14.09.2025, 18:13 ✶
Jego wykrztuszane “co” nie robiły na niej większego znaczenia, bo tak naprawdę nie było to pierwsze wykrztuszane “co” w jego życiu w jej obecności. Miles wiedziała, że konkuruje z Brenną jeśli chodziło o najbardziej pojebane akcje w życiu Prewetta, więc nie miała za bardzo szans, ze względu na ich Koło fortuny , kartę, która pojawiała się zawsze w rozkładach zbliżonych coraz bardziej i bardziej do specyficznych dat. Jej pozostawało balbanie i szokowanie go tym bablaniem.
No.
Tylko sprawa z Thomasem była bardziej niż poważna.
– Cieszę się. W chuj mi na tym zależy, bo… ech, nie widziałeś go te kilka dni temu. Wyglądał gorzej niż po Spalonej Nocy. – Przyznała bardzo cicho, bo nie chciała żeby ktokolwiek usłyszał. To co wydarzyło się wtedy pierwszego września, było ich tajemnicą ze względu na czarnoksięski smród unoszący się nad ciałem maga, ale Miles bardzo BARDZO KURWA chciała łudzić się, że to był efekt demonicznego zaklęcia, a nie… pewnej ostateczności, która wiązała się z tym zapachem.
Komplementy Basiliusa przyjmowała z właściwym sobie niedowierzaniem, a ciche:
– No już przestań pierdolić – pokazywały dobitnie, że dziewcze nienawykłe do takich słów. Była jednak dumna ze swojej pracy, bardzo dumna, a fakt, że podobała się komukolwiek jeszcze napawał ją wewnętrznym światłem, którego tak żałośnie mało miała w sobie zamknięta w czterech ścianach lecznicy dusz.
– Śmiesznie masz z tymi koniami. One gadają prawda? W ogóle jak to jest jak się chcą pierdolić. Proszę Cię uprzejmie, żebyś wyszedł ze stajni, czy po prostu to robią bo w sumie są zwierzętami, więc mają w piździe czy ktoś patrzy? – Aż była ciekawa, czy zarobi tym kolejne “co” do kolekcji.
Tymczasem, mając cały prowiant na wieczór, ruszyła po schodach na górę do pokoju, gdzie czekał na nich Thomas.
No.
Tylko sprawa z Thomasem była bardziej niż poważna.
– Cieszę się. W chuj mi na tym zależy, bo… ech, nie widziałeś go te kilka dni temu. Wyglądał gorzej niż po Spalonej Nocy. – Przyznała bardzo cicho, bo nie chciała żeby ktokolwiek usłyszał. To co wydarzyło się wtedy pierwszego września, było ich tajemnicą ze względu na czarnoksięski smród unoszący się nad ciałem maga, ale Miles bardzo BARDZO KURWA chciała łudzić się, że to był efekt demonicznego zaklęcia, a nie… pewnej ostateczności, która wiązała się z tym zapachem.
Komplementy Basiliusa przyjmowała z właściwym sobie niedowierzaniem, a ciche:
– No już przestań pierdolić – pokazywały dobitnie, że dziewcze nienawykłe do takich słów. Była jednak dumna ze swojej pracy, bardzo dumna, a fakt, że podobała się komukolwiek jeszcze napawał ją wewnętrznym światłem, którego tak żałośnie mało miała w sobie zamknięta w czterech ścianach lecznicy dusz.
– Śmiesznie masz z tymi koniami. One gadają prawda? W ogóle jak to jest jak się chcą pierdolić. Proszę Cię uprzejmie, żebyś wyszedł ze stajni, czy po prostu to robią bo w sumie są zwierzętami, więc mają w piździe czy ktoś patrzy? – Aż była ciekawa, czy zarobi tym kolejne “co” do kolekcji.
Tymczasem, mając cały prowiant na wieczór, ruszyła po schodach na górę do pokoju, gdzie czekał na nich Thomas.