19.09.2025, 04:40 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.09.2025, 04:49 przez Atreus Bulstrode.)
- Hmm, wiesz co? Dla mnie to jednak nie to samo. Czegoś im brakuje. Jakiegoś fajansiarstwa - westchnął. - Odnoszę ogólnie takie wrażenie, że dla na niedzielnych gościach zakładów wróżbiarskich lub wesołych miasteczek, tego typu atrakcje posiadają pewien orientalny urok, jak z resztą wszystko co wykracza poza świadomość normalnego czarodzieja. Magia magią, ale widzenie przyszłości? - gwizdnął, jak ktoś komu trudno było objąć to rozumem. - A ten orientalizm często mylony jest, oczywiście po dużym skrócie, też z erotyką. Łatwiej takie rzeczy sprzedać - wzruszył ramionami, a przytoczona przez nią wzmianka o kartach z Lorettą, według niego tylko potwierdzała to co właśnie mówił. - Nie widziałem, ale chyba Louvain coś mówił - mruknął, wzbraniając się przed udzielaniem jakiegokolwiek komentarza na ten temat, bo za dużo tutaj było różnych podejść do tego tematu. Wcześniej pewniej go to nawet bawiło, bo można było zagrać na nerwach Lestrange'a, kiedy to kolejny raz wyrywał sobie włosy z głowy przez tematy dotyczące jego siostry, ale potem pojawiało się to magiczne pytanie; a co gdyby to była twoja siostra? Wtedy już nie było tak zabawnie.
- Nie chcę psuć twojego światopoglądu, ale myślę że niestety, klątwołamacz nie pała szczególną sympatią ani do ciebie, ani do mnie - stwierdził w odpowiedzi, darując sobie już suche 'bo wykonywał zwyczajnie swoją robotę'. Z resztą, miał ważniejsze rzeczy na głowie, jak na przykład ta sztuczka, którą właśnie chciał przedstawić. Ale nie mógł, bo karty w jego dłoniach wciąż były w dokładnie takiej samej liczbie jak wcześniej.
- No właśnie nie, bo nie miałaś pytać. To miała być sztuczka, a nie dowcip - westchnął, szybkim gestem zamykając rozłożoną talię, bo już najwyraźniej nie chciał się bawić. - Miałem zgadnąć kartę, którą wybierzesz, ale nie to nie - karty zatańczyły sprawnie między jego palcami, kiedy zaczął je przetasowywać, na koniec wprawnym gestem wykonując spring i przerzucając karty między rękoma. Potem wyciągnął kartę, która znalazła się na szczycie talii.
Karta, którą wylosował, zawierała w sobie czwórkę mieczy. Najgorzej, bo wielkie arakana może poszłyby mu jakoś sprawniej. Małe natomiast... cóż. Kto by się nimi przejmował? Na obrazku znajdowała się oczywiście półnaga kobieta. To pół jednak to było takie dość dobrotliwe określenie, jak zaraz złapał się Atreus, bo gdyby nie to że otaczały ją jakoś strategicznie rozmieszczone, cztery miecze, to byłaby całkowicie naga. Leżała na ziemi w otoczeniu przyrody i był w tym wszystkim jakiś spokój.
- Czas na odpoczynek? - zapytał niepewnie, pokazując Brennie kartę, żeby się lepiej przyjrzała. - Wciąż są te miecze... cholera, jak strategicznie, to muszę akurat przyznać autorowi. Ale w każdym razie, jako że głupio troszkę się wylegiwać przed walką, a ten o tutaj, jeden leży obok niej to... Intensywność poprzednich zdarzeń ustępuje i teraz czas na pozbieranie się do kupy. Można wziąć oddech. Masz, to dla ciebie - wręczył jej tę kartę, jakby właśnie obdarował ją proroctwem życia.
- Nie chcę psuć twojego światopoglądu, ale myślę że niestety, klątwołamacz nie pała szczególną sympatią ani do ciebie, ani do mnie - stwierdził w odpowiedzi, darując sobie już suche 'bo wykonywał zwyczajnie swoją robotę'. Z resztą, miał ważniejsze rzeczy na głowie, jak na przykład ta sztuczka, którą właśnie chciał przedstawić. Ale nie mógł, bo karty w jego dłoniach wciąż były w dokładnie takiej samej liczbie jak wcześniej.
- No właśnie nie, bo nie miałaś pytać. To miała być sztuczka, a nie dowcip - westchnął, szybkim gestem zamykając rozłożoną talię, bo już najwyraźniej nie chciał się bawić. - Miałem zgadnąć kartę, którą wybierzesz, ale nie to nie - karty zatańczyły sprawnie między jego palcami, kiedy zaczął je przetasowywać, na koniec wprawnym gestem wykonując spring i przerzucając karty między rękoma. Potem wyciągnął kartę, która znalazła się na szczycie talii.
Rzut Tarot 1d78 - 29
Czwórka Mieczy
Czwórka Mieczy
Karta, którą wylosował, zawierała w sobie czwórkę mieczy. Najgorzej, bo wielkie arakana może poszłyby mu jakoś sprawniej. Małe natomiast... cóż. Kto by się nimi przejmował? Na obrazku znajdowała się oczywiście półnaga kobieta. To pół jednak to było takie dość dobrotliwe określenie, jak zaraz złapał się Atreus, bo gdyby nie to że otaczały ją jakoś strategicznie rozmieszczone, cztery miecze, to byłaby całkowicie naga. Leżała na ziemi w otoczeniu przyrody i był w tym wszystkim jakiś spokój.
- Czas na odpoczynek? - zapytał niepewnie, pokazując Brennie kartę, żeby się lepiej przyjrzała. - Wciąż są te miecze... cholera, jak strategicznie, to muszę akurat przyznać autorowi. Ale w każdym razie, jako że głupio troszkę się wylegiwać przed walką, a ten o tutaj, jeden leży obok niej to... Intensywność poprzednich zdarzeń ustępuje i teraz czas na pozbieranie się do kupy. Można wziąć oddech. Masz, to dla ciebie - wręczył jej tę kartę, jakby właśnie obdarował ją proroctwem życia.