02.10.2025, 08:28 ✶
— Mam złe przeczucia co do tego miejsca — przyznała Brynja po wysłuchaniu pozostałej dwójki, kiedy jednocześnie obserwowała, jak na szybie osiadły grube krople deszczu. — Ale od czegoś zacząć musimy. To dobry pomysł — czy to Nokturn, czy własny upór nauczył Burke wytrwałości, Nordgesim nie wiedziała. Ostatecznie przyjęli jej plan. — Ceo, podejrzewasz coś konkretnego? — spytała jeszcze kuzynkę, pozwalając, aby jej spojrzenie tym razem zatrzymało się na smukłej sylwetce Ceolsige odcinającej się na tle okrągłego wycinka nieba. Każdy wypadał bardzo ładnie na niebieskim kolorze — nawet tak wyjątkowo pochmurnym.
Martwiła ją sprawa zaginięcia Poppy. Tego nie dało się ukryć. Poza tym, niepokój selkie tętnił pod żebrami, stając się nieproszonym gościem w jej własnym ciele. O ile zagadką było nie samo zniknięcie dziewczyny, problematyczny był fakt, że doszło do tego właśnie w Dunwich — wiosce na tyle malutkiej, aby każda nowa twarz odbiła się echem w rozmowach mieszkańców chociaż raz.
— Nie może tu żyć więcej niż setka ludzi — dodała i zmarszczyła brwi. — Trudno żeby mieszkańcy nie znali się wzajemnie. Jeśli Poppy naprawdę miała na co dzień styczność z sieciami, ktoś musiał ją widywać. W sklepie rybnym, na nabrzeżu, przy kutrach. To nie jest praca, którą można wykonywać w…— urwała. Kobieta uniosła spojrzenie na Henry’ego. — Możemy z Henrym popytać o Poppy. Ktoś musi pamiętać ostatni dzień, w którym ją widziano.
Selkie wstała, poprawiła kołnierz swojej kurtki, aby wreszcie wyrwać się z ciężkiego zapachu tytoniu i zatęchłej wilgoci. Ta ostatnia z reguły bardzo rzadko jej przeszkadzała, w Dunwich była nie do zniesienia. Jej dłoń powędrowała do kieszeni, w której trzymała karteczkę ze spisanym adresem rybaka. Niewielki skrawek papieru zdawał się w tamtym momencie ważyć tyle co kamień.
— Dziennikarz brzmi groźnie, ale ciekawski turysta? Ktoś, kto chce napisać o urokach prowincji? – uśmiechnęła się do przyjaciela. Dawno nie widziała go w akcji. — Może ktoś to kupi.
Martwiła ją sprawa zaginięcia Poppy. Tego nie dało się ukryć. Poza tym, niepokój selkie tętnił pod żebrami, stając się nieproszonym gościem w jej własnym ciele. O ile zagadką było nie samo zniknięcie dziewczyny, problematyczny był fakt, że doszło do tego właśnie w Dunwich — wiosce na tyle malutkiej, aby każda nowa twarz odbiła się echem w rozmowach mieszkańców chociaż raz.
— Nie może tu żyć więcej niż setka ludzi — dodała i zmarszczyła brwi. — Trudno żeby mieszkańcy nie znali się wzajemnie. Jeśli Poppy naprawdę miała na co dzień styczność z sieciami, ktoś musiał ją widywać. W sklepie rybnym, na nabrzeżu, przy kutrach. To nie jest praca, którą można wykonywać w…— urwała. Kobieta uniosła spojrzenie na Henry’ego. — Możemy z Henrym popytać o Poppy. Ktoś musi pamiętać ostatni dzień, w którym ją widziano.
Selkie wstała, poprawiła kołnierz swojej kurtki, aby wreszcie wyrwać się z ciężkiego zapachu tytoniu i zatęchłej wilgoci. Ta ostatnia z reguły bardzo rzadko jej przeszkadzała, w Dunwich była nie do zniesienia. Jej dłoń powędrowała do kieszeni, w której trzymała karteczkę ze spisanym adresem rybaka. Niewielki skrawek papieru zdawał się w tamtym momencie ważyć tyle co kamień.
— Dziennikarz brzmi groźnie, ale ciekawski turysta? Ktoś, kto chce napisać o urokach prowincji? – uśmiechnęła się do przyjaciela. Dawno nie widziała go w akcji. — Może ktoś to kupi.
Destiny can't be earned or returned
I feel when I question, my skin starts to burn
Why does my skin start to burn?
Love was the law and religion was taught, I'm not bought
Feel when we argue, our skin starts to rot
I feel when I question, my skin starts to burn
Why does my skin start to burn?
Love was the law and religion was taught, I'm not bought
Feel when we argue, our skin starts to rot