21.09.2025, 22:01 ✶
I gdzie był ten Anthony, o którego Jonathan tak się bał, że go przestraszył?
I gdzie był ten Jonathan pewny, że przez całe swoje życie będzie musiał udawać, że dzisiejsza noc nie miała miejsca?Chyba oboje zagubili się gdzieś w labiryncie między zakrętami zbudowanymi z pocałunków i dotyku ciepłej skóry na skórze. Nie że Jonathanowi to przeszkadzało, bo każde kolejne muśnięcie warg, sprawiało że jeszcze bardziej nie pamiętał czemu tak długo nie wpadli na to, że to doskonały pomysł.
– A już jestem? – wyszeptał pytanie prosto do ucha Anthony'ego, oddając gest, zaczepnie muskając ustami płatek Shafiqowego ucha. – Chwilę temu myślałem, że śniadanie jest jednak ważniejsze, chociaż skoro powiedziałeś potem, że masz tylko mnie w głowie, jestem w stanie to wybaczyć.
Droczył się z nim z całą jonathanową czułością jak i pewnością siebie, zapewne niespotykaną zazwyczaj u kogoś, kto wcześniej obcował z innym mężczyzną jedynie w mało tradycyjny, choć wciąż barwny sposób.
– Żadnych sekretów – powiedział nagle bardzo trzeźwo, na chwilę nakierowując dłonią podbródek Anthony'ego w ten sposób, by patrzyli sobie w oczy, a gdy upewnił się, że już się na siebie napatrzyli, jego dłoń już powoli wędrował do paska spodni drugiego mężczyzny, kiedy Anthony nagle nieco się odchylił. Jonathan prychnął. No chyba nie będzie sam się rozbierał. I to za pierwszym razem!
Szybko pozbył się góry od piżamy, odsuwając ją gdzieś w kąt po czym podniósł się nieco, odsunął palce Anthony'ego od jego kamizelki i systematycznie zaczął rozbierać z niej Shafiqa.
– I właśnie po to ma się tak wspaniałych zastępców – oznajmił, gdy kamizelka była już na ziemi. Teraz koszula. Na Merlina, nie byli już w delegacji, czy Anthony nie mógł z łaski swojej ubrać się nieco luźniej? Nagle jeden z guzików odmówił współpracy z palcami Jonathana. Selwyn skrzywił się mocno niezadowolony i aby zamaskować swój problem szybko ponownie pocałował Anthony'ego, aby przypadkiem nie znudził się czekaniem, zanim nie wrócił do koszuli.
I gdzie był ten Jonathan pewny, że przez całe swoje życie będzie musiał udawać, że dzisiejsza noc nie miała miejsca?Chyba oboje zagubili się gdzieś w labiryncie między zakrętami zbudowanymi z pocałunków i dotyku ciepłej skóry na skórze. Nie że Jonathanowi to przeszkadzało, bo każde kolejne muśnięcie warg, sprawiało że jeszcze bardziej nie pamiętał czemu tak długo nie wpadli na to, że to doskonały pomysł.
– A już jestem? – wyszeptał pytanie prosto do ucha Anthony'ego, oddając gest, zaczepnie muskając ustami płatek Shafiqowego ucha. – Chwilę temu myślałem, że śniadanie jest jednak ważniejsze, chociaż skoro powiedziałeś potem, że masz tylko mnie w głowie, jestem w stanie to wybaczyć.
Droczył się z nim z całą jonathanową czułością jak i pewnością siebie, zapewne niespotykaną zazwyczaj u kogoś, kto wcześniej obcował z innym mężczyzną jedynie w mało tradycyjny, choć wciąż barwny sposób.
– Żadnych sekretów – powiedział nagle bardzo trzeźwo, na chwilę nakierowując dłonią podbródek Anthony'ego w ten sposób, by patrzyli sobie w oczy, a gdy upewnił się, że już się na siebie napatrzyli, jego dłoń już powoli wędrował do paska spodni drugiego mężczyzny, kiedy Anthony nagle nieco się odchylił. Jonathan prychnął. No chyba nie będzie sam się rozbierał. I to za pierwszym razem!
Szybko pozbył się góry od piżamy, odsuwając ją gdzieś w kąt po czym podniósł się nieco, odsunął palce Anthony'ego od jego kamizelki i systematycznie zaczął rozbierać z niej Shafiqa.
– I właśnie po to ma się tak wspaniałych zastępców – oznajmił, gdy kamizelka była już na ziemi. Teraz koszula. Na Merlina, nie byli już w delegacji, czy Anthony nie mógł z łaski swojej ubrać się nieco luźniej? Nagle jeden z guzików odmówił współpracy z palcami Jonathana. Selwyn skrzywił się mocno niezadowolony i aby zamaskować swój problem szybko ponownie pocałował Anthony'ego, aby przypadkiem nie znudził się czekaniem, zanim nie wrócił do koszuli.