• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[17.09.1972] it was predictable | Ursula, Ambroise & Geraldine

[17.09.1972] it was predictable | Ursula, Ambroise & Geraldine
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#7
26.09.2025, 09:10  ✶  

Czy była dużo bardziej zachowawcza? No nie do końca. Miała po prostu lata doświadczenia związane z jej nieudolnością wobec pewnych obowiązków domowych z którymi nie była sobie w stanie poradzić przez to, że nigdy specjalnie nie przywiązywała wagi do tego, czego próbowały ją uczyć guwernantki, gdy jeszcze była małym człowiekiem. Od zawsze ciągnęło ją do lasów, wiedziała, że będzie raczej przynosić do domu jedzenie, niż je przygotowywać, oczywiście, że tak się stało. Przez to nieco była uzależniona od pomocy osób trzecich, to znaczy skrzatów trzecich, bo nie były one przecież osobami. Lubiła Triss, jednak nie spoufalała się z nią za bardzo bo był to tylko skrzat, nie człowiek, jak na czarodzieja i tak była dla niej bardzo miła, co wiązało się z tym, że i stworzonko darzyło ją naprawdę ogromną lojalnością.

Zapewne nie będzie chciała w swoim własnym domu żadnego obcego skrzata, po co miałaby brać stworzenie, którego nie zna, skoro mogła poprosić ojca o oddelegowanie Triss właśnie dla nich? Zamierzała korzystać z profitów związanych z byciem ulubienicą Gerarda, w tym przypadku wydawało jej się to wręcz wskazane, tak skrzatka była warta wykorzystania przewagi ulubionej i jedynej córki. Nie miała co do tego najmniejszych wątpliwości. Będą musieli o tym pogadać, ale chyba najpierw powinni znaleźć sobie dom, kolejność w tym przypadku wydawała się mieć znaczenie. Lista rzeczy do odhaczenia robiła się coraz większa, co nieco przytłaczało Yaxley bo zdecydowanie lepiej odnajdywała się w chaosie, cóż, jakoś musiała to przetrawić, jak przystało na poważnego i dorosłego człowieka, czyż nie?

Przechodząc do tej części bycia dorosłym człowiekiem... Geraldine nie miała w zwyczaju owijać w bawełnę, szczególnie, że wydawało jej się, iż coś wisi w powietrzu mimo tej luźnej pogawędki o minionej nocy. Ursula jak na kogoś pochodzącego z starego, konserwatywnego rodu wydawała się mieć sporo cierpliwości co do wybryków młodych, którzy mieszkali pod jej dachem. Nie karciła ich nieprzyjemnych spojrzeniem, raczej zaakceptowała fakt, jak wyglądało to wszystko. Czyny świadczyły same za siebie, zresztą nie bez powodu wspominała jej sama o ewentualnej ciąży, której jej zdaniem powinni unikać przez jakiś czas z racji na to, że postanowili zorganizować ślub dość spontanicznie. Yaxley na moment odpłynęła myślami, najwyraźniej prowadziła w tej chwili dość długi monolog wewnętrzny, rozważała wszystkie za i przeciw, chociaż dość szybko przestała to robić. Och, jebać to. Nie miała przecież w zwyczaju niepotrzebnie analizować, to nie było w jej stylu.

Ursula zasługiwała na szczerość, przyjęła ich pod swój dom, udzieliła schronienia, kiedy tego potrzebowali, pomogła im z organizacją tego spontanicznego wesela, do którego miało dojść za kilka dni, wypadało ją wtajemniczyć w pewne komplikacje, które się pojawiły.

Nie zamierzała odwlekać tego w czasie, jak zawsze, wolała od razu podzielić się wszystkim, bo takie podchody nie były w jej stylu. Poczuła na sobie wzrok Roise'a, odetchnęła więc jedynie spokojnie i stwierdziła, że pora zacząć mówić o konkretach, a nie o tym, jakże wspaniale się jej spało, bo to w tej chwili wydawało jej się nie być dość istotne, chociaż rozumiała, dlaczego Lestrange zaczęła rozmowę w ten sposób.

