21.10.2025, 10:04 ✶
Odpowiedź Lazarusa z kolei uspokoiła Anthony'ego, który już mentalnie zaczął się szykować na poszukiwania drugiego asystenta, którego działania obejmowałyby wszystko, tylko nie biuro. Osobiście wolał by było to złożone w jednych rękach, choć oczywiście dywersyfikacja zadań miała swoje niewątpliwe plusy. Łatwiej jednak jeśli asystent przypominał przedłużenie jego działań i woli, tam gdzie nie starczało czasu lub - gdy ktoś o jego statusie i roli nie powinien w ogóle się pojawiać.
- Dobrze. Ustalmy, że gdy tylko uzna pan, że czegoś potrzebuje, lub że zadań jest za dużo, to da mi znać. Osobiście, tak abyśmy mogli w rozmowie ustalić możliwe rozwiązania. - Pusta kartka pozostawała pusta, ale Anthony miał mentalnie tam zapisaną cała listę spraw i niewątpliwie przyjemność sprawiło mu odhaczenie kolejnego punktu jako zrobionego.
- Zaufanie, tak. Oczywiście. To bardzo drogocenna waluta nie da się ukryć. Trudno jednak zmusić brzoskwinię by urosła szybciej niż jest w stanie. Proszę się jednak nie martwić, sądzę, że oboje zapewniamy jej idealne warunki tego wzrostu. - Byłby bardzo szczęsliwy móc zaufać Lovegoodowi z wejścia tak jak ufał pannie Velaris. Ją jednak znał i to bardzo dobrze. I to z wzajemnością nosili w sercach swoje sekrety. Ona miała wobec niego dług niemożliwy do spłaty i to czyniło ich więź jeszcze lepszą. Trudno było mu przejść na bardziej zawodową stopę, tak samo jak trudno było mu oszacować i wyważyć jak realnie prezentował się zakres obowiązków Lovegooda.
Wiadomym było jednak, że już niedługo przestanie istnieć coś takiego jak "wolne popołudnie". Tu praca redaktorska, tu załatwianie sprawunków, zdobywanie informacji wieczorami poświęconymi na dbanie o relacje urzędnicze niższego szczebla. Anthony w gładkich słowach nie prosił o nadgodziny. On oczekiwał całego życia.
Na plotki i wzmianki o żerowaniu tylko prychnął, lekceważąco odganiając dłonią w powietrzu te insynuacje.
- Żałosne i niskie, oczywistym było, że po śmierci pracowników należy uzupełnić braki kadrowe, a akurat pańskie obecne stanowisko jest jednym z podstawowych do funkcjonowania biura. Cóż, miałem w sumie pytać jak układy z obecnym zarządzającym Urzędem Celnym. Czy ma pan wewnątrz kogoś zaufanego, kto mógłby ocenić jaki jest realny stan magazynowy i może co ważniejsze - stan dokumentacji po Spalonej? Raporty oczywiście zapewniają nas o nienagannym porządku, jak zawsze odkąd pracuje w tym biurze... Zależy mi na ocenieniu, przestrzeni magazynowej jako niewystarczającej do przyjęcia całego ładunku z Kambodży i znalezieniu innego miejsca najlepiej poza Londynem. - Wyciągnięcie części surowców poza oficjalny obieg byłoby zdecydowanie łatwiejsze w prowizorycznym miejscu składowania, a leki obecnie jako towar deficytowy kupowały lojalność lepiej niż złoto.
- Podzielałem pana opinię bardzo długo, obecnie jednak dochodzę do wniosku, że lepiej mieć zabezpieczone umysłu sojuszników, niż obawę, albo gorzej - tłumaczenia zdrajców - że ich działania podyktowane są wprost z podręczników magii zauroczeń. Finalnie też mugole pokazali nam dobitnie podczas ostatniej wojny światowej, że magia nie musi być kluczowym elementem kluczowego przesłuchania. - westchnął ciężko, zbytnio przypominalo mu to rozmowe samego ze sobą, gdy w ogóle zastanawiał się nad podjęciem tematu.
- Dobrze. Ustalmy, że gdy tylko uzna pan, że czegoś potrzebuje, lub że zadań jest za dużo, to da mi znać. Osobiście, tak abyśmy mogli w rozmowie ustalić możliwe rozwiązania. - Pusta kartka pozostawała pusta, ale Anthony miał mentalnie tam zapisaną cała listę spraw i niewątpliwie przyjemność sprawiło mu odhaczenie kolejnego punktu jako zrobionego.
- Zaufanie, tak. Oczywiście. To bardzo drogocenna waluta nie da się ukryć. Trudno jednak zmusić brzoskwinię by urosła szybciej niż jest w stanie. Proszę się jednak nie martwić, sądzę, że oboje zapewniamy jej idealne warunki tego wzrostu. - Byłby bardzo szczęsliwy móc zaufać Lovegoodowi z wejścia tak jak ufał pannie Velaris. Ją jednak znał i to bardzo dobrze. I to z wzajemnością nosili w sercach swoje sekrety. Ona miała wobec niego dług niemożliwy do spłaty i to czyniło ich więź jeszcze lepszą. Trudno było mu przejść na bardziej zawodową stopę, tak samo jak trudno było mu oszacować i wyważyć jak realnie prezentował się zakres obowiązków Lovegooda.
Wiadomym było jednak, że już niedługo przestanie istnieć coś takiego jak "wolne popołudnie". Tu praca redaktorska, tu załatwianie sprawunków, zdobywanie informacji wieczorami poświęconymi na dbanie o relacje urzędnicze niższego szczebla. Anthony w gładkich słowach nie prosił o nadgodziny. On oczekiwał całego życia.
Na plotki i wzmianki o żerowaniu tylko prychnął, lekceważąco odganiając dłonią w powietrzu te insynuacje.
- Żałosne i niskie, oczywistym było, że po śmierci pracowników należy uzupełnić braki kadrowe, a akurat pańskie obecne stanowisko jest jednym z podstawowych do funkcjonowania biura. Cóż, miałem w sumie pytać jak układy z obecnym zarządzającym Urzędem Celnym. Czy ma pan wewnątrz kogoś zaufanego, kto mógłby ocenić jaki jest realny stan magazynowy i może co ważniejsze - stan dokumentacji po Spalonej? Raporty oczywiście zapewniają nas o nienagannym porządku, jak zawsze odkąd pracuje w tym biurze... Zależy mi na ocenieniu, przestrzeni magazynowej jako niewystarczającej do przyjęcia całego ładunku z Kambodży i znalezieniu innego miejsca najlepiej poza Londynem. - Wyciągnięcie części surowców poza oficjalny obieg byłoby zdecydowanie łatwiejsze w prowizorycznym miejscu składowania, a leki obecnie jako towar deficytowy kupowały lojalność lepiej niż złoto.
- Podzielałem pana opinię bardzo długo, obecnie jednak dochodzę do wniosku, że lepiej mieć zabezpieczone umysłu sojuszników, niż obawę, albo gorzej - tłumaczenia zdrajców - że ich działania podyktowane są wprost z podręczników magii zauroczeń. Finalnie też mugole pokazali nam dobitnie podczas ostatniej wojny światowej, że magia nie musi być kluczowym elementem kluczowego przesłuchania. - westchnął ciężko, zbytnio przypominalo mu to rozmowe samego ze sobą, gdy w ogóle zastanawiał się nad podjęciem tematu.