13.10.2025, 10:39 ✶
Thomas naprawdę bardzo dobrze pracował sobie dzisiaj na to, aby Basilius nie wkurzył się na niego po uzdrowicielsku aż tak bardzo. Nawet dał mu cukierka, i nawet jego wyjęty z kontekstu żart, że śmierć to nie było nic takiego, nie sprawił, że Basilius przewrócił oczami aż tak bardzo.
A potem dowiedział się o demonicznym kaszlu.
Basilius, który w pewnym otumanieniu, szukał odpowiedniego eliksiru i ewidentnie miał z tym problem bo kilka razy podnosił ten sam flakonik (ale nie przeszkadzało mi to stwierdzić stanowczo że nic mu nie jest i niczym się nie stresuje) zamarł na chwilę, a jego wzrok stał się nagle bardziej wyraźny. Rzucił Millie mocno zaniepokojone spojrzenie, a potem, wreszcie, podał jej nie jedną, a aż dwie fiolki. Będzie musiał się temu przyjrzeć. Może nawet teraz. Tylko że musiał chwilę poczekać bo po tym krótkim momencie trzeźwości wszystko ponownie było dziwnie... Kręcące się.
Może dlatego ponownie ułożył się na łózku i wziął od Millie herbatę.
– Zdefiniuj demoniczne opary? – poprosił Thomasa, chociaż jego głos brzmiał zdecydowanie słabiej niż planował, zaciskając chłodne palce nan gorącym kubku.– Jest w porządku Millie. To tylko zmęczenie.
A Thomas miał tylko demoniczny kaszel.
Basilius upił łyka ciepłego napoju, a potem nieco chwiejną ręką odstawił kubek na stolik nocny i przejechał dłonią po twarzy.
– Nie mówię, że nie ma lepszych metod na radzenie sobie z migrenami, ale na pewno czesanie nie jest lepsze niż karty – mruknął i zaraz uznał że naprawdę nie miał siły, aby kłócić się z Millie, więc zrobil to o co go prosiła, bo najwyraźniej zmęczenie zdarzyło wyłączyć przynajmniej część zdrowego rozsądku.
I gdy tylko ułożył się tak jak i to prosiła, oczy stały się niewyobrażalnie wręcz ciężkie i chociaż próbował jeszcze przez chwilę słuchać historii Thomasa o kotach to długo nie wytrzymał zanim po prostu nie zasnął.
A potem dowiedział się o demonicznym kaszlu.
Basilius, który w pewnym otumanieniu, szukał odpowiedniego eliksiru i ewidentnie miał z tym problem bo kilka razy podnosił ten sam flakonik (ale nie przeszkadzało mi to stwierdzić stanowczo że nic mu nie jest i niczym się nie stresuje) zamarł na chwilę, a jego wzrok stał się nagle bardziej wyraźny. Rzucił Millie mocno zaniepokojone spojrzenie, a potem, wreszcie, podał jej nie jedną, a aż dwie fiolki. Będzie musiał się temu przyjrzeć. Może nawet teraz. Tylko że musiał chwilę poczekać bo po tym krótkim momencie trzeźwości wszystko ponownie było dziwnie... Kręcące się.
Może dlatego ponownie ułożył się na łózku i wziął od Millie herbatę.
– Zdefiniuj demoniczne opary? – poprosił Thomasa, chociaż jego głos brzmiał zdecydowanie słabiej niż planował, zaciskając chłodne palce nan gorącym kubku.– Jest w porządku Millie. To tylko zmęczenie.
A Thomas miał tylko demoniczny kaszel.
Basilius upił łyka ciepłego napoju, a potem nieco chwiejną ręką odstawił kubek na stolik nocny i przejechał dłonią po twarzy.
– Nie mówię, że nie ma lepszych metod na radzenie sobie z migrenami, ale na pewno czesanie nie jest lepsze niż karty – mruknął i zaraz uznał że naprawdę nie miał siły, aby kłócić się z Millie, więc zrobil to o co go prosiła, bo najwyraźniej zmęczenie zdarzyło wyłączyć przynajmniej część zdrowego rozsądku.
I gdy tylko ułożył się tak jak i to prosiła, oczy stały się niewyobrażalnie wręcz ciężkie i chociaż próbował jeszcze przez chwilę słuchać historii Thomasa o kotach to długo nie wytrzymał zanim po prostu nie zasnął.