07.10.2025, 19:50 ✶
— Mhmm… Francja chyba najlepiej wpisuje się teraz w moje gusta. Wystarczająco daleko, żeby poczuć odległość od domu, ale na tyle blisko, aby w razie czego szybko wrócić — mruknął, marszcząc wymownie nos. — Z drugiej strony... Jestem prawie pewny, że przed pożarami w Proroku Codziennym pisali, że Australia to ostatnio prawdziwy krzyk mody. Pewnie przez te... No... kangury. Albo ich skóry. — Zawiesił się na moment. — Może to było w rubryce modowej na temat jakiejś nowej kolekcji Rosierów...
Zmarszczył czoło, widząc że Quintessa i Morfeusz zaczęli się z czegoś śmiać. Zmrużył oczy, zastanawiając się, co takiego mogło ich rozśmieszyć, bo nie dosłyszał w ogóle słów ciotki skierowanych do wuja.
— Faktycznie, pasowałoby to do mojej wrażliwości — przytaknął, uśmiechając się pod nosem. Lubił myśleć, że zna się na ludziach i potrafi ich dość łatwo rozszyfrować, jeśli chodziło o ich przeżycia wewnętrzne, więc... Aurowidzenie wydawało się dość trafionym strzałem. Chyba, że Matka miała poczucie humoru i postanowiła nieco zabawić się jego umiejętnościami. — A na dodatek mógłbym wszystkim przyporządkować konkretne barwy. Rozróżniałbym was po wszystkich kolorach tęczy.
Pokręcił głową, bo nawet gdyby chciał, to nie byłby w stanie odpowiedzieć na pytanie Brenny. O wróżbiarstwie wiedział tyle, co nic. Wiedza z czasów szkolnych w dużej mierze zdążyła już zniknąć między wspomnieniami i ważniejszymi na co dzień informacjami, a informacje wyciągnięte mimochodem od Millie czy innych znajomych wróżbitów... Cóż, nie nazwałby jej wiedzą podręcznikową. A nawet sposoby interpretacji symboli potrafiły się zmienić w zależności od technik przepowiadania przyszłości i tego, kto się nimi posługiwał, prawda?
Erik podniósł głowę, gdy matka spróbowała ukrócić monolog Brenny na temat podjętych przez nią działań. Przez chwilę wodził wzrokiem po reszcie grupy, aż w końcu chrząknął cicho, postanawiając jednak kontynuować wątek. Poniekąd. Wyszedł z założenia, że lepiej byłoby podsumować sytuację drobnym żartem niż po prostu udawać, że podobna propozycja nigdy nie została wyciągnięta na światło dzienne.
— A kiedy dokładnie miałbym zmieścić to w swoim wypełnionym po brzegi grafiku? — zapytał, ignorując chwilowo nalegania Elise. Obrócił głowę w stronę Brenny. — Z drugiej strony... Może jednak nie odpowiadaj. Okazałoby się, że te parę minut porannej toalety zmieni się w ćwiczenie silnej woli, bo postanowisz wysłać mi... sygnał... spod drzwi od łazienki.
Zmarszczył czoło, widząc że Quintessa i Morfeusz zaczęli się z czegoś śmiać. Zmrużył oczy, zastanawiając się, co takiego mogło ich rozśmieszyć, bo nie dosłyszał w ogóle słów ciotki skierowanych do wuja.
— Faktycznie, pasowałoby to do mojej wrażliwości — przytaknął, uśmiechając się pod nosem. Lubił myśleć, że zna się na ludziach i potrafi ich dość łatwo rozszyfrować, jeśli chodziło o ich przeżycia wewnętrzne, więc... Aurowidzenie wydawało się dość trafionym strzałem. Chyba, że Matka miała poczucie humoru i postanowiła nieco zabawić się jego umiejętnościami. — A na dodatek mógłbym wszystkim przyporządkować konkretne barwy. Rozróżniałbym was po wszystkich kolorach tęczy.
Pokręcił głową, bo nawet gdyby chciał, to nie byłby w stanie odpowiedzieć na pytanie Brenny. O wróżbiarstwie wiedział tyle, co nic. Wiedza z czasów szkolnych w dużej mierze zdążyła już zniknąć między wspomnieniami i ważniejszymi na co dzień informacjami, a informacje wyciągnięte mimochodem od Millie czy innych znajomych wróżbitów... Cóż, nie nazwałby jej wiedzą podręcznikową. A nawet sposoby interpretacji symboli potrafiły się zmienić w zależności od technik przepowiadania przyszłości i tego, kto się nimi posługiwał, prawda?
Erik podniósł głowę, gdy matka spróbowała ukrócić monolog Brenny na temat podjętych przez nią działań. Przez chwilę wodził wzrokiem po reszcie grupy, aż w końcu chrząknął cicho, postanawiając jednak kontynuować wątek. Poniekąd. Wyszedł z założenia, że lepiej byłoby podsumować sytuację drobnym żartem niż po prostu udawać, że podobna propozycja nigdy nie została wyciągnięta na światło dzienne.
— A kiedy dokładnie miałbym zmieścić to w swoim wypełnionym po brzegi grafiku? — zapytał, ignorując chwilowo nalegania Elise. Obrócił głowę w stronę Brenny. — Z drugiej strony... Może jednak nie odpowiadaj. Okazałoby się, że te parę minut porannej toalety zmieni się w ćwiczenie silnej woli, bo postanowisz wysłać mi... sygnał... spod drzwi od łazienki.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