• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4
[2.04.72, cmentarz w Little Hangleton] Duchy przeszłości

[2.04.72, cmentarz w Little Hangleton] Duchy przeszłości
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#6
20.02.2023, 03:32  ✶  
Oczy Wolfganga Johannesa Marselisa de Berekeleya zamieniły się w dwie, bardzo wąskie szparki, gdy Cathal niespodziewanie zmienił kierunek wędrówki i skierował się ku jego grobowi.
- Nie ośmielisz się, mój drogi chłopcze – odpowiedział szybko, ale w tonie głosu pojawiły mu się jakieś niepewne drgania. To by dopiero było by Wolfgang Johannes Marselis de Berkeley, trzeci syn, ale ŚLUBNY, został opisany jako ten NIEŚLUBNY! Nikt nie powinien znosić takiego upokorzenia! A przynajmniej nie on! Nawet jeśli jego doczesne szczątki spoczywały właśnie w miejscu, o którym zapomnieli wszyscy, którzy tylko mogli pamiętać. – Po pierwsze, to wcale nie była moja głupota! – zawołał dramatycznie. – A jeśli była to moja własna głupota to tylko dlatego, że okazałem się mężem wielkiego serca a nie wielkiego umysłu! Ona zaś, ta wstrętna, obrzydliwa, niedostępna, piękna, panna Riddle… - urwał, przykładając ręce do cherlawej piersi. – Pewnie wiesz, młody człowieku, jak wielką siłą potrafią dysponować piękne kobiety. Ta była najpiękniejszą ze wszystkich, które zdarzyło mi się poznać. Miała czarne włosy, które spinała w misterną, pełną loczków fryzurę na głowie i te oczy… te jej wspaniałe błękitne oczy. Gdybyś sam mógł spojrzeć w jej oczy, od razu zrozumiałbyś, że była najpiękniejszą kobietą, którą nosił ten świat.
Oddalił się nieco od Cathala. Oparł o jedno z drzew i obserwował poczynania młodego czarodzieja.
- Kochałem ją. Szczerze ją kochałem. Od pierwszej chwili, w której ją dostrzegłem. I pewny jestem, że i ona mnie kochała. Oczywiście na tyle, na ile piękne kobiety potrafią w ogóle kochać mężczyzn. A tu jestem zdania, że większość z nich nieszczególnie. Wodzą nas za nos, ciągają w tę stronę, w którą chcą, ale miłość, miłość jest poza ich zasięgiem. Pewnie w ogóle nie potrafią kochać, nie tak jak te zwykłe, szare istotki, które odpłacają największym uczuciem za okazanie im odrobiny zainteresowania. A przynajmniej moja Dolores taka była. Piękna, wyniosła, cudowna. Zdawało się, że wiecznie pozostawała młoda. Bawiła się mną i moimi uczuciami. Chciałabym dostać od ciebie coś wyjątkowego, Wolfgangu, mówiła. A ja, ja jak ten głupiec, próbowałem jej sprezentować coś wyjątkowego. Ale to nie było takie proste, mój drogi chłopcze. Jak podarować kobiecie, która ma wszystko coś, co wyda jej się wyjątkowe? – zapytał.
Gdyby jednak Cathal nie zechciał mu nijak odpowiedzieć, pewnie nie zwróciłby na to uwagi. W tym momencie duch wydawał się nieco rozmarzony, wspomnieniami wracał do wydarzeń, które się działy za jego życia.
- Raz jeden powiedziała: chcę najpiękniejszy kwiat, który rośnie w twoim ogrodzie. Ale wiesz co było w tym podchwytliwego? Powiedziała tak w grudniu. Jakież kwiaty mógłbym jej ofiarować w grudniu? Wydałem majątek, by sprowadzić dla niej róże z zagranicy. Ale to było dla niej mało. Na cóż mi róże, Wolfgangu, chciałam mieć najpiękniejszy kwiat z twojego ogrodu a ty sprowadziłeś mi zwykłe róże. Zwykłe róże. W grudniu! – parsknął, najwyraźniej wspomnienie rozmowy z Dolores wciąż jeszcze budziło w nim wiele emocji. – Innego razu, w marcu, znowu powiedziała: chcę najpiękniejszy kwiat, który rośnie w twoim ogrodzie. Ale chociaż chodziłem po ogrodzie i szukałem tego najpiękniejszego kwiatu, nie mogłem go znaleźć. Te poszukiwania przypłaciłem chorobą płuc a Dolores dalej była niepocieszona. Chciała dostać najpiękniejszy kwiat z mojego ogrodu, ale gdybyś był w moim ogrodzie, gdybyś zobaczył jak wtedy wyglądał… - pofrunął ku kolejnemu drzewu. – W moim ogrodzie prawie nie było kwiatów. W lecie, rosły tam krzewy róż, o które dbała moja młodsza siostra, Rosaline, ale tylko tyle. Dolores zaś, jak już wiesz, wcale nie chciała róż. Ani tych z mojego ogrodu, ani tych sprowadzonych z zagranicy. Wciąż tylko: chcę najpiękniejszy kwiat, który rośnie w twoim ogrodzie. A czasem jeszcze, gdy prosiłem ją by powiedziała coś więcej, by nazwała ten kwiat, wskazała choćby fragment w ogrodzie, gdzie mam go szukać, dodawała: podaruj mi swój najpiękniejszy kwiat a podzielę się z tobą moim największym skarbem.
Uśmiechnął się kwaśno. Monokl spadł mu z oka. Znowu przyłożył go do okna.
- Nie powiedziałem ci, że de Berekeleyowie od zawsze żyli z Riddle’ami w wielkiej niezgodzie. Nasza znajomość musiała więc być starannie ukrywana. Nawet to, że Dolores była tylko ubogą krewniaczką Riddle’ów, za dnia wcale nie wychodzącą z domu, wiele nie zmieniało. Ja, niby miałem pieniądze, ale moja babka nie zezwoliłaby na ten ślub. Już samo to, że natura obdarowała mnie magią było dla niej trudne do przyjęcia. A tu jeszcze krewna Riddle’ów na żonę… – Ściągnął brwi. – Mój drogi chłopcze, mam nadzieję, że nie kombinujesz tam niczego złego. Ta historia jeszcze nie dobiegła końca. Nie jesteś ani trochę zainteresowany tym, jak zakończyła się nasza znajomość i czym był ten najpiękniejszy kwiat, o który mnie, zakochanego głupca, prosiła?
A potem jakby nie dość, że i tak korciło go, by dopowiedzieć tę historię do końca, jego półprzezroczysta sylwetka zadrgała. Nadal miał na sobie ten sam strój, co wcześniej, ale teraz w jego piersi tkwił wbity kawałek drewna. Pojawiły się też rozbryzgi srebrzystej krwi na materiale. Zniknął tylko monokl, który przez cały monolog tak uparcie poprawiał i przykładał do swojej twarzy.
- Pewnego razu, Dolores powiedziała: pomogę ci, jeśli tylko wyprawisz bal i zaprosisz mnie na przyjęcie do swojego domu, sama wezmę kwiat, o który cię proszę. A potem, potem obdaruję cię tym, co mam najcenniejsze. Jak możesz się domyślać, mój drogi chłopcze, wyprawiłem ten bal. Wydawało mi się, że tak bardzo ją kocham a ona tak bardzo kocha mnie…
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (2290), Norvel Twonk (2317)




