03.10.2025, 02:00 ✶
Atreus nie był do końca pewien, czy chciał na wesele Geraldine iść i to wcale nie dlatego, że mogłaby tu być jego siostra - Florence nie żyła, a on robił wszystko, żeby życie wyglądało normalnie. W swoich staraniach jednak wydawał robić się wszystko bardziej, szybciej, mocniej... a nieotworzony od niej list, wciąż ciążył w kieszeni. Nie miał chyba odwagi spojrzeć w to, co mu napisała, chyba zanadto przekonany że tylko by ją rozczarował.
Nie, chodziło o to że nigdy się z Geraldine nie przyjaźnili. Flo była jedynym punktem stycznym dla ich relacji, bo bez niej toczyły ich tylko docinki, najczęściej najgłupsze z możliwych, i jakiś rodzaj dziwacznej rywalizacji. Jedno i drugie chyba zwyczajnie nie brało siebie na poważnie. A Ambroise? On był dla niego jeszcze większą tajemnicą i jedyne co o nim chyba wiedział to fakt, że był bratem Roselyn.
Kiedy jednak Brenna zapraszała, nie miał zamiaru odmawiać. Jeśli pani Matka da, to dostatecznie szybko znieczuli się w przynajmniej minimalnym stopniu, bo widok panny Greengrass ze swoim narzeczonym, przyprawiał go o lekki ból głowy. Tkwił w nim jakiś żal i poczucie winy, jakby było mu niezwykle głupio, że historia potoczyła się w ten sposób, ale z drugiej strony... Anthony wydawał się szczęśliwy, miał więc nadzieję że nie udawał tylko że był dokładnie tam gdzie chciał, i że Rose nie była zaledwie przelotnym sposobem na zajęcie myśli.
- Kiedy byłem chyba na urodzinach Ger i jej bliźniaka, to tak zrobili. Puścili gości w las na polowanie, więc może nie mów hop. Kuszę oczywiście byś dostała, ale buty? No tutaj niestety obawiam się że będziesz musiała obcasy na kalosze transmutować sama - prychnął, rozbawiony nieco bo polowania tych parę miesięcy temu, absolutnie się nie spodziewał. Teraz też, ale biorąc pod uwagę że Yaxleyowie mieli jakąś historię w tego typu atrakcjach, to może powinni zacząć się martwić.
Nie, chodziło o to że nigdy się z Geraldine nie przyjaźnili. Flo była jedynym punktem stycznym dla ich relacji, bo bez niej toczyły ich tylko docinki, najczęściej najgłupsze z możliwych, i jakiś rodzaj dziwacznej rywalizacji. Jedno i drugie chyba zwyczajnie nie brało siebie na poważnie. A Ambroise? On był dla niego jeszcze większą tajemnicą i jedyne co o nim chyba wiedział to fakt, że był bratem Roselyn.
Kiedy jednak Brenna zapraszała, nie miał zamiaru odmawiać. Jeśli pani Matka da, to dostatecznie szybko znieczuli się w przynajmniej minimalnym stopniu, bo widok panny Greengrass ze swoim narzeczonym, przyprawiał go o lekki ból głowy. Tkwił w nim jakiś żal i poczucie winy, jakby było mu niezwykle głupio, że historia potoczyła się w ten sposób, ale z drugiej strony... Anthony wydawał się szczęśliwy, miał więc nadzieję że nie udawał tylko że był dokładnie tam gdzie chciał, i że Rose nie była zaledwie przelotnym sposobem na zajęcie myśli.
- Kiedy byłem chyba na urodzinach Ger i jej bliźniaka, to tak zrobili. Puścili gości w las na polowanie, więc może nie mów hop. Kuszę oczywiście byś dostała, ale buty? No tutaj niestety obawiam się że będziesz musiała obcasy na kalosze transmutować sama - prychnął, rozbawiony nieco bo polowania tych parę miesięcy temu, absolutnie się nie spodziewał. Teraz też, ale biorąc pod uwagę że Yaxleyowie mieli jakąś historię w tego typu atrakcjach, to może powinni zacząć się martwić.