• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
1 2 3 Dalej »
[25/09/72] Incydent drobiowy

[25/09/72] Incydent drobiowy
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#6
27.10.2025, 13:28  ✶  
— A tam patyczki, dajże spokój. Gówno w lesie to wciąż gówno i żadna woń jodełki tego nie zmienia. — Woody pokręcił nosem na pomysł kumpla, który był przecież absurdalny. Już lepiej niech na Nokturnie tylko śmierdzi niż śmierdzi i dusi od tych zapaszków perfumowanych. — Miło patrzeć, jak się młoda Moody artystycznie realizuje, no-no. Jest przynajmniej jaka kolorowa pociecha w tym smutnym świecie. A jaki sufit nam zmalowała, cholera, ładne.
Woody wziął więc atencję dla siebie, nie patrząc na to, jak niewiele zostało jej dla przyjaciela. Gdyby się Tarp odwrócił podczas pogoni, zobaczyłby jednak, że jedna z dziewuszek zerka co chwilę spod oka na Selwyna i czujnie pilnuje, czy przystojny kolega wybrańca nie zostaje nadto z tyłu. Ptactwo ptactwem, wróżba wróżbą, ale piękny Jonathan przyciągał spojrzenia niewieście mocniej niż zapuszczony łysy wujcio. Tym bardziej się tym Woody nie przejmował, że patrzą tego dnia na niego — Johnny to miał na co dzień! I jeszcze by chciał, nienażarty narcyz!
Longbottom schwytał ptaka i zakończył gonitwę. Uniósł bijącego skrzydłami gąsiora w górę w geście tryumfu niczym złoty puchar, po czym wcisnął go sobie pod pachę i ze zdobyczą powrócił do chichoczących dziewcząt.
— To której pannie mam zwrócić zgubę? — zapytał szarmancko, stawiając spacyfikowanego gąsiora na ścieżce i przytrzymując go łapą.
Ze szczebioczącego tłumku wyszło jakieś dziewczę i zaskakująco mocnym jak na tak delikatną istotę chwytem odebrało drób, obdarowując bohatera rozbawionym uśmiechem.
— Kto wy jesteście? A skąd wyście? — rozbrzmiewały wśród wieśniaczek zaciekawione pytania. Wieś była mała, a tych dwóch szło przez nią piechotą, i to w jakich strojach. Nie dziwota, że budzili zainteresowanie.
— My są włóczykije, idziemy se przed siebie, tak o — wyjaśnił Woody, na co któraś zakrzyknęła, że widać, że panowie z miasta, że pewno gdzie za wsią stoi s a m o c h ó d.
Z miasta czy nie, to się nie rozstrzygnęło, lecz nim czarodzieje poszli dalej w swoją stronę, rumiane dziewczę wręczyło im kilka jabłuszek. Że na drogę, żeby nie opadli z sił. Włóczykije — śmiała się z powątpiewaniem.
I poszli dzielni Zakonnicy dalej przed siebie. Woody wyjął z kieszeni scyzoryk i odkrawał sobie niewielkim nożykiem po kawałeczku jabłka.
— I co, Selwyn? Łyso ci? — pytał, gdy wędrowali przez piaszczystą wiejską ścieżynę wśród pól po żniwach, a za nimi słońce schodziło za horyzont. — Teraz zadowoliłem na twoich oczach całą grupę kobiet, hehe. — Zrobił sobie przerwę, żeby wepchnąć do ust kęs jabłka. — No, tego wampira to mi zupełnie nie jest szkoda, powiem ci. Nawet bym nie chciał. — Mówił o tym z Jonathanem rzeczywiście swobodnie. Dużo miał czasu, aby oswoić się z tą myślą i przychodziła mu już naturalnie świadomość, że Selwyn nie wzgardza miłością ni mężczyzn, ni wampirów. — Ty w ogóle wiesz, co to samochód, Selwyn? Mogę ci pokazać, bo ostatnio coś tam się interesuje, trochę tego… temat zgłębiam. Samochody, motocykle. Takie różne mugolskie. — Podał mu swój nożyk i wytarł mokre od soku łapy w spodnie, aby szukać po kieszeniach fotek motocyklów.


piw0 to moje paliwo
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Jonathan Selwyn (1950), Pan Losu (40), Woody Tarpaulin (1915)




Wiadomości w tym wątku
[25/09/72] Incydent drobiowy - przez Woody Tarpaulin - 12.09.2025, 01:05
RE: [25/09/72] Incydent drobiowy - przez Jonathan Selwyn - 12.09.2025, 18:47
RE: [25/09/72] Incydent drobiowy - przez Woody Tarpaulin - 24.09.2025, 20:45
RE: [25/09/72] Incydent drobiowy - przez Pan Losu - 24.09.2025, 20:45
RE: [25/09/72] Incydent drobiowy - przez Jonathan Selwyn - 25.09.2025, 02:05
RE: [25/09/72] Incydent drobiowy - przez Woody Tarpaulin - 27.10.2025, 13:28
RE: [25/09/72] Incydent drobiowy - przez Jonathan Selwyn - 28.10.2025, 12:45
RE: [25/09/72] Incydent drobiowy - przez Woody Tarpaulin - 31.10.2025, 20:35
RE: [25/09/72] Incydent drobiowy - przez Jonathan Selwyn - 09.11.2025, 19:37
RE: [25/09/72] Incydent drobiowy - przez Woody Tarpaulin - 23.11.2025, 11:05
RE: [25/09/72] Incydent drobiowy - przez Jonathan Selwyn - 29.11.2025, 22:11

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa