Miała już szansę poznać jego odruchy obronne, co wcale niczego jej nie ułatwiało. Nie do końca jeszcze potrafiła wyczuć kiedy faktycznie miał coś gdzieś, a kiedy próbował zakładać na siebie tę maskę obojętności. Był cholernie trudnym przypadkiem, którego jeszcze nie miała szansy do końca rozgryźć, co czasem ją irytowało, bo raczej nie miewała z tym problemów.
Strzepnęła popiół z ćmika, a po chwili ponownie zbliżyła go do ust, by po raz kolejny wpuścić do płuc kolejną dawkę dymu. Przygryzła filtr, zupełnie przypadkiem, chyba jednak fajka nie przyniosła jej takiego spokoju jakiego oczekiwała. Być może chodziło jednak o rozmowę, którą powinni odbyć, jednak nie teraz, nie w tym miejscu. Zupełnie przypadkowo to sobie uświadomiła, drażniło ją to, nie znosiła takich niedopowiedzeń, wydawało jej się, że jeszcze kilka słów powinno paść, jeśli chodziło o ten temat. W sumie nawet go nie zaczęli, a miała wrażenie, że wisi gdzieś za nimi niczym cień, który tylko czeka, aż będzie mógł się wyłonić.
- To, że warto po nie sięgać świadomie, i nie rzucać ich bez przemyślenia. - To było bardzo proste. Tym razem jednak tego nie zrobiła, nie przeanalizowała tego, co chciała powiedzieć, tylko to zrobiła. Za co właśnie próbowała go przeprosić. Niby nie było to nic wielkiego, prawda? Nawet jeśli byli parą mogli się ze sobą przyjaźnić, ale nadal wydawało jej się, że niecelowo umniejszyła ich znajomości, która zdecydowanie była głębsza od tego o czym wspomniała. Być może właśnie w tym był problem. Obawiała się tego, co będzie później, co stanie się, kiedy wróci do swojego normalnego życia, zostanie tylko przyjacielem wysyłającym jej pocztówki z miejsc, w których akurat będzie przebywał. Bardzo nie chciała, aby to skończyło się w ten sposób, ale przecież nie mogła nic z tym zrobić, nie mogła go zmienić, nie zamierzała nawet próbować, bo jeśli faktycznie chciałby, aby to wyglądało inaczej, to wiedział, gdzie jej szukać. Ona stąd nie zniknie, będzie czekać.
- Nie musi być to prawda, ale warto ponosić odpowiedzialność za to, co mówimy. - Zazwyczaj tak właśnie miała, nie mówiła niczego bez zastanowienia, bo nie chciała wychodzić na osobę, która rzucała słowa na wiatr, w tym przypadku jednak poległa i było jej za to zwyczajnie głupio, przez to się tutaj przed nim znalazła, chociaż aktualnie wydawało jej się, że to był tylko pretekst do tego, aby kiedyś poruszyć to, co nie zostało wypowiedziane.
Musiała jakoś odwrócić od tego swoją uwagę, bo nie chciała doprowadzać do tej konwersacji w tym miejscu, powinni cieszyć się szczęściem innych, a nie przejmować dalszym losem ich znajomości, tyle, że to wcale nie było takie proste. Zapiekła ją warga, co przypomniało Prue o tym, że odruchowo co chwilę zbliżała do swoich ust papierosa, którego zdecydowanie powinna już zgasić, bo filtr zrobił się ciepły. Dostrzegła na blacie popielniczkę, w której zgasiła niedopałek.
- No co Ty nie powiesz. - Akurat z tego zdawała sobie sprawę, przecież w końcu udało im się już ustalić to, że ona raczej należała do czarnowidzów, jednak w tej sytuacji wolałaby szukać czegoś dobrego, niż skupiać się na tym, że mogło być gorzej.
- Żałuję, że nie było nam dane wtedy się poznać. - Odparła zupełnie szczerze, bo od samego początku traktowała go jak największe zło całego świata, a przecież okazało się, że to nie było prawdą. Miała szansę poznać go bliżej dopiero ostatnio, i podobało jej się to, co widziała. Kto wie, jak mogłoby to wszystko wyglądać, gdyby wtedy nie była taka zawzięta w swojej nienawiści, która wynikała z... sama nie wiedziała z czego.
- Jak rozumiem Ty masz miano mojego pierwszego przyjaciela? - Hierarchia była istotna, prawda? Nie umknęło jej to, że znowu do tego wrócił, chociaż może zupełnie nieświadomie.
- Jest kustoszką w galerii sztuki. - Skoro pytał, to mu odpowiedziała. Tak, czuła, że zmiana tematu może im wyjść na dobre, chociaż wolałaby porozmawiać o tym, co faktycznie zaczynało się w nich zbierać. - Pomogłam jej kiedyś jak zasłabła na ulicy, i jakoś tak wyszło, że się zaprzyjaźniłyśmy. - Co było całkiem dziwne, zważając na różne zainteresowania, sporą różnicę wieku, ale jednak przyjaźń nie wybierała, prawda? Grunt to jakoś odnaleźć wspólny język.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control