• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[13.09.1972] pod powierzchnią | Benjy & Prudence

[13.09.1972] pod powierzchnią | Benjy & Prudence
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#12
11.11.2025, 19:50  ✶  
Jej głos zabrzmiał lekko, żartobliwie, kiedy mówiła o poświęceniu dla nauki, ale słyszałem w tym coś więcej. Wiedziałem, że takie słowa, chociaż w jej ustach brzmiały jak gra, zawsze miały cień czegoś prawdziwego. Uśmiechnąłem się więc tylko kątem ust, nie do końca potrafiąc oderwać od niej wzrok. Oczywiście, że wiedziałem, iż śmierć przez „zeżarcie” nie była jej planem idealnym, ale słowo „naukowe” działało jak katalizator w naszych przekomarzankach. Wiedziałem, że była zdeterminowana, a ja z natury nigdy nie pozwoliłbym jej na samodzielne wpadnięcie w coś, co mogłoby ją skrzywdzić. Ani teraz, ani... Nigdy - ale tylko uśmiechnąłem się w odpowiedzi.
Jesień dawała o sobie znać w powietrzu - wilgoć, chłód, zapach gnijących liści. Woda pewnie była lodowata, ale widok księżyca odbijającego się w tafli przypominał mi, że te chwile, choć niebezpieczne, miały też w sobie coś pięknego. Wiedziałem, że jej decyzja zapadła, jeszcze zanim zdążyłem wypowiedzieć ostatnie zdanie. Miała w sobie ten rodzaj determinacji, który nie wymagał słów - wystarczyło spojrzenie, to krótkie, pełne czegoś pomiędzy zuchwałością a spokojem, to nie była odwaga w klasycznym sensie, raczej coś jak cicha niezgoda na świat, który próbował ją kiedykolwiek ograniczyć. Prue nie była z tych, którzy potrzebowali pozwolenia. Patrzyłem, jak przesuwała wzrokiem po tafli wody - w świetle księżyca wyglądała, jakby była częścią tego pejzażu.
- Wiem. - Odparłem cicho, bardziej do siebie niż do niej. Nie wiedziałem, czy usłyszała. Może wiatr porwał te słowa zanim zdążyły do niej dotrzeć, a może po prostu nie chciałem, żeby zrozumiała, że w moim głosie była nutka miękkości - takiej, której się nie okazuje. Jak coś, co przychodziło z zaufania, nie z konieczności. To było niebezpieczne.
- Wialygodnie czy nie, zalaz się pszekonamy. - Powiedziałem, a w moim głosie zabrzmiało coś pomiędzy rozbawieniem a rezygnacją. Rozpiąłem kolejne guziki koszuli, czując, jak chłodne powietrze wciska się pod materiał, moja skóra momentalnie pokryła się gęsią skórką. Przez sekundę pomyślałem, że może naprawdę oszalałem, że zgadzam się na coś takiego o tej porze, w tej temperaturze, ale potem spojrzałem na nią znowu i cała racjonalność poszła w diabły. Zerknąłem na nią znad ramienia, kiedy stała jeszcze kilka kroków ode mnie, a potem wróciłem spojrzeniem do wody, robiąc kilka kolejnych kroków. Jezioro wydawało się spokojne, woda była czarna jak atrament, bez dna. Widziałem, jak na powierzchni drżały drobne fale, odbijając księżyc w pofragmentowanych błyskach. Stanąłem na samej krawędzi pomostu i czułem, jak drewno pod stopami trzeszczy, jakby też wstrzymywało oddech. Pochyliłem się nad taflą, palcami muskając wodę, chłód przeszył mnie jak setki maleńkich igieł. Prudence miała rację - nie brzmiało to zachęcająco, ale w tym momencie nic nie mogło mnie zatrzymać. Pomyślałem, że jeśli miałbym kiedyś umrzeć, to lepiej w zimnym jeziorze z nią obok niż gdziekolwiek indziej, sam.
- Naplawdę. - Odpowiedziałem spokojnie, z tym lekkim przeciągnięciem samogłoski, by wywoływać u niej uśmiech. - Ktoś musi sprawdziś, czy potwoly nie czają się pod wodą. - Zsunąłem z siebie płaszcz i koszulę, a chłodne powietrze natychmiast przylgnęło do mojej odsłoniętej skóry, zadrżałem, ale nie zamierzałem się do tego przyznać, zdejmując również resztę zbędnych ubrań. - No to hop. - Mruknąłem bez ostrzeżenia i odbiłem się lekko, zanim zdążyłem pomyśleć. Zanurzenie było jak cios, zimno rozlało się po mnie gwałtownie, moje serce zatrzymało się na ułamek sekundy, potem zaczęło bić szybciej. Wypłynąłem na powierzchnię z głośnym wdechem, przecierając oczy, i oparłem się o krawędź pomostu, oddychając głośno, ale śmiejąc się przy tym pod nosem.
- Idealna tempelatula! - Zawołałem, próbując złapać oddech, echo plusku odbiło się od brzegów. - Tylko tlochę zabija. - Zachłysnąłem się zarówno śmiechem, jak i wodą, i odgarnąłem z twarzy włosy, które przylgnęły mi do czoła. Jej sylwetka odcinała się wyraźnie na tle księżyca. Stała na pomoście, nieruchoma, może przez chwilę zastanawiająca się, czy naprawdę warto. Wiedziałem jednak, że wejdzie, z Prudence to nigdy nie było pytanie „Czy?”, tylko „Kiedy?”, właśnie dlatego, cholernie głęboko w środku, byłem z niej dumny, brała nasze wyzwania na poważnie. Patrzyłem na nią - na to, jak stała przy brzegu, a w oczach miała to ciepłe światło, które kontrastowało z zimnem nocy.
- Woda nie glyzie. - Dodałem, wiedząc doskonale, że to nieprawda - gryzła, i to mocno, chłodem, który wciskał się w każdy mięsień, ale to też było w tym wszystkim piękne - to poczucie, że coś można przeżyć razem, choćby najbardziej idiotycznego i niepraktycznego, i że to zostanie, gdy wszystko inne przepadnie. To był jeden z tych momentów, w których jeszcze wszystko było dobrze, zanim cokolwiek mogło się popsuć - chwila, w której mogliśmy po prostu być tu razem, nad tym jeziorem, wśród niczego, w świetle księżyca