Przeniosła wzrok na Ursulę, nie miała zamiaru uciekać spojrzeniem, chciała zobaczyć jej prawdziwą reakcję na informacje, którymi mieli zamiar się z nią podzielić. Wiedziała, że to dość kontrowersyjne, raczej nie do końca mile widziane, ale jednak takie rzeczy się zdarzały, czyż nie? Prościej byłoby, gdyby faktycznie zrobili wszystko po kolei, jak Morgana przykazała, ale oczywiście i tutaj musieli pokazać swoje indywidualne podejście do życia...

- Pojawiły się pewne komplikacje. - Zaczęła mówić, całkiem spokojnym tonem głosu, Yaxley zdążyła już się oswoić z tym, że niedługo zostaną rodzicami. Być może nie dzielili się tą informacją jeszcze z nikim, nie tak oficjalnie, ale prędzej, czy później musieli to przecież zrobić.

- To nie tak, że chciałam zrobić Ci na złość i zignorować Twoje dobre rady. - Uprzedziła jeszcze. Warto było chyba o tym wspomnieć, zresztą, gdy dojdą do konkretów Ursula na pewno zda sobie sprawę z tego, że nie byliby w stanie przyspieszyć tego, aż tak. Próbowała jednak nieco rozładować atmosferę, chciała przejść przez temat jak najbardziej lekko, jak zawsze, gdy rozmawiała o czymś śmiertelnie poważnym. Odruch obronny, czy coś.

- Jestem w ciąży, ale nie wiedziałam o tym podczas naszej poprzedniej rozmowy. - Dość istotne było dla niej podkreślenie tego, najwyraźniej nie chciała, aby kobieta stwierdziła, że wtedy coś przed nią ukrywała. Nie chciała zawieść jej zaufania, szczerość była dla Geraldine bardzo ważną cechą, szczególnie w stosunku do bliskich dla niej osób, a za taką uważała Ursulę.

- Trochę się pospieszyliśmy. - Właściwie to ze wszystkim się spieszyli, ale tak już mieli, teraz pozostawało zmierzyć się z konsekwencjami swoich irracjonalnych posunięć.

- To jakiś trzeci miesiąc? - Przeniosła wzrok na Ambroise'a, jakby potrzebowała, żeby potwierdził te jej kalkulacje, chyba dobrze liczyła, do zbliżenia, o którym woleli nie mówić doszło jakieś trzy miesiące temu, więc wszystko się zgadzało, to było całkiem zabawne, że sytuacja o której i on i ona chcieli zapomnieć zakończyła się tym, że dowód na to, że zaszła miał im towarzyszyć przez resztę życia. Ironia losu, czy coś.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (4343), Geraldine Greengrass-Yaxley (2803), Ursula Lestrange (4038)




Wiadomości w tym wątku
[17.09.1972] it was predictable | Ursula, Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.09.2025, 11:49
RE: [17.09.1972] it was predictable | Ursula, Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.09.2025, 15:43
RE: [17.09.1972] it was predictable | Ursula, Ambroise & Geraldine - przez Ursula Lestrange - 24.09.2025, 18:11
RE: [17.09.1972] it was predictable | Ursula, Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 25.09.2025, 12:58
RE: [17.09.1972] it was predictable | Ursula, Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 25.09.2025, 16:06
RE: [17.09.1972] it was predictable | Ursula, Ambroise & Geraldine - przez Ursula Lestrange - 25.09.2025, 22:02
RE: [17.09.1972] it was predictable | Ursula, Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 26.09.2025, 09:10
RE: [17.09.1972] it was predictable | Ursula, Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 27.09.2025, 00:09
RE: [17.09.1972] it was predictable | Ursula, Ambroise & Geraldine - przez Ursula Lestrange - 28.09.2025, 17:30
RE: [17.09.1972] it was predictable | Ursula, Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 29.09.2025, 21:53
RE: [17.09.1972] it was predictable | Ursula, Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 30.09.2025, 19:31
RE: [17.09.1972] it was predictable | Ursula, Ambroise & Geraldine - przez Ursula Lestrange - 30.09.2025, 23:30

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa