16.10.2025, 20:23 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.10.2025, 20:24 przez Lana Dolohov.)
W obecnym stanie Lyssa oraz Lana faktycznie mogłyby zostać uznane za bohaterki jakiegoś horroru albo powieści gotyckiej – zwłaszcza w otoczeniu zgliszczy przedpokoju. Młode i piękne, lecz skrzywdzone przez świat (w mniejszym lub większym stopniu). O ironio, ich cierpienie zostało wywołane przez ludzi, którzy głosili postulaty mające rzekomo chronić czystokrwistych czarodziejów. Jak widać jednak ideologia Śmierciożerców skupiała się na niszczeniu przeciwników, niż na jakichkolwiek pozytywnych działaniach.
Widok Lyssy pokrytej czerwienią był pierwszą rzeczą, która wywołała u Lany jakąkolwiek reakcję od momentu przekroczenia progu Praw Czasu. Rzuciła w stronę młodszej dziewczyny zaniepokojone spojrzenie, starając się wybadać jej stan. Czerwona substancja, którą pokryta była nastolatka, szczęśliwie nie przypominała krwi. Wnioskując jednak po wyrazie twarzy, zapewne przeżyła ona jakieś traumatyczne doświadczenie. Lana chciała ją uspokoić, ale ze względu na brak sił, po prostu położyła dłoń na ramieniu Lyssy. Gest pozostawił jednak na ubraniu dziewczyny czarne ślady sadzy.
– Dobry wieczór. – odpowiedziała uzdrowicielowi w wyuczony, pozbawiony emocji sposób. Najwyraźniej lata nauki sprawiły, że instynktownie przestrzegała zasad etykiety nawet w tak dramatycznej sytuacji. Złapała wzrok Basiliusa, ale niestety, pocieszający uśmiech mężczyzny nie podniósł jej na duchu. – Lysso... – zwróciła się w stronę młodszej czarownicy, lecz zanim skończyła mówić, zaniosła się kaszlem.
Widok Lyssy pokrytej czerwienią był pierwszą rzeczą, która wywołała u Lany jakąkolwiek reakcję od momentu przekroczenia progu Praw Czasu. Rzuciła w stronę młodszej dziewczyny zaniepokojone spojrzenie, starając się wybadać jej stan. Czerwona substancja, którą pokryta była nastolatka, szczęśliwie nie przypominała krwi. Wnioskując jednak po wyrazie twarzy, zapewne przeżyła ona jakieś traumatyczne doświadczenie. Lana chciała ją uspokoić, ale ze względu na brak sił, po prostu położyła dłoń na ramieniu Lyssy. Gest pozostawił jednak na ubraniu dziewczyny czarne ślady sadzy.
– Dobry wieczór. – odpowiedziała uzdrowicielowi w wyuczony, pozbawiony emocji sposób. Najwyraźniej lata nauki sprawiły, że instynktownie przestrzegała zasad etykiety nawet w tak dramatycznej sytuacji. Złapała wzrok Basiliusa, ale niestety, pocieszający uśmiech mężczyzny nie podniósł jej na duchu. – Lysso... – zwróciła się w stronę młodszej czarownicy, lecz zanim skończyła mówić, zaniosła się kaszlem.
She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
nothing but a beautiful echo of death.