23.08.2025, 23:34 ✶
– Proszę nie mów mi, że zszedł do kuchni ryzykując kontuzjami, bo usłyszał gdzieś, że marchewki pomagają na wzrok – Może nie powinien był nic mówić. Może po prostu nie chciał znać odpowiedzi na to pytanie.
Już miał schować gdzieś jakąś puszkę, gdy… Spojrzał z zaskoczeniem na czarownicę i odłożył przedmiot na blat.
Właściwie to miał spytać się czy nie było innego pokoju do spania dla niego, bo nie chciał, aby Millie spędzała noce na podłodze, a jeśli jeszcze rzeczywiście była z Thomasem, to bez sensu aby i on tam też był. No i jednak nie miałby wtedy prywatności, ale przecież lubił ich i to nocowanie nie było na rok, a zapewne na tydzień, może trochę dłużej, bo na pewno wkrótce uda im się pozbyć tej przeklęte sadzy w kamienicy.
Poza tym Millie najwyraźniej tego potrzebowała.
A było coś miłego w jej słowach i poczuciu, że mógł ją wesprzeć. Tak naprawdę wesprzeć, a nie tylko wrzucić witaminy do herbaty.
– Ale potrzebujemy kolejnego łóżka. Albo materaca. Nie ma mowy, abyś spała na starcie ubrań – powiedział I nagle strasznie zainteresował się składem jogurtu, bo pewne pytanie znowu dało o sobie znać, a on…
Naprawdę nie wiedział, czemu tak bardzo nie chciał go zadać. Przecież sam zakładał, że Moody znajdzie sobie kogoś w ciągu tych dziesięciu lat. Po prostu nie zakładał, że będzie to tak szybko po ich umowie.
– Posłuchaj Miles czy ty… – Mógł w sumie zmienić temat na Brennę, chociaż gdyby się nad tym zastanowić przez więcej niż pięć sekund to obecność tej konkretnej czarownicy w tej konkