26.10.2025, 01:53 ✶
Hestia zmarszczyła brwi, myśląc na chwilę nad słowami Brynji. Czarownica spróbowała przypomnieć sobie wszystkie szczegóły minionych chwil, chociaż było to niesamowicie trudne, a w głowie zaczynało jej się kręcić od nadmiaru emocji.
– Foka. Uratowała mnie foka – powiedziała z całą otumanioną pewnością siebie, wbijając w Brynję spojrzenie ciemnych oczu. Po chwili jednak po jej twarzy przebiegł cień niepewności. Jak to nie było fok w tych terenach? Ale... Przecież doskonale pamiętała ten opływowy kształt ciała, śmieszne płetwy i pysk... To na pewno była foka. Może i nie znała się na przyrodzie, ale wiedziała jak wygląda foka! A potem wreszcie do niej dotarło. Tak, uratowało ją coś co wyglądało jaka foka, ale to nie była foka foka. – Oh... Dziękuję.
Zrobiło jej się strasznie głupio. Jak ona mogła na to nie wpaść? Przecież... Nie. Chyba nie będzie o tym myślała. Chyba na razie będzie się po prostu cieszyć że przynajmniej wiedziała jak wyglądała foka.
Zerknęła na morze, a potem na szkicownik.
– Nie martw się. Był nowy, nie zdążyłam no, bardzo go zapełnić, a morze... Uhm... Na pewno ta istota była dość zirytowana. – Albo znudzona. Merlinie. Miała tylko nadzieję, że jej celem od samego początku było utopienie jej, a nie że stwór postanowił ją zabić bo tak źle całowała.
Bletchley przyjęła podaną jej dłoń i już po chwili stała z powrotem na nogach. Rzeczywiście robiło się coraz chłodniej.
– Dziękuję. To... Często tu przychodzisz? Nad morze znaczy się. Co tam w ogóle u ciebie? I nie no wiesz. Chyba nie muszę się wygadywać. Po prostu te pożary i praca. Ale jest dobrze.
– Foka. Uratowała mnie foka – powiedziała z całą otumanioną pewnością siebie, wbijając w Brynję spojrzenie ciemnych oczu. Po chwili jednak po jej twarzy przebiegł cień niepewności. Jak to nie było fok w tych terenach? Ale... Przecież doskonale pamiętała ten opływowy kształt ciała, śmieszne płetwy i pysk... To na pewno była foka. Może i nie znała się na przyrodzie, ale wiedziała jak wygląda foka! A potem wreszcie do niej dotarło. Tak, uratowało ją coś co wyglądało jaka foka, ale to nie była foka foka. – Oh... Dziękuję.
Zrobiło jej się strasznie głupio. Jak ona mogła na to nie wpaść? Przecież... Nie. Chyba nie będzie o tym myślała. Chyba na razie będzie się po prostu cieszyć że przynajmniej wiedziała jak wyglądała foka.
Zerknęła na morze, a potem na szkicownik.
– Nie martw się. Był nowy, nie zdążyłam no, bardzo go zapełnić, a morze... Uhm... Na pewno ta istota była dość zirytowana. – Albo znudzona. Merlinie. Miała tylko nadzieję, że jej celem od samego początku było utopienie jej, a nie że stwór postanowił ją zabić bo tak źle całowała.
Bletchley przyjęła podaną jej dłoń i już po chwili stała z powrotem na nogach. Rzeczywiście robiło się coraz chłodniej.
– Dziękuję. To... Często tu przychodzisz? Nad morze znaczy się. Co tam w ogóle u ciebie? I nie no wiesz. Chyba nie muszę się wygadywać. Po prostu te pożary i praca. Ale jest dobrze.