Wiadomości w tym wątku
[2.04.72, cmentarz w Little Hangleton] Duchy przeszłości - przez Cathal Shafiq - 17.02.2023, 00:00
RE: [2.04.72, cmentarz w Little Hangleton] Duchy przeszłości - przez Norvel Twonk - 17.02.2023, 20:41
RE: [2.04.72, cmentarz w Little Hangleton] Duchy przeszłości - przez Cathal Shafiq - 17.02.2023, 21:43
RE: [2.04.72, cmentarz w Little Hangleton] Duchy przeszłości - przez Norvel Twonk - 18.02.2023, 23:08
RE: [2.04.72, cmentarz w Little Hangleton] Duchy przeszłości - przez Cathal Shafiq - 18.02.2023, 23:44
RE: [2.04.72, cmentarz w Little Hangleton] Duchy przeszłości - przez Norvel Twonk - 20.02.2023, 03:32
RE: [2.04.72, cmentarz w Little Hangleton] Duchy przeszłości - przez Cathal Shafiq - 20.02.2023, 11:07
RE: [2.04.72, cmentarz w Little Hangleton] Duchy przeszłości - przez Norvel Twonk - 20.02.2023, 13:22
RE: [2.04.72, cmentarz w Little Hangleton] Duchy przeszłości - przez Cathal Shafiq - 20.02.2023, 13:33

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa