Nicholas jedynie uniósł lekko kącik ust, na zabawne stwierdzenie kuzyna, odnośnie poczucia się jak u dyrekcji Hogwartu.
- Nie.Zapewnił Stanleya, że w żadnym wypadku nie będzie go karać.
- Chciałbym jedynie przed nim ostrzec. Abyś na niego uważał. Nie wiem ile wiesz. Ile Robert ci o nim powiedział.
Dokończył, skoro temat Lestrange’a wciąż był poruszany. Do szczegółów Travers planował przejść później. Chyba, że Borgin będzie chciał wiedzieć więcej już teraz
- Uczucia to dla mnie poniekąd obcy temat. Chętniej, to mogę porozmawiać o śmierci.
Odparł, co raczej dziwić nikogo nie powinno. Zajmując się nie tylko zawodowo nad jej badaniami, ale i prywatnie.
- Zaskakujące jednak, że o tym z tobą rozmawiał. Poczuł się… Porzucony?
Zapytał, choć nie musiał. Może jakaś wewnętrzna ciekawość pragnęła się tego dowiedzieć? Czyżby ich tak zwany dystans miał jakiś wpływ na uczucia Lestrange’a?
Siedząc przy stole, mając wszystko co potrzebne do ugoszczenia gościa, Nicholas podjął, w końcu priorytet tematu ważny dla niego. Zrozumiałby, gdyby Stanley nie chciał o tym rozmawiać i sytuacja mogłaby być jeszcze dla niego świeża. Lecz za dużo się działo w ostatnim czasie, aby i Nicholas miał jak zdobyć na ten temat informacje.
Zawał serca. Wydarzenie Święta Żniw. Niby tak pasujące, ale terminowo dalekie. Czy pod koniec miesiąca, znów mógł pojawić się jakiś konflikt rodzinny?
- Czyli miał problemy ze zdrowiem…Stwierdził bardziej do siebie. Przypominając także, jak w ostatnich miesiącach, przy ich spotkaniach, sięgał po alkohol, bywał chwilami nerwowy. Ale, czy faktycznie wykończyło go zdrowie, czy pomogła w tym klątwa? Czy była to przykrywka, aby zatuszować prawdziwość przyczyny?
- Zastanawia mnie, czy faktycznie czy faktycznie stan zdrowia był tego przyczyną, czy inny czynnik…
Spojrzał porozumiewawczo na Stanleya. Zakładając, że wie o czym mówi. Oboje byli przecież świadkami wymierzanej kary na Robercie przez Czarnego Pana. Tylko to, chciałby Nicholas wiedzieć, czy nie klątwa go zabiła.
- Nie wymagam, byś to sprawdzał. Nie chcę, abyś bez potrzeby się narażał i wystawiał na widok Ministerstwa i Munga. Nie wnikam też konflikty rodzinne Roberta, ale czy miał kogoś, komu ufał tak jak nam? Na przykład, jego brat?
Dopytał. Jakby też chciał wskazać kierunek, z którego źródła można było uzyskać informacje, gdyby chcieli faktyczną mieć pewność co do śmierci Roberta.
Travers nie wymagał odpowiedzi teraz. Jeżeli Borgin chciał nad tym pomyśleć, dał mu ten czas. Sięgnął po swoją szklankę i upił łyk, rozejrzawszy się po pomieszczeniu.
- Jak daleko jesteście ze sprawą Harper Moody?Przeszedł do kolejnego etapu sprawy, jaką chciał omówić ze Stanleyem. Z tego też powodu, to pomieszczenie było przygotowane jako tajne na ich spotkania. Na prośbę Roberta. Nicholas chciał wiedzieć, co Stanley zamierza z tym zrobić dalej. A przy tym, będzie miał do niego inną prośbę.