01.10.2025, 15:23 ✶
Lestrange wbił na moment wzrok w książki, które stały równo ułożone na półkach regału. Milczał, jakby szukając odpowiedzi, chociaż przecież była ona oczywista.
- Wtedy będziesz musiał przejść się do uzdrowiciela - odpowiedział, lekko wzruszając ramionami. - Chyba nie myślałeś, że cię to ominie?
Lekka nuta rozbawienia zabarwiła jego głos, bo mógł domyślać się, że Travers ani myślał latać po lekarzach. Ale czasem nie było wyjścia, należało schować dumę w kieszeń, bo jeśli dalej będzie się tak zachowywał i leczył na własną rękę, może naprawdę źle skończyć.
Miał pytać, czy Nicholas napije się czegoś ciepłego, ale dementorek mu przerwał. Jak zwykle. Co za mała, podła żmija. Lestrange nie lubił zwierząt, a miał wrażenie że dostał miniaturkę kota, tylko gorszą, bo ta mogła latać. Podszedł za Traversem do gablotki i westchnął, unosząc dłoń do czarnych włosów.
- Dostałem. Najpierw myślałem, że to prezent, wyraz sympatii, lecz teraz myślę, że to kara za grzechy, których dopuściłem się w poprzednim życiu - mruknął, lekko nachylając się nad gablotą. Papierowa figurka dementorka podleciała wyżej, a potem zrobiła salto, jakby popisując się przed Nicholasem. Lestrange prychnął. - Jest gorszy niż kot, ale ma tę zaletę, że nie trzeba go karmić.
Mówił tak, jakby posiadanie czegoś takiego było karą. A jednak... Jednak jakimś cudem ten dementorek miał dom, którym był pomalowany na czarno domek dla lalek, przerobiony na gotycką modłę. Miał całkiem przyjemne to mieszkanko, ale najwyraźniej figurka pragnęła wolności. Rodolphus nie miał jednak zamiaru go wypuszczać. Obok znajdował się czarny, nieprzepuszczający światła kawałek materiału. Pewnie przykrywał klosz tak, jak przykrywa się klatki z papugami, żeby poszedł spać.
- Udało ci się rozłożyć motylarnię? - zapytał, robiąc dwa kroki w stronę kuchni. Jedno machnięcie różdżką, a kubki spłynęły z szafki na blat, a czajnik wylądował na kuchence. Zmieniał temat, ale był ciekaw, czy Nick zaobserwował coś nowego w poczwarkach. On sam się na tym nie znał, ale gdy tylko znalazł je na targu, nie mógł się oprzeć, by nie nabyć tego cuda. Wierzył, że zwierzęta, mimo że żyły krótko, to będą w dobrych rękach.
@Nicholas Travers
- Wtedy będziesz musiał przejść się do uzdrowiciela - odpowiedział, lekko wzruszając ramionami. - Chyba nie myślałeś, że cię to ominie?
Lekka nuta rozbawienia zabarwiła jego głos, bo mógł domyślać się, że Travers ani myślał latać po lekarzach. Ale czasem nie było wyjścia, należało schować dumę w kieszeń, bo jeśli dalej będzie się tak zachowywał i leczył na własną rękę, może naprawdę źle skończyć.
Miał pytać, czy Nicholas napije się czegoś ciepłego, ale dementorek mu przerwał. Jak zwykle. Co za mała, podła żmija. Lestrange nie lubił zwierząt, a miał wrażenie że dostał miniaturkę kota, tylko gorszą, bo ta mogła latać. Podszedł za Traversem do gablotki i westchnął, unosząc dłoń do czarnych włosów.
- Dostałem. Najpierw myślałem, że to prezent, wyraz sympatii, lecz teraz myślę, że to kara za grzechy, których dopuściłem się w poprzednim życiu - mruknął, lekko nachylając się nad gablotą. Papierowa figurka dementorka podleciała wyżej, a potem zrobiła salto, jakby popisując się przed Nicholasem. Lestrange prychnął. - Jest gorszy niż kot, ale ma tę zaletę, że nie trzeba go karmić.
Mówił tak, jakby posiadanie czegoś takiego było karą. A jednak... Jednak jakimś cudem ten dementorek miał dom, którym był pomalowany na czarno domek dla lalek, przerobiony na gotycką modłę. Miał całkiem przyjemne to mieszkanko, ale najwyraźniej figurka pragnęła wolności. Rodolphus nie miał jednak zamiaru go wypuszczać. Obok znajdował się czarny, nieprzepuszczający światła kawałek materiału. Pewnie przykrywał klosz tak, jak przykrywa się klatki z papugami, żeby poszedł spać.
- Udało ci się rozłożyć motylarnię? - zapytał, robiąc dwa kroki w stronę kuchni. Jedno machnięcie różdżką, a kubki spłynęły z szafki na blat, a czajnik wylądował na kuchence. Zmieniał temat, ale był ciekaw, czy Nick zaobserwował coś nowego w poczwarkach. On sam się na tym nie znał, ale gdy tylko znalazł je na targu, nie mógł się oprzeć, by nie nabyć tego cuda. Wierzył, że zwierzęta, mimo że żyły krótko, to będą w dobrych rękach.
@Nicholas Travers