A co ona? Żyła pod kamieniem? Każdy znał Harper Moody. Wszystkie strony barykady ją znały - część nienawidziła, a część - o zgrozo - kochała.
- Harper, niejaka Moody, to szefowa Aurorów w Ministerstwie - tłumaczył - A jej kochanek jest martwy i nie ma żadnego znaczenia już w naszym świecie. Powiedzmy, że mogła się trochę zezłościć na fakt śmierci ukochanego. Cóż, życie bywa przewrotne, nie? - wzruszył ramionami, chociaż humor mu dopisywał. Jeżeli miałby czegoś żałować, to tylko faktu, że ta lampucera z Brygady go wtedy dojrzała i rozpruła się u szefowej Aurorów.
- Emerytura, Szarlotka. Emerytura - wyjaśnił - Rozmawiasz z niedoszłym Autorem, byłym brygadzistą - zastukał w dokumencik - Powiedziałbym, żebyś zapytała Alexandra... Ale lepiej tego nie rób. No chyba, że zapytasz go osobiście
Przyglądał się jak Mulciberówna idzie po rozum do głowy i siada na kanapie.
- Ale wtedy musiałabyś do niego napisać i zapewne zapytać co u niego. Nie mniej jednak, nie radzę poruszać mojego nazwiska w listach kierowanych do Ministerstwa. No chyba, że chcesz aby smutni panowie Cię odwiedzili - zakomunikował, stawiając sprawę chyba prosto. Prościej się dało ale pojawiało się pytanie - czy można jej zaufać?
Borgin sięgnął do szafki i wyciągnął dwie szklanki. Nie omieszkał sięgnąć po butelkę rudej, która była spożywana tutaj w ilościach hurtowych.
- Pijesz? - zapytał retorycznie, nie czekając na odpowiedź i jej po prostu nalał - Skoro ostatnio miałem za zadanie upewnić się, że żyjesz, postanowiłem zrobić to ponownie. Więc zadam pytanie - wziął łyka ze szklanki, a drugą podsunął bliżej Charlotte - Jak się masz po pożodze i zniszczeniu Londynu? - mówiąc te słowa, zaciągał się i wypuścił dym, zupełnie jakby chciał symulować dym, który gościł nad stolicą Anglii w tamtym czasie.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972