• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
1 2 3 4 Dalej »
[27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise

[27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#20
08.11.2025, 16:11  ✶  
Głęboki oddech. Jeszcze jeden. Czułem, jak chłodne powietrze wciskało się do płuc, ciężkie od wilgoci, przesycone zapachem mokrego mchu i starego drewna. Las wokół nas rzedniał z każdym krokiem. Zatrzymałem się na moment, tuż przed linią drzew, gdzie zaczynała się otwarta przestrzeń prowadząca do dworku, aby pierwszy raz machnąć różdżką - nic, tylko echo, pozostałość, spokój i cisza. Budynek majaczył w oddali, ciemny i niemy, jakby od lat czekał tylko na to, aż ktoś znowu przekroczy jego próg, ale nie było w tym cienia grozy, nawet jeśli czułem, jak coś nas obserwowało zza wybitych szyb, zza pękniętych ram okiennych - nie były to oczy, nie duchy, tylko sama istota miejsca. Każdy dom żył, w jakimś sensie, zaklątwiony czy nie. Opuszczone miejsca miały w sobie pewien rodzaj milczącego napięcia - takiego, które sprawiało, że człowiek zaczynał słyszeć własny oddech zbyt głośno. Powietrze w gęstniało z każdą chwilą, wiatr przynosił ze sobą zapach wilgotnej ziemi i czegoś jeszcze - czegoś metalicznego, rdzy?
Słuchałem uważnie, gdy Geraldine mówiła o interwencji, o godzinie, o czasie, który miał być granicą między rozsądkiem a ryzykiem. Widziałem w jej oczach niepokój, ukryty za twardością głosu - nie chciała mnie tu zostawiać, oboje nie chcieli. To było zadziwiająco miłe, chociaż ryzykowne i niepotrzebne. Słowa zawisły w powietrzu, ciężkie jak mgła, która zaczynała już osiadać pomiędzy drzewami. Wiedziałem, że mówiła z troski, chciała mieć pewność, iż nie zostanę sam, jeśli coś pójdzie nie tak. Słyszałem, jak Ambroise westchnął za mną, a potem to jego krótkie, twarde - „pół godziny, góra czterdzieści pięć minut”. Spojrzałem na niego przez ramię. Nie chciałem z nimi dyskutować. W takich chwilach nie chodziło o czas, tylko o skupienie - a oni chcieli je rozproszyć liczeniem minut. Nie miałem im tego jednak za złe. Każdy z nas miał swoje sposoby, żeby dbać o innych.
- Zgoda. Czteldzieści pięś minut, nie mniej, potem lóbcie, co uznacie za słuszne. - Powiedziałem po chwili, odwracając głowę w stronę zabudowań. Mówiłem cicho, żeby ogród nie niósł mojego głosu dalej niż musiał. Przytaknąłem jeszcze raz - krótko, ruchem głowy, chociaż w środku czułem, jak coś ciężkiego osiada mi w żołądku. Ruszyliśmy dalej, z każdym kolejnym krokiem ziemia pod butami stawała się bardziej miękka, wysokie trawy ocierały się o nogawki, cicho szeleszcząc, a przed nami coraz lepiej ukazywał się dworek - biały, ale zszarzały, z dachem w połowie zapadniętym i ścianami, które pochłaniały światło. Nikt tu nie mieszkał od lat, to było widać, a jednak... Miejsce miało w sobie tę napiętą ciszę, która zawsze zwiastowała, że coś kiedyś żyło tu za długo. Budynek zdawał się przygarbiony, ciężki od lat i od tego, co się tu działo. Klątwy zawsze zostawiały po sobie coś więcej niż ciała - zostawiały echo emocji, niełatwo gasnące, lepkie, którym nasiąkały ściany, drewno, ziemia.
- Wygląda spokojnie. - Mruknąłem, sam nie wierząc w to, co mówię. Zatrzymałem się kilka kroków od frontowych drzwi. Z bliska widać było runy wyryte w progu - dawne zabezpieczenia, rozmyte czasem, ale wciąż wyczuwalne, chociaż ledwo. Zrobiłem krok i... Wtedy to usłyszałem - cichy dźwięk, jak szuranie, najpierw delikatne, potem głośniejsze. Z początku myślałem, że to wiatr poruszył czymś w środku, może fragmentem dachu, który osiadł na belce, ale potem przyszło to - ten lament. Nie był to krzyk człowieka, ale dźwięk, który miał w sobie coś boleśnie znajomego. Przeciągły, zawodzący ton, odbijający się od ścian, niosący się przez ogród i trafiający prosto w żołądek, dobiegający z lewej strony budynku. Zamarłem, a potem instynktownie spojrzałem w stronę piwnicznego okienka - maleńkiego, półprzysypanego ziemią. To z jego wnętrza dobiegało zawodzenie, niejednostajne, jakby ktoś... Albo coś... Wołało o pomoc.
- W piwnicy. - Powiedziałem półgłosem, bardziej, by przerwać ciszę niż przekazać cokolwiek sensownego.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (4829), Benjy Fenwick (4427), Geraldine Greengrass-Yaxley (4057), Pan Losu (29)




Wiadomości w tym wątku
[27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Benjy Fenwick - 26.10.2025, 00:05
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Pan Losu - 26.10.2025, 00:05
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 27.10.2025, 09:36
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 27.10.2025, 12:49
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Benjy Fenwick - 27.10.2025, 15:56
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 27.10.2025, 17:08
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 27.10.2025, 18:25
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Benjy Fenwick - 27.10.2025, 22:34
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.10.2025, 00:01
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 30.10.2025, 18:52
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Benjy Fenwick - 30.10.2025, 21:06
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 30.10.2025, 22:26
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 30.10.2025, 23:33
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Benjy Fenwick - 31.10.2025, 17:29
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 02.11.2025, 19:43
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 03.11.2025, 17:15
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Benjy Fenwick - 03.11.2025, 18:05
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 03.11.2025, 20:07
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 06.11.2025, 12:59
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Benjy Fenwick - 08.11.2025, 16:11
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 08.11.2025, 19:25
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 10.11.2025, 20:27
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Benjy Fenwick - 11.11.2025, 18:14
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 11.11.2025, 21:30

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa