08.10.2025, 15:27 ✶
Wkurwiam Antka, siedzimy w 1 rzędzie i gapimy się na parę młodą
Cóż, to że nie chciał tu być, było oczywiste. Ale musiał tu być. Rose posłała mężczyźnie ostre spojrzenie, które jednak na moment złagodniało.
- Nie zdążysz, siedź. Potem pójdziemy zapalić - on pewnie by jeszcze kielicha walnął gdzieś w krzakach, znając Borgina. Cóż, w sumie to nie oponowałaby, gdyby i jej to zaproponował. Teraz nie wiedziała czy jest bardziej zła, że myślał że jest głupia i się nie domyśli, czy że chciał palić sam. Szturchnęła Antka lekko, bo świadkowie się już zebrali. Niech lepiej siedzi cicho i nie miauczy, że mu źle.
Gdy zobaczyła, jak Ambroise przechodzi, wstrzymała na chwilę oddech. Mógł zgrywać twardziela, ale ona wiedziała, że jest zdenerwowany. Mógł oszukać każdego, ale nie ją. Posłała mu uśmiech, pokrzepiający, mówiący że będzie dobrze. Wybrał przecież kobietę, z którą łączyło go wiele, i mimo że schodzili się i rozchodzili naprawdę wiele razy, to przecież świadczyło o tym, że coś ich do siebie ciągnęło.
- Mam nadzieję, że skoro zdecydowali się na ślub, to tym razem się nie rozejdą - szepnęła do Anthony'ego, prosto do ucha, łaskocząc je przyjemnie ciepłym oddechem. Być może przypadkiem zahaczyła o płatek ustami, bo lubiła go denerwować, a widziała, że był bardzo niezadowolony, że musiał tu być. Mogła przecież do tego wszystkiego dorzucić swoje trzy knuty. A potem nadeszła Geraldine. Roselyn przekrzywiła nieco głowę, a w jej oczach pojawiło się niemałe zaskoczenie. Nie wyobrażała sobie jej nigdy tak... Pięknej. Nie to, żeby była brzydka, ale suknie? Welony? Nie pasowało to do Yaxley w jej wyobraźni. A jednak teraz wszystko to zdawało się tworzyć piękną, pasującą całość.
Każdej osobie, która posłała jej uśmiech czy spojrzenie, kiwała uprzejmie głową, lecz nie zamierzała wdawać się w pogaduszki, gdy jej brat właśnie brał ślub. Potem mogą porozmawiać, teraz jednak wlepiała oczy w parę młodą, odruchowo zaciskając dłoń na dłoni Borgina.
- Pięknie razem wyglądają, prawda? - zapytała cicho, bo chociaż romantyczka z niej była żadna, to wszystko to było miłe dla oka. Szczególnie po tym syfie, który nazywał się Spalony Londyn i Jej-Dom-W-Dolinie - takie miłe odmiany były potrzebne.