10.10.2025, 20:25 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.10.2025, 08:13 przez Ceolsige Burke.
Powód edycji: Wyjaśnienie niejasności i poprawienie literówek
)
Uniosła brwi i uśmiechnęła się z nutką wyraźnego rozbawienia kiedy Millie próbowała tłumaczyć jej "pomyłkę". Dekilatnie pokręciła głową i nieznacznie uniosła dłonie w geście znużonego poddania. Przyjemnie było obserwować buntownicze zacięcie drobnej brunetki. Było to jak zwykle odświeżające doświadczenie po zaduchu Nokturnu.
Spokojnie sięgnęła po swoją fajkę, nie wtrącając się w monolog towarzyszki, która wyraźnie nabierała właściwych kolorów i zachowań. Machinalnie odmierzyła szczyptę tytoniu i umieściła go w kominie fajki. Czynności te działy się niemal machinalnie kiedy obserwowała jak karty zaczynają szybko śmigać miedzy palcami Millie.
Ty i ja.
Płomień na jej różdżce nie przeskoczył do komina fajki tylko zachwiał się niepewnie i zgasł. Myśl ta, wywołana pytaniami policjantki, podszyta była pewną groźbą. Twarz Ceolsige stężałą na jedną bardzo krótką chwilę kiedy jej spojrzenie złapało na moment blask w złotych oczach. Oczach lojalnej policjantki z rodziny Moodych, w które patrzyły oczy paserki Burke czystej krwi. Niedawne wydarzenia podniosły skale konfliktu. Coraz mniej czarodziei w magicznym Londynie może pozwolić sobie na niezależność. Staniemy naprzeciwko siebie nad urwiskiem? Sentymentalne pytanie zwieńczyło rozważanie wszystkich powodów, które czyniły ich znajomość ekscytującą oraz, które prowadziły do nieodmiennie ponurych wniosków.
Szybko poprawiła zaklęcie i wypuściła prawie idealne kółko dymu z ust. Prychnęła delikatnie rozbawiona żartem, nie zostawiając w swoim zachowaniu żadnych widocznych śladów nieoczekiwanej myśli.
- Skoro tak figlarnie przyszłość zamierzasz podglądać niech będzie mi wolno uszanować jej tajemniczość. Na co nam będzie sama łaskawa odsłonić, bez wścibskich pytań. - Mówiła płynnie, emanując rozbawieniem. Otoczenie ironicznie zabawnie pasowało do Milliowego podglądania przyszłości. - Będę nasłuchiwać, który nieszczęśnik stracił zmysły pod twoim spojrzeniem.
Spokojnie sięgnęła po swoją fajkę, nie wtrącając się w monolog towarzyszki, która wyraźnie nabierała właściwych kolorów i zachowań. Machinalnie odmierzyła szczyptę tytoniu i umieściła go w kominie fajki. Czynności te działy się niemal machinalnie kiedy obserwowała jak karty zaczynają szybko śmigać miedzy palcami Millie.
Ty i ja.
Płomień na jej różdżce nie przeskoczył do komina fajki tylko zachwiał się niepewnie i zgasł. Myśl ta, wywołana pytaniami policjantki, podszyta była pewną groźbą. Twarz Ceolsige stężałą na jedną bardzo krótką chwilę kiedy jej spojrzenie złapało na moment blask w złotych oczach. Oczach lojalnej policjantki z rodziny Moodych, w które patrzyły oczy paserki Burke czystej krwi. Niedawne wydarzenia podniosły skale konfliktu. Coraz mniej czarodziei w magicznym Londynie może pozwolić sobie na niezależność. Staniemy naprzeciwko siebie nad urwiskiem? Sentymentalne pytanie zwieńczyło rozważanie wszystkich powodów, które czyniły ich znajomość ekscytującą oraz, które prowadziły do nieodmiennie ponurych wniosków.
Szybko poprawiła zaklęcie i wypuściła prawie idealne kółko dymu z ust. Prychnęła delikatnie rozbawiona żartem, nie zostawiając w swoim zachowaniu żadnych widocznych śladów nieoczekiwanej myśli.
- Skoro tak figlarnie przyszłość zamierzasz podglądać niech będzie mi wolno uszanować jej tajemniczość. Na co nam będzie sama łaskawa odsłonić, bez wścibskich pytań. - Mówiła płynnie, emanując rozbawieniem. Otoczenie ironicznie zabawnie pasowało do Milliowego podglądania przyszłości. - Będę nasłuchiwać, który nieszczęśnik stracił zmysły pod twoim spojrzeniem.