01.10.2025, 13:13 ✶
- I miałeś rację. Na to liczyłeś, przychodząc tutaj? Żebym w końcu przyznała ci rację? - mruknęła, chmurząc się nieco. Z ewidentnym dąsem na twarzy upiła łyk herbaty, przetrawiając wszystko to, co mówił do niej brat. Wyjątkowo mu nie przerywała, co zdarzało się bardzo rzadko. Ale teraz jakoś nie miała ochoty na kłótnie: nie w chwili, gdy czuła się tak bardzo, bardzo samotna mimo faktu, że była otoczona ludźmi. - Nie oczekuję. Ale staram się zrozumieć.
Powiedziała w końcu cicho, wzruszając ramionami. Nicholas mógł się domyślać, że jego siostra nigdy nie zrozumie, co nimi kierowało. Była zbyt dobra, zbyt naiwna, zbyt... Idealistyczna. Była jego przeciwieństwem, przekleństwem krwi Traversów - i nie chodziło wcale o klątwę likantropii, a o jej zachowanie, jej usposobienie i jestestwo. Jeszcze tylko tego brakowało, żeby zaczęła się spotykać ze szlamą, to dopiero byłaby plama na honorze.
- Inne, to znaczy gdzie? Nie chcę mieszkać w Szkocji, tu jest mój dom - powiedziała, siorbąc kolejny łyk herbaty. Była dobra i aromatyczna, pozwalała na chwilę zapomnieć o tym całym syfie, który ich otaczał. Chciała coś dodać, ale brat zakaszlał. Zmarszczyła brwi i odruchowo odłożyła kubek na stolik. Nie wyciągała rąk do Nicka, ale na jej twarzy odbiła się troska. Jak mogła zapomnieć, że skoro pracował w Ministerstwie, to pewnie był w środku tego piekła, i nawdychał się dymu? - Zgaszę kadzidło.
Powiedziała i nie czekając na jego odpowiedź, po prostu to zrobiła. Nie miała przy sobie nic, co mogłoby mu pomóc. Tylko cukierki z anyżem. Czy jej brat lubił anyż? Chyba nie, nikt nie lubił anyżu. Faye otworzyła okno na oścież, pozwalając by chłodne, jesienne powietrze wdarło się do salonu.
- Pewnie mieliście pełne ręce roboty w pracy, prawda? Słyszałam, że wszyscy zostali wezwani, nie tylko brygada i aurorzy. Niezły syf się zrobił - powiedziała, odwracając głowę w kierunku brata. - Byłeś u uzdrowiciela po tym wszystkim?
@Nicholas Travers
Powiedziała w końcu cicho, wzruszając ramionami. Nicholas mógł się domyślać, że jego siostra nigdy nie zrozumie, co nimi kierowało. Była zbyt dobra, zbyt naiwna, zbyt... Idealistyczna. Była jego przeciwieństwem, przekleństwem krwi Traversów - i nie chodziło wcale o klątwę likantropii, a o jej zachowanie, jej usposobienie i jestestwo. Jeszcze tylko tego brakowało, żeby zaczęła się spotykać ze szlamą, to dopiero byłaby plama na honorze.
- Inne, to znaczy gdzie? Nie chcę mieszkać w Szkocji, tu jest mój dom - powiedziała, siorbąc kolejny łyk herbaty. Była dobra i aromatyczna, pozwalała na chwilę zapomnieć o tym całym syfie, który ich otaczał. Chciała coś dodać, ale brat zakaszlał. Zmarszczyła brwi i odruchowo odłożyła kubek na stolik. Nie wyciągała rąk do Nicka, ale na jej twarzy odbiła się troska. Jak mogła zapomnieć, że skoro pracował w Ministerstwie, to pewnie był w środku tego piekła, i nawdychał się dymu? - Zgaszę kadzidło.
Powiedziała i nie czekając na jego odpowiedź, po prostu to zrobiła. Nie miała przy sobie nic, co mogłoby mu pomóc. Tylko cukierki z anyżem. Czy jej brat lubił anyż? Chyba nie, nikt nie lubił anyżu. Faye otworzyła okno na oścież, pozwalając by chłodne, jesienne powietrze wdarło się do salonu.
- Pewnie mieliście pełne ręce roboty w pracy, prawda? Słyszałam, że wszyscy zostali wezwani, nie tylko brygada i aurorzy. Niezły syf się zrobił - powiedziała, odwracając głowę w kierunku brata. - Byłeś u uzdrowiciela po tym wszystkim?
@Nicholas Travers