie, że ostatnio wyglądał gorzej, trochę jak zbity pies, ale nic o tym nie mówił, więc to ignorowała, udawała, że nie widzi, bo nie był to jej zasrany interes. Tyle, że poniekąd był blisko, przez tych wszystkich ludzi, którzy ich łączyli, co powodowało, że nie umiała być do końca obojętna.
Zmrużyła na moment oczy. Chciała powiedzieć, że wszystko da się odkręcić, ale skłamałaby, wiedziała, że życie to nie bajka, niektóre wybory niosły ze sobą ciężkie konsekwencje, których nie dało się odwrócić, ciągnęły się za ludźmi przez całe życia.
- Nie da się go odkręcić, ale być może jest jakieś inne wyjście, niekoniecznie odkręcanie jest jedynym. - Zawsze można było nieco złagodzić skutki, być może nie wszystko odwrócić, ale jednak jakoś reagować. Na każde gówno była jakaś metoda.