13.10.2025, 21:19 ✶
- Poeta - skomentowała tylko, wywracając oczami. Najeżył się jak jeż z lasu, o cholerę mu chodziło? Sam ją tu zaprosił, pewnie mu się nudziło chociaż jak komukolwiek mogło się nudzić, gdy miało się własną knajpę, a ona w tej chwili chciała być miła i mu pomóc, a ten na nią warczał. Jednak co burak, to burak, odpuściła więc, unosząc ręce w geście poddania. Faceci byli dla niej osobnym gatunkiem, pochodzili kurwa z jakieś jebanej pieczary i rodzili się z goblinów chyba, bo zachowanie tego tu za bardzo nie odbiegało od opryskliwości goblinich parów z Gringotta.
Ale nie to nie, Charlotte wyciągnęła papierosa i odpaliła go, najpierw ignorując połowę słów, które wypluwał z siebie, a potem zezując na odznakę.
- Dwie sprawy - zaciągnęła się dymem papierosowym z nieukrywaną rozkoszą. Szkoda, że nie było to opium, ale nie można mieć wszystkiego. W głowie jeszcze jej nie szumiało, myślała w miarę trzeźwo. Przeskakiwała bez większego entuzjazmu z legitymacji na jego twarz. W końcu nabrała powietrza w płuca.- Pierwsza: kim do kurwy nędzy jest Harper i jej kochanek? A druga: skąd wytrzasnąłeś tę podróbkę? Wygląda jak prawdziwa
Chwyciła odznakę, której z początku nie złapała i ta klasnęła o blat. Uniosła ją przed oczy, poprawiła tak by móc porównać ją z jego twarzą.
- Że niby brygadzista prowadzi sobie lokal na Podziemnych Ścieżkach? Kto ci w to uwierzy? Jakbyś podawał się za kogoś, kto pracuje pod przykrywką po prostu szorując kufle, jak twój przyjaciel, to byłoby bardziej wiarygodne - takiego wała, że uwierzy w ten przekręt. Wstała w końcu i ruszyła w stronę kanapy. Lepsze to niż krzesło.- Po co tu w ogóle jestem? Nie masz z kim kolorowanek robić?
Ale nie to nie, Charlotte wyciągnęła papierosa i odpaliła go, najpierw ignorując połowę słów, które wypluwał z siebie, a potem zezując na odznakę.
- Dwie sprawy - zaciągnęła się dymem papierosowym z nieukrywaną rozkoszą. Szkoda, że nie było to opium, ale nie można mieć wszystkiego. W głowie jeszcze jej nie szumiało, myślała w miarę trzeźwo. Przeskakiwała bez większego entuzjazmu z legitymacji na jego twarz. W końcu nabrała powietrza w płuca.- Pierwsza: kim do kurwy nędzy jest Harper i jej kochanek? A druga: skąd wytrzasnąłeś tę podróbkę? Wygląda jak prawdziwa
Chwyciła odznakę, której z początku nie złapała i ta klasnęła o blat. Uniosła ją przed oczy, poprawiła tak by móc porównać ją z jego twarzą.
- Że niby brygadzista prowadzi sobie lokal na Podziemnych Ścieżkach? Kto ci w to uwierzy? Jakbyś podawał się za kogoś, kto pracuje pod przykrywką po prostu szorując kufle, jak twój przyjaciel, to byłoby bardziej wiarygodne - takiego wała, że uwierzy w ten przekręt. Wstała w końcu i ruszyła w stronę kanapy. Lepsze to niż krzesło.- Po co tu w ogóle jestem? Nie masz z kim kolorowanek robić?