26.08.2025, 23:28 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.08.2025, 23:32 przez Benjy Fenwick.)
Uśmiechnąłem się, gdy tylko usłyszałem jej słowa - było w nich coś, co skutecznie zdejmowało ze mnie ten ciężar, to poczucie zawodu, że musiałem się od niej odsunąć. Brzmiało jak coś oczywistego, zwykłe przekomarzanki, a jednak dawało mi dziwne poczucie spokoju. To było... Uspokajające, a zarazem niebezpiecznie kuszące, bo wciąż czułem to przyciąganie, które nie pozwalało mi się od niej oderwać. Miała jednak rację - im szybciej się ogarnę, tym szybciej będziemy mogli wrócić do tego, na czym przed chwilą tak obiecująco skończyliśmy.
- W takim rasie lepiej, szebym szię pospieszył,Pludence. - Skinąłem głową, powstrzymując uśmiech, wzruszając lekko ramionami, chociaż wciąż trudno było mi oderwać od niej wzrok. Pochyliłem się jeszcze raz, pozwalając sobie na krótki pocałunek, taki na zapas, nim wreszcie zmusiłem się, by się od niej odsunąć. Jej propozycja, że może coś przygotować, brzmiała dokładnie tak, jakbym tego chciał - a jednak całe to „dokładnie tak” utrudniało mi zachowanie resztek rozsądku. Czułem w sobie impuls, który pchał mnie z powrotem do niej, ale wiedziałem też, że rozsądnie było zrobić to, o czym rozmawialiśmy - umyć się, zdjąć z siebie mokre ubrania, zmyć z siebie chłód i zapach deszczu, zanim wrócę, żeby móc być przy niej naprawdę - nie tylko ciałem, lecz pełną obecnością. Patrzyłem na nią dłuższą chwilę, obserwowałem, jak się uśmiecha, próbując brzmieć stanowczo i rozsądnie. Czułem, jak napięcie między nami powoli opada, chociaż w powietrzu wciąż unosiła się elektryczność naszych wcześniejszych pocałunków.
- Nie zniknę na długo. Dziesięś, piętnaście minut. Obiecuję. - Mruknąłem, bo nie lubiłem przeciągać czegokolwiek do momentu, gdzie pożądanie całkiem gubi się na rzecz rozsądku. Wiedziałem, że byłaby w stanie poczekać - nie zniknie nagle, nawet gdybym spędził dłuższą chwilę pod prysznicem - to dodawało mi spokoju, nawet jeśli nie ułatwiało oderwania się od jej bliskości. Musiałem ruszyć się z miejsca, choć każda część mnie protestowała, każda chciała zostać jeszcze chwilę w jej towarzystwie. Skinąłem głową, akceptując nasz nagły rozsądek, chociaż każdy mięsień w ciele domagał się innej odpowiedzi. - Dzięki, to… Będzie miłe. - Spojrzałem jeszcze raz w jej stronę, łagodnie, starając się zapamiętać ten moment, zanim udałem się w kierunku łazienki. Każdy krok był świadomym wyzwaniem, bo myśl o tym, co miało nadejść później, nie pozwalała mi na całkowite skupienie się na bieżących czynnościach, ale wiedziałem, że to potrzebne, a chwilę cierpliwości spłacimy z nawiązką, kiedy tylko znów będziemy sam na sam, tym razem bez jakichkolwiek innych rozpraszaczy i naglących potrzeb.
- W takim rasie lepiej, szebym szię pospieszył,Pludence. - Skinąłem głową, powstrzymując uśmiech, wzruszając lekko ramionami, chociaż wciąż trudno było mi oderwać od niej wzrok. Pochyliłem się jeszcze raz, pozwalając sobie na krótki pocałunek, taki na zapas, nim wreszcie zmusiłem się, by się od niej odsunąć. Jej propozycja, że może coś przygotować, brzmiała dokładnie tak, jakbym tego chciał - a jednak całe to „dokładnie tak” utrudniało mi zachowanie resztek rozsądku. Czułem w sobie impuls, który pchał mnie z powrotem do niej, ale wiedziałem też, że rozsądnie było zrobić to, o czym rozmawialiśmy - umyć się, zdjąć z siebie mokre ubrania, zmyć z siebie chłód i zapach deszczu, zanim wrócę, żeby móc być przy niej naprawdę - nie tylko ciałem, lecz pełną obecnością. Patrzyłem na nią dłuższą chwilę, obserwowałem, jak się uśmiecha, próbując brzmieć stanowczo i rozsądnie. Czułem, jak napięcie między nami powoli opada, chociaż w powietrzu wciąż unosiła się elektryczność naszych wcześniejszych pocałunków.
- Nie zniknę na długo. Dziesięś, piętnaście minut. Obiecuję. - Mruknąłem, bo nie lubiłem przeciągać czegokolwiek do momentu, gdzie pożądanie całkiem gubi się na rzecz rozsądku. Wiedziałem, że byłaby w stanie poczekać - nie zniknie nagle, nawet gdybym spędził dłuższą chwilę pod prysznicem - to dodawało mi spokoju, nawet jeśli nie ułatwiało oderwania się od jej bliskości. Musiałem ruszyć się z miejsca, choć każda część mnie protestowała, każda chciała zostać jeszcze chwilę w jej towarzystwie. Skinąłem głową, akceptując nasz nagły rozsądek, chociaż każdy mięsień w ciele domagał się innej odpowiedzi. - Dzięki, to… Będzie miłe. - Spojrzałem jeszcze raz w jej stronę, łagodnie, starając się zapamiętać ten moment, zanim udałem się w kierunku łazienki. Każdy krok był świadomym wyzwaniem, bo myśl o tym, co miało nadejść później, nie pozwalała mi na całkowite skupienie się na bieżących czynnościach, ale wiedziałem, że to potrzebne, a chwilę cierpliwości spłacimy z nawiązką, kiedy tylko znów będziemy sam na sam, tym razem bez jakichkolwiek innych rozpraszaczy i naglących potrzeb.
Koniec sesji
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)