11.10.2025, 19:09 ✶
10-06-1971
Ciociu,
oczywiście, że do Ciebie napisała. To jest typowe dla osób, które same nie radzą sobie z rzeczywistością i samodzielnie nic nie osiągnęły - wyręczają się innymi, ich nazwiskiem, koneksjami. Nie martw się o mnie, o złoto czy znajomości: wiem, jak o siebie zadbać, mimo że matka tego nie dostrzegała i nigdy nie dostrzeże. Jestem bezpieczna, Ciociu Lorien, ale będę Ci wysyłać notatki, że żyję.
Niezmiernie doceniam, że ktoś kto tak blisko trzyma się z moją matką, zdaje sobie sprawę z tego, że posyłanie psów gończych w takie miejsca przysporzyłoby mi więcej złego, niż dobrego. Wiem, gdzie wynajęłam mieszkanie - wiem, czym grozi powiązanie z Brygadą czy w ogóle Wizengamotem. Przeceniasz chyba jednak ich zdolności: mogą próbować mnie złapać, ale to jak łapanie dymu gołymi rękami. Nawet nie wiesz, jak łatwo tu zniknąć na dobre, Ciociu, i nie mówię tu o śmierci. Kurwa kurwie łba nie urwie, mawiają, lecz nie dopuszczę do tego, bym stała się taka, jak większość tu wyrzutków.
Niedługo wyjdę na powierzchnię i złapię promienie słońca, lecz musisz mieć więcej wiary w moje umiejętności i dać mi czas. Twoja skrytka bankowa skrywa tysiące galeonów, podczas gdy w mojej znajdują się jeszcze ledwo sykle i to w ilości, na którą Ty byś nawet nie spojrzała. Ale wiem, jak je pomnożyć - tylko czas mi pomoże.
Dziękuję za lusterko i proszę Cię, by te listy zostały między nami. Wiesz dobrze, że matka wpadłaby w szał, gdyby przeczytała to, co napisałaś. Ona nigdy nie zrozumie, że w życiu ważniejsze jest coś więcej niż drogie suknie od projektantów.
Charlotte
Do liściku dołączony był obrazek