21.09.2025, 15:25 ✶
Uwolniony od ciężaru złodziejaszka Hannibal usiadł, krzywiąc się niemiłosiernie. Bohaterstwo okazało się tym razem dość bolesnym zajęciem. Równo z napastnikiem dostrzegł portfel i na wszelki wypadek złapał go, zanim tamtemu przyszło do głowy jednak odzyskać łup. Z wdzięcznością przyjął podaną mu pomocną dłoń.
- Nie ma sprawy. To twoje? - podniósł się i oddał portfel Leopoldowi.
Pomacał się po plecach - ewidentnie nabił sobie siniaka albo dwa, ale obyło się bez większych uszkodzeń, a koszulka wydawała się cała. Na szczęście, bo to byłaby druga zniszczona w tym tygodniu, a chwilowo żył na walizkach, z ograniczoną garderobą. Z drugiej strony, paradowanie w podartej odzieży po ulicy drugi raz w tym tygodniu byłoby zabawne.
- Uhh, chyba cały… a ty? - zapytał, bo wszak szukający również zaliczył bliskie spotkanie z brukiem, choć nie wydawał się tym specjalnie poruszony - Serio, facet chciał cię okraść w biały dzień?
Poniewczasie obmacał własne kieszenie, upewniając się, że jego portfel i różdżka są na swoich miejscach. Tego by jeszcze brakowało.
Były. Uff.
- A propos kolejki, dawno nie było okazji pogadać. Masz wolny wieczór? - zapytał swobodnie. Dobrze by było wyjść z domu i zrobić coś normalnego dla odmiany, chociaż kolejne opowieści o Spalonej Nocy były przygnębiające i Hannibal trochę bał się kolejnej.
- Nie ma sprawy. To twoje? - podniósł się i oddał portfel Leopoldowi.
Pomacał się po plecach - ewidentnie nabił sobie siniaka albo dwa, ale obyło się bez większych uszkodzeń, a koszulka wydawała się cała. Na szczęście, bo to byłaby druga zniszczona w tym tygodniu, a chwilowo żył na walizkach, z ograniczoną garderobą. Z drugiej strony, paradowanie w podartej odzieży po ulicy drugi raz w tym tygodniu byłoby zabawne.
- Uhh, chyba cały… a ty? - zapytał, bo wszak szukający również zaliczył bliskie spotkanie z brukiem, choć nie wydawał się tym specjalnie poruszony - Serio, facet chciał cię okraść w biały dzień?
Poniewczasie obmacał własne kieszenie, upewniając się, że jego portfel i różdżka są na swoich miejscach. Tego by jeszcze brakowało.
Były. Uff.
- A propos kolejki, dawno nie było okazji pogadać. Masz wolny wieczór? - zapytał swobodnie. Dobrze by było wyjść z domu i zrobić coś normalnego dla odmiany, chociaż kolejne opowieści o Spalonej Nocy były przygnębiające i Hannibal trochę bał się kolejnej.