Faktycznie na zdjęciu mógł być po prostu jeden z kolejnych wieczorów, podczas których nie działo się nic szczególnego, a Ned po prostu chciał uwiecznić na zdjęciu kolejny wieczór spędzony z pierworodnym synem. Tyle tylko, że czegoś brakowało i Jessiego irytowało to, że nie potrafił sobie przypomnieć nic związanego z tym zdjęciem. Kiedy dokładnie to było? Co wtedy robili? Wspomnienia z ojcem były dla niego bardzo cenne, dlatego często starał się przypominać sobie takie momenty, by wraz z napływem nowych wspomnień i informacji te konkretne nie zostały zatarte w pamięci. Ale teraz? Pustka. Jakby ktoś wykroił mu ten konkretny fragment z pamięci.
Westchnął cicho, schował zdjęcie, zabrał jeszcze kilka, które nadawało się do zabrania - między innymi tego misia, którego wysłał mu Theo - i przeszedł do pokoju Rity. Zerknął jeszcze na krzesło. Stało tam, gdzie do tej pory. Dobrze.
-Jeśli chodzi o moją mamę, to powiedziałbym, że wszystko może być podejrzane - powiedział, uśmiechając się lekko. -Nigdy nie wiadomo, co oni tam robią w pracy, a ile rzeczy mama sprowadzi do domu do prywatnych badań - tu kosteczka jakiegoś ghula, tu wazon z uwięzionym w nim duchem...
Pokój Rity sprawdził dość szybko, bez zbędnego rozdrabniania się nad każdą pojedynczą rzeczą, którą jego siostra trzymała. Nadawało się do zabrania - do torby. Nie dawało się - zostawało. Jeżeli Rita będzie chciał zabrać coś jeszcze, czego Jessie nie zgarnie, mogli jeszcze tu wrócić, a trzeba było jeszcze sprawdzić pokój Theo.
-Nie mogłem przecież tego wszystkiego zostawić, żeby doszczętnie spłonęło, nie?
Przeszedł do pokoju Theo i tak samo jak w pokoju Rity, tutaj też nie rozdrabniał się nad każdą pojedynczą rzeczą. Zabierał to, co się nadawało, a o reszcie Theo mógł zdecydować sam, jeśli zdecyduje się zajrzeć do mieszkania.