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (6452), Pan Losu (42), Prudence Fenwick (5447)




Wiadomości w tym wątku
[13.09.1972] pod powierzchnią | Benjy & Prudence - przez Prudence Fenwick - 05.11.2025, 20:21
RE: [15.09.1972] pod powierzchnią | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 06.11.2025, 00:27
RE: [15.09.1972] pod powierzchnią | Benjy & Prudence - przez Pan Losu - 06.11.2025, 00:27
RE: [15.09.1972] pod powierzchnią | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 06.11.2025, 02:08
RE: [15.09.1972] pod powierzchnią | Benjy & Prudence - przez Prudence Fenwick - 06.11.2025, 12:42
RE: [15.09.1972] pod powierzchnią | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 06.11.2025, 13:57
RE: [15.09.1972] pod powierzchnią | Benjy & Prudence - przez Prudence Fenwick - 06.11.2025, 14:48
RE: [15.09.1972] pod powierzchnią | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 06.11.2025, 17:54
RE: [15.09.1972] pod powierzchnią | Benjy & Prudence - przez Prudence Fenwick - 06.11.2025, 21:58
RE: [15.09.1972] pod powierzchnią | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 08.11.2025, 16:13
RE: [15.09.1972] pod powierzchnią | Benjy & Prudence - przez Prudence Fenwick - 08.11.2025, 20:41
RE: [15.09.1972] pod powierzchnią | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 11.11.2025, 19:50
RE: [15.09.1972] pod powierzchnią | Benjy & Prudence - przez Prudence Fenwick - 11.11.2025, 22:41
RE: [15.09.1972] pod powierzchnią | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 11.11.2025, 23:21
RE: [15.09.1972] pod powierzchnią | Benjy & Prudence - przez Prudence Fenwick - 11.11.2025, 23:49
RE: [15.09.1972] pod powierzchnią | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 12.11.2025, 16:51
RE: [15.09.1972] pod powierzchnią | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 12.11.2025, 16:57
RE: [15.09.1972] pod powierzchnią | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 12.11.2025, 17:27
RE: [15.09.1972] pod powierzchnią | Benjy & Prudence - przez Prudence Fenwick - 12.11.2025, 23:50
RE: [13.09.1972] pod powierzchnią | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 13.11.2025, 01:17
RE: [13.09.1972] pod powierzchnią | Benjy & Prudence - przez Prudence Fenwick - 13.11.2025, 01:49
RE: [13.09.1972] pod powierzchnią | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 13.11.2025, 02:28

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa