16.09.2025, 19:26 ✶
– To nie mogło być dla ciebie łatwe – powiedział, myśląc jaki ból musiało przynieść młodemu Anthony'emu bycie zauroczonym w nim samym i patrzenie jak różne dziewczyny zabierały mu go dla siebie.
I oczywiscie nie czuł się winny za te wszystkie romanse w końcu podążał wtedy za głosem serca, które jeszcze nie wiedziało, ani tego że Anthony coś do niego czuł, ani tego że on sam kiedyś zacznie czuć coś do Anthony'ego, ale i tak posmutniał na myśl o przedstawionym mu przez Shafiqa obrazie.
Tony mówił dalej, a po głowie Jonathana zaczęło przepływać coraz więcej pytań. Nie było w tym jednak gniewu, który niechybnie zagościłby w sercu Gryfona, gdyby usłyszał to podczas tamtej kłótni, bo przecież… Przecież to Shafiq zaczął to rozstanie.
– Ale Anthony – powiedział i uznał, że to była absolutnie okropna pozycja do rozmowy na te tematy. Usiadł więc na łóżku, nogi skrzyżowane, wciąż wpatrując się w przyjaciela. – Czemu zakładasz, że tak nie jest? Clemens jest moim przyjacielem, ale to ty jesteś dla mnie niezastąpiony. Jean, to znaczy Gabriel… – westchnął cicho. – To że nie powiedziałem ci o nim od razu nie miało nic wspólnego z naszą przyjaźnią. Po prostu… Nie ważne. I nie spotykam się z nikim. Wspomniałbym ci. Czemu miałbym ci nie wspominać? Poza tym Tony… Ja sam długo nie wiedziałem z kim ty się spotykasz.
I oczywiscie nie czuł się winny za te wszystkie romanse w końcu podążał wtedy za głosem serca, które jeszcze nie wiedziało, ani tego że Anthony coś do niego czuł, ani tego że on sam kiedyś zacznie czuć coś do Anthony'ego, ale i tak posmutniał na myśl o przedstawionym mu przez Shafiqa obrazie.
Tony mówił dalej, a po głowie Jonathana zaczęło przepływać coraz więcej pytań. Nie było w tym jednak gniewu, który niechybnie zagościłby w sercu Gryfona, gdyby usłyszał to podczas tamtej kłótni, bo przecież… Przecież to Shafiq zaczął to rozstanie.
– Ale Anthony – powiedział i uznał, że to była absolutnie okropna pozycja do rozmowy na te tematy. Usiadł więc na łóżku, nogi skrzyżowane, wciąż wpatrując się w przyjaciela. – Czemu zakładasz, że tak nie jest? Clemens jest moim przyjacielem, ale to ty jesteś dla mnie niezastąpiony. Jean, to znaczy Gabriel… – westchnął cicho. – To że nie powiedziałem ci o nim od razu nie miało nic wspólnego z naszą przyjaźnią. Po prostu… Nie ważne. I nie spotykam się z nikim. Wspomniałbym ci. Czemu miałbym ci nie wspominać? Poza tym Tony… Ja sam długo nie wiedziałem z kim ty się spotykasz.