19.09.2025, 10:31 ✶
Zerknęła na Cilliana - albo Cormaca - przelotnie, potem odwracając się plecami, niby to obserwując wystawę pobliskiego sklepu, by on raczej się jej nie przyjrzał, choć słuchała rozmowy. Ot chciała mniej więcej ocenić jego wiek. Informacje o roku w Hogwarcie bywały kopalnią skarbów, a być może w gronie ich znajomych był ktoś, kto uczył się razem z nim.
Powinna się cieszyć, że wpadli na chłopaka.
Podwójnie, bo gdy ich uszu dobiegły słowa, które wypowiadał, jej wyraz twarzy na moment stwardniał, a spojrzenie nabrało nowej czujności. Najwyraźniej mogli nie spotkać braci - kelnerów.
Bo ci byli już w Paryżu? Czy tylko w jej uszach brzmiało to tak, jakby chłopak zaklimatyzowywał się w Paryżu, a przyjechał tutaj zobaczyć, czy jego krewnym nic się nie stało?
- "Zaklimatyzowuje się w Paryżu". Wspominałeś, że dopiero zbierają na kursy, prawda? - spytała, bardzo cicho, ale tonem dalekim od jej zwykłego, lekkiego głosu. - Czyżby przy okazji ostatniego koncertu zarobili tak wiele, by nagle pozwolić sobie na wyjazd?
Było jasne, co wyłapała z tej rozmowy, i co sugerowała, być może w swojej paranoi.
Może ktoś ich uprzedził.
Może otrzymali już jakieś pieniądze w zamian za zachowanie milczenia, kiedy będą rozmawiali z Brygadzistami.
I to narzucało zupełnie nowe podejście. Nie była jeszcze pewna jakie, ale na pewno odpadało większość z tego, o czym rozmawiali.
- Proponuję, żebyś ty za nią porozmawiał, możesz spytać, jak miewa się Bill czy coś, a ja kupię trochę cielęcinki. W razie czego zawołam Heather, żeby mogła go przejąć, gdybym nie mogła iść za nim - zaproponowała. Ukrycie pod fałszywymi twarzami ułatwiało im tego typu operacje. Zwłaszcza Jonathanowi, który pod swoją własną mógłby zostać zbyt łatwo zapamiętany. Nie wątpiła za to, że Selwyn ze swoją charyzmą i zdolnością do wcielania się w role będzie lepszym kandydatem do oczarowywania i wypytywania staruszek, tak jak ona była lepszym wyborem do pójścia za kimś.
Powinna się cieszyć, że wpadli na chłopaka.
Podwójnie, bo gdy ich uszu dobiegły słowa, które wypowiadał, jej wyraz twarzy na moment stwardniał, a spojrzenie nabrało nowej czujności. Najwyraźniej mogli nie spotkać braci - kelnerów.
Bo ci byli już w Paryżu? Czy tylko w jej uszach brzmiało to tak, jakby chłopak zaklimatyzowywał się w Paryżu, a przyjechał tutaj zobaczyć, czy jego krewnym nic się nie stało?
- "Zaklimatyzowuje się w Paryżu". Wspominałeś, że dopiero zbierają na kursy, prawda? - spytała, bardzo cicho, ale tonem dalekim od jej zwykłego, lekkiego głosu. - Czyżby przy okazji ostatniego koncertu zarobili tak wiele, by nagle pozwolić sobie na wyjazd?
Było jasne, co wyłapała z tej rozmowy, i co sugerowała, być może w swojej paranoi.
Może ktoś ich uprzedził.
Może otrzymali już jakieś pieniądze w zamian za zachowanie milczenia, kiedy będą rozmawiali z Brygadzistami.
I to narzucało zupełnie nowe podejście. Nie była jeszcze pewna jakie, ale na pewno odpadało większość z tego, o czym rozmawiali.
- Proponuję, żebyś ty za nią porozmawiał, możesz spytać, jak miewa się Bill czy coś, a ja kupię trochę cielęcinki. W razie czego zawołam Heather, żeby mogła go przejąć, gdybym nie mogła iść za nim - zaproponowała. Ukrycie pod fałszywymi twarzami ułatwiało im tego typu operacje. Zwłaszcza Jonathanowi, który pod swoją własną mógłby zostać zbyt łatwo zapamiętany. Nie wątpiła za to, że Selwyn ze swoją charyzmą i zdolnością do wcielania się w role będzie lepszym kandydatem do oczarowywania i wypytywania staruszek, tak jak ona była lepszym wyborem do pójścia za kimś.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.