30.10.2025, 11:52 ✶
Kelner, który wcześniej przyniósł whiskey, patrzył na Cathala krzywo. Może dlatego, że ten palił: zapach dymu, który wżarł się w tak wiele miejsc i nie ulotnił w ciągu ostatnich kilkunastu dni, wielu osobom kojarzył się negatywnie. Może chodziło o sam wygląd Shafiqa, który chociaż mało porywczy, wyglądał w gruncie rzeczy jak ktoś, kto chętnie szuka guza.
A może problemem było jego nazwisko. Chociaż na to Cathal zwyczajnie nie wpadł – mimo tego, że jeden z mieszkańców Little Hangleton podczas pożarów pofatygował się od płot, żeby wylać mu na ręce czerwoną farbę. Do tej pory było to dla niego tak absurdalne, że uważał po prostu sąsiada za szaleńca.
– Skąd taka pewność, Roise? Nie wiesz, co podsuną wam do podpisu kapłani. Nawiasem mówiąc, kto będzie odprawiał ceremonię? – spytał, sięgając po butelkę, by nalać im obu trunku do szklanek.
Małżeństwo nie kojarzyło się Cathalowi dobrze. Było elementem ich świata, swego rodzaju układem, którego on dotąd uniknął, bo nie żyli i jego rodzice, i jego dziadkowie, a on pozostawał całe lata poza granicami kraju. Nie było komu zainteresować się aranżowaniem małżeństwa, a on sam choć spotykał się w ostatnich latach z dwiema czy trzema kobietami, wiedział, że z żadną z nich nie mógłby stanąć na ślubnym kobiercu. Może odpowiednią żoną byłaby Cynthia Flint – ale wzajemna fascynacja była krótka i wygasła, bo Cathal nie był człowiekiem pełnym obsesji i gdy Flintówna zaprzestała kontaktu, nie próbował tego szukać.
To co zaobserwował nie było jednak dobrymi wzorcami.
Pierwsze małżeństwo matki było krótkie i nieszczęśliwe. Drugie małżeństwo było dłuższe i równie nieszczęśliwe, z tragicznym zakończeniem. Wiedział, że i w związku jego przyjaciółki Lety najszczęśliwszym momentem był finał: śmierć małżonka. Wrodzony cynizm sprawiał, że ciężko było mu uznawać ślub za naprawdę szczęśliwą okazję, zwłaszcza, że przebywając przez lata w Peru i Egipcie, nie miał okazji poznać Geraldine ponad trochę opowieści i plotek.
Życzył jednak Ambroise Greengrassowi, by odnalazł w tym związku tego, czego szukał.
– Byłem raczej ciekaw, czy nie wścieknie się, że siedzisz tutaj, zamiast wybierać garnitur, rozstawiać krzesła czy cokolwiek ludzie robią przed weselem. Chociaż podejrzewam, że Jennifer Yaxley jest w swoim żywiole. – W końcu miała trójkę dzieci, wszystkie już w okolicach trzydziestki, a żadne z nich dotąd nie spieszyło się przed ołtarz, by odwrócić uwagę od pozostałej dwójki. – Co na to twoja rodzina?
Informacje o tym weselu były chyba niespodziewane. Do walijskiego obozu czasem docierały plotki, zwłaszcza że Yaxleyowie nie mieszkali znowu aż tak daleko od niego. I jeszcze dwa miesiące temu Cathal prędzej spodziewałby się śmierci niż wieści o rychłym weselisku.
A może problemem było jego nazwisko. Chociaż na to Cathal zwyczajnie nie wpadł – mimo tego, że jeden z mieszkańców Little Hangleton podczas pożarów pofatygował się od płot, żeby wylać mu na ręce czerwoną farbę. Do tej pory było to dla niego tak absurdalne, że uważał po prostu sąsiada za szaleńca.
– Skąd taka pewność, Roise? Nie wiesz, co podsuną wam do podpisu kapłani. Nawiasem mówiąc, kto będzie odprawiał ceremonię? – spytał, sięgając po butelkę, by nalać im obu trunku do szklanek.
Małżeństwo nie kojarzyło się Cathalowi dobrze. Było elementem ich świata, swego rodzaju układem, którego on dotąd uniknął, bo nie żyli i jego rodzice, i jego dziadkowie, a on pozostawał całe lata poza granicami kraju. Nie było komu zainteresować się aranżowaniem małżeństwa, a on sam choć spotykał się w ostatnich latach z dwiema czy trzema kobietami, wiedział, że z żadną z nich nie mógłby stanąć na ślubnym kobiercu. Może odpowiednią żoną byłaby Cynthia Flint – ale wzajemna fascynacja była krótka i wygasła, bo Cathal nie był człowiekiem pełnym obsesji i gdy Flintówna zaprzestała kontaktu, nie próbował tego szukać.
To co zaobserwował nie było jednak dobrymi wzorcami.
Pierwsze małżeństwo matki było krótkie i nieszczęśliwe. Drugie małżeństwo było dłuższe i równie nieszczęśliwe, z tragicznym zakończeniem. Wiedział, że i w związku jego przyjaciółki Lety najszczęśliwszym momentem był finał: śmierć małżonka. Wrodzony cynizm sprawiał, że ciężko było mu uznawać ślub za naprawdę szczęśliwą okazję, zwłaszcza, że przebywając przez lata w Peru i Egipcie, nie miał okazji poznać Geraldine ponad trochę opowieści i plotek.
Życzył jednak Ambroise Greengrassowi, by odnalazł w tym związku tego, czego szukał.
– Byłem raczej ciekaw, czy nie wścieknie się, że siedzisz tutaj, zamiast wybierać garnitur, rozstawiać krzesła czy cokolwiek ludzie robią przed weselem. Chociaż podejrzewam, że Jennifer Yaxley jest w swoim żywiole. – W końcu miała trójkę dzieci, wszystkie już w okolicach trzydziestki, a żadne z nich dotąd nie spieszyło się przed ołtarz, by odwrócić uwagę od pozostałej dwójki. – Co na to twoja rodzina?
Informacje o tym weselu były chyba niespodziewane. Do walijskiego obozu czasem docierały plotki, zwłaszcza że Yaxleyowie nie mieszkali znowu aż tak daleko od niego. I jeszcze dwa miesiące temu Cathal prędzej spodziewałby się śmierci niż wieści o rychłym weselisku.