• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne

[Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne
Widmo
Sztuka alchemii nie zna lęku przed trucizną — z jadu rodzi się życie.
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi; znany XVI-wieczny lekarz i alchemik. Jest on uznawany za odkrywcę mowy węży.

Paracelsus
#14
10.11.2025, 22:50  ✶  
John spojrzał na syna powoli i nie do końca świadomie. Zupełnie tak, jakby słowa Eliasa musiały przebyć długą drogę przez powietrze, zanim w ogóle do niego dotarły. Zanim zorientował się, że to absolutny brak kultury, na ułamek sekundy oparł łokieć o stół, po czym przeciągnął dłonią po brodzie w sposób, który zdradzał zarówno zmęczenie, jak i irytację.
- Znalazłem mysz. A właściwie to ślady po niej. W moim gabinecie. Przy niewydanej publikacji o diagnostyce pourazowej. Tej, którą miałem dokończyć czytać w ramach recenzji. Teraz ma wygryzione dziury. - Przy tym ostatnim słowie jego spojrzenie przesunęło się w bok, w stronę drzwi prowadzących na korytarz, jakby w duchu analizował, kto lub co zawiniło bardziej: gryzoń, kot, czy może jego własna nieuwaga. - W papierze. I w treści. Bezcennej treści. Liczba kopii była ograniczona, sprezentowana... Wyłącznie nielicznym specjalistom - doprecyzował tym bardzo charakterystycznym, półświadomym tonem, przez który w przeszłości (i zapewne teraz też) raczej nikt w tym domu nie miewał wątpliwości, że w danym momencie mówił bardziej do siebie niż do zebranych.
I że gdyby tylko zbyt mocno zapędził się teraz w opowieści o swej stracie, co na szczęście się nie stało, niechybnie dołożyłby do tego coś w rodzaju: co gorsza, tej tragedii dałoby się uniknąć, gdyby tylko liczni nie postanowili pogardzić tymi nielicznymi wartościami, jakie naprawdę mają znaczenie. Wtedy z pewnością mielibyśmy trzy egzemplarze. Gryzonie miałyby, na czym się stołować.
Zamiast tego westchnął ciężko, a gdy ponownie się odezwał, barwa jego głosu tylko odrobinę się zaostrzyła. Uniósł brew, przesuwając spojrzeniem z syna na przestrzeń gdzieś za ramieniem Eliasa. Znowu westchnął, nie ukrywając, że nawet samo wspomnienie tamtego widoku było dla niego trudne do przyjęcia.
- A wiesz, co jest w tym najciekawsze? - Zamrugał i dodał tonem, który sugerował, że to pytanie wcale nie wymagało odpowiedzi. - Mamy kota. Przynajmniej w teorii - nie uniósł głosu, ale w tej pozornej obojętności kryła się nuta naprawdę głębokiego rozczarowania.
Zamilkł na moment, odchrząknął, poprawił mankiet i dopiero potem spojrzał na córkę, a moment później również na jej towarzysza, którego tak kulturalnie mu przedstawiła. Nawykowo obrócił w palcach obrączkę, zanim jego wzrok spoczął na Benjym i tam już pozostał, przynajmniej na dłuższą chwilę.
John nie wyglądał na człowieka, który miał ochotę wdawać się w grzecznościową wymianę zdań. W jego spojrzeniu ponownie pojawił się ten wcześniejszy rodzaj głębokiego skupienia, tak charakterystycznego dla kogoś, kto od lat przywykł do diagnozowania skrajnie różnych przypadków medycznych.
- Fenwick, tak? - Powiedział wreszcie, nadal spokojnie, lecz mimo wszystko z nutą, która brzmiała bardziej, jakby sporządzał notatkę do kartoteki niż zadawał pytanie dyktowane czystą ciekawością. - Z jakiej dziedziny właściwie się wywodzisz, młody człowieku? Zawodowo - to mówiąc, ułożył dłonie na stole, splatając palce w klasycznym, zdyscyplinowanym geście. - Zakładam, że nie z medycyny, skoro nie spotkaliśmy się w Mungu. Choć... Nazwisko nie jest mi całkiem obce - to nie było przyjacielskie nawiązanie do tego, że być może znał kiedyś jakiegoś krewnego Benjy'ego i mógł powiedzieć coś miłego na temat tej osoby.
Nie było to też zagajenie rozmowy. To było przesłuchanie. W miękkiej, grzecznej formie, ale wciąż przesłuchanie, nawet mimo starań syna i córki.
- Zakładam jednak, że nie jesteś stąd, hm? - Dopytał, nie rozwijając za bardzo, skąd pojawił się u niego tenże wniosek (zwłaszcza po słowach Eliasza, które mogłyby sugerować inaczej) ani nie odrywając wzroku od twarzy przybysza.
W dalszym ciągu wyglądał przy tym tak, jakby próbował dopasować gościa do jakiejś kategorii, której jeszcze nie potrafił nazwać. Wbrew sugestii, która zdecydowanie mu nie umknęła, przybysz nie wyglądał na medyka. Jeśli bywał w szpitalach, to raczej po tej drugiej stronie biurka.
Nie było to jednak niczym szczególnym w tym pomieszczeniu, niestety. Mimo to, dzieci Johna wciąż były ludźmi kultury, a ten tutaj...
...no cóż, przynajmniej chodził do szkoły. To już było coś.
- Chociaż z tego, co mówi Eliasz, znacie się z czasów... Szkolnych, hm? - Rzucił i przez krótką chwilę zastanawiał się nad czymś, co ewidentnie nie grało mu z tym pierwszym pytaniem, lekko unosząc przy tym brwi.
Spojrzał jeszcze raz na Prudence i na ten drobny gest, którym próbowała zachęcić swojego towarzysza do usadowienia się przy stole. Wiedział, że starała się zachować spokój. Wiedział też, że w takich chwilach to właśnie cisza mówiła najwięcej. Przeniósł więc spojrzenie na drzwi, nabierając powietrza nosem.
- Powinniśmy tu przewietrzyć. Eliasie, racz otworzyć okno, proszę - rzucił spokojnie, ewidentnie próbując na chwilę zmienić temat, jednocześnie samemu nie ruszając się z miejsca.
Zegar na ścianie znów tyknął, wyznaczając rytm wieczoru, który zdecydowanie dopiero się rozkręcał.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (4408), Elias Bletchley (1760), Pan Losu (29), Paracelsus (3293), Prudence Fenwick (2856)




Wiadomości w tym wątku
[Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Benjy Fenwick - 02.11.2025, 02:24
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Pan Losu - 02.11.2025, 02:24
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Paracelsus - 03.11.2025, 16:22
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Prudence Fenwick - 03.11.2025, 20:49
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Benjy Fenwick - 03.11.2025, 21:50
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Paracelsus - 03.11.2025, 23:42
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Prudence Fenwick - 04.11.2025, 13:59
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Benjy Fenwick - 04.11.2025, 19:38
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Elias Bletchley - 04.11.2025, 22:37
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Paracelsus - 05.11.2025, 03:55
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Prudence Fenwick - 05.11.2025, 14:30
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Benjy Fenwick - 05.11.2025, 22:07
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Elias Bletchley - 10.11.2025, 21:14
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Paracelsus - 10.11.2025, 22:50
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Prudence Fenwick - 11.11.2025, 00:21
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Benjy Fenwick - 11.11.2025, 17:03
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Elias Bletchley - 15.11.2025, 00:25

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa