Cóż, nie był to pierwszy raz kiedy panna Figg i Longbottom miały spotkać się w tym miejscu. Usiąść na uboczu, porozmawiać o czymś, co nie mogło zwlekać. Nora nie odmawiała pomocy Brennie - szczególnie, że miała świadomość iż przyjaciółka aktywnie wspiera pewną organizację. Figg nie wypytywała, pomagała im jak mogła żyjąc raczej w niewiedzy. Miała świadomość, że ze względów bezpieczeństwa nie mogą się dzielić wszystkimi informacjami. Nie przeszkadzało jej to, wiedziała też, że ma ich zaufanie - angażowała się w kilka spraw, o co została poproszona, mogła więc się na coś przydać, mimo tego, że nie była wojownikiem - jak oni. Jak widać każda pomoc była istotna w tym przedsięwzięciu.
Kiedy więc odebrała list od Brenny znalazła chwilę czasu, aby znowu się z nią spotkać. Nie było to dla niej problemem, choć ostatnio czasu zdecydowanie jej brakowało. Miała wiele na głowie, dochodziły do tego wszystkie sprawy poboczne, w które się angażowała. Nie dało się nie zauważyć, że Nora wychudła. Nie miała czasu jeść, jej cera zrobiła się bledsza, a oczy miała podkrążone. Była zmęczona, zwyczajnie po ludzku, nie uważała jednak, że jest to pora, kiedy wypadało narzekać na nadmiar obowiązków. W końcu dookoła umierali ludzie, to było ważniejsze. Ona wyśpi się po śmierci.
Weszła do pubu szybkim krokiem. Rozejrzała się po pomieszczeniu w poszukiwaniu przyjaciółki. Dostrzegła ją z głową opartą o stół. Najwyraźniej i ona była zmęczona, im wszystkim należał się odpoczynek, tyle, że nie było na to czasu. Podeszła do Brenny z uśmiechem na twarzy, zawsze było dobrze ją widzieć, choć zastanawiała się, czym spowodowane jest to spotkanie. Domyślała się, że chodzi o jakieś kolejne zamówienie z serii eliksir potrzebny na już. - Cześć słońce. Wszystko gra? - Odparła po czym zdjęła płaszcz i powiesiła go na oparciu krzesła. Figg jak zawsze ubrana była w krótką, kwiecistą sukienkę. Dbała o to, jak wygląda mimo tego, że brakowało jej czasu. - Zaskocz mnie. - Rzekła spoglądając na Longbottom.