07.09.2025, 00:02 ✶
Londyn, 10.09.1972
Roise,
nic się nie stało, domyśliłam się, że macie zapewne bardzo dużo pracy w związku z szleństwem, jakie opętało wszystkich podczas nocy z 8 na 9 września, więc sama również nie pisałam, nie chcąc Ci przeszkadzać.
Dzieciaki są jeszcze w Kairze, więc są bezpieczne i poza całym chaosem. W mojej kamienicy został nadpalony dach i jedna z szyb została wybita, wszystko jest w dziwnej sadzy, która zostawia na skórze ślady, które niezbyt chcą zejść zarówno z przedmiotów, jak i ze skóry. Przebywanie w kamienicy jest nieprzyjemne, jakby ktoś cały czas skądś mnie obserwował. Tymczasowo przeniosłam się niedaleko, bo do apartamentu mojego brata, na alejach horyzontalnych i to tam możesz mnie znaleźć, jeśli będzie taka potrzeba.
Co do oferty pomocy — znasz może kogoś, kto miałby jeszcze termin na naprawę dachu oraz okna? I pewnie przydałoby się skonsultować z kimś tę dziwną sadzę, jakiś klątwołamacz może? Najważniejsze, póki co, to załatać dach i okno, żeby zniszczenia się nie rozprzestrzeniały, druga sprawa może zaczekać.
Daj również znać, jak tam sytuacja u Was? Wszystko w porządku? Trzeba z czymś pomóc?
Trzymaj się ciepło,
Jackie