Yaxley zazwyczaj nie przywiązywała wagi do tak błahych spraw, jakimi były regularne posiłki. Spaliła dwa szlugi, wypiła kawę i mogła ruszać w drogę, zresztą nie należała do osób, które potrafiły jakoś szczególnie odnaleźć się w kuchni. Triss, skrzatka jej rodziców starała się jej regularnie podrzucać jedzenie, i to byłoby na tyle, nie zawsze miała nawet czas na to, by podgrzać to, co zostało jej dostarczone. Nie da się ukryć, że przez długi okres czasu żywiła się wyłącznie nikotyną i alkoholem, co nie było pewnie zbyt zdrowe, ale jakoś udało jej się przetrwać.
Nieco się to zmieniło, przynajmniej w przeciągu ostatnich dni, pilnowała, by jeść, zresztą poranki były naprawdę okropne, jeśli nie zjadła czegokolwiek. Mdłości nie były zbyt przyjemne, nasilały się, kiedy miała zupełnie pusty żołądek, nauczona doświadczeniem minionych dni wolała więc zapobiegać podobnym sytuacjom, zmienić nawyki, korzystać z tego, że posiłki były tutaj podsunięte pod nos. Nie było to wcale takie oczywiste, może w jej rodzinnym domu, jednak nie wtedy, kiedy mieszkała sama. Niedługo pewnie się to zmieni, bo raczej nie zakładała, że wrócą do jej mieszkania na Horyzontalnej, raczej mieli zamiar znaleźć nowe lokum, coś większego zważając na stado, które powiększało się w bardzo szybkim tempie. Może pomyśli wtedy o wypożyczeniu Triss do siebie, naprawdę lubiła tę skrzatkę, ojcu pewnie będzie smutno przez chwilę, ale nie umiał jej odmówić, zresztą miał inne skrzaty, Eskel też nie był taki znowu najgorszy...
Nie przeszkadzało jej to, że będą jedli w towarzystwie, właściwie całkiem podobała jej się dynamika tego miejsca, gdzie ciągle można było kogoś spotkać. Nie przewidywała, że to może być takie przyjemne, bo zapomniała jak to jest przebywać w domu pełnym ludzi, zawsze było do kogo gębę otworzyć. Być może nie spodziewała się, że zaczną ten dzień od rozmowy z Ursulą, ale i tak nie miało ich to ominąć. W sumie udało jej się potwierdzić to z Roisem bez słów, wiedziała, że to będzie ten moment, bez problemu udało im się wrócić do porozumiewania się w ten sposób, zresztą tej umiejętności chyba nie da się tak pozbyć, szczególnie, kiedy ktoś przeżył z kimś tak wiele lat. Wystarczało spojrzenie, czasem inny gest, by wiedzieć o czym myśli druga osoba i co planuje.
Usiadła w końcu na krześle, chwilę po tym, gdy Roise je odsunął i zaczęła rozglądać się po obficie zastawionym stole. Nie, żeby nie miała pewności nim w ogóle się tutaj pojawiła po co sięgnie, Yaxley była całkiem przewidywalna jeśli chodzi o swoje posiłki, przynajmniej kiedy już faktycznie miała je jeść.
Nie sięgnęła póki co jednak po jedzenie, poprawiła się na krześle i wyprostowała, przeniosła wzrok na Ursulę, zawiesiła go na niej na krótką chwilę. - Całkiem dobrze, odkąd tu jesteśmy zdecydowanie lepiej mi się sypia. - Miewała problemy z zasypianiem, od dawna cierpiała na bezsenność, przeczuwała, że nie chodzi o samo miejsce, a o to, że byli tutaj razem, dzielili sypialnię i Ambroise znajdował się obok, jednak tego nie dopowiedziała. Nie mogła narzekać już na nieprzespane noce, co było całkiem miłą odmianą.
- Byliśmy wczoraj w Walii, Jennifer powiedziała, że będzie się kontaktować. - Było to chyba dość istotne, bo Ursula od początku wiedziała o ich planach i wzięła na siebie bardzo dużo, więc zaangażowanie matki Geraldine mogło zdjąć nieco ciężaru z jej barków. Liczyła na to, że współpraca będzie przebiegała bezproblemowo, bo w jej oczach trochę trafiła kosa na kamień, z drugiej strony kobiety pewnie dogadają się całkiem szybko, miały podobne podejście do tradycji, a to chyba było najbardziej istotne.
Nie do końca wiedziała, czy jest to odpowiedni moment, aby poruszyć inny dość palący i naglący temat, przeniosła więc ponownie spojrzenie na swojego narzeczonego, pytając go bez słowa, jedynie spojrzeniem, czy to teraz, czy powinna się jeszcze wstrzymać. Wiedziała, że ich to nie ominie, może lepiej było po prostu to z siebie wydusić, przeprosić Ursulę za to, że ją okłamała (zupełnie nieświadomie, ale jednak) i zobaczyć, co o tym myśli. Nie, żeby to zmieniało w jakikolwiek sposób ich sytuację, bo przecież stało się, już nie było żadnego odwrotu, musieli się pogodzić z tym, że ludzie będą gadać, później pewnie o tym zapomną, ale nie sądziła, że ominie ich ta część z plotkami. To byłoby zbyt proste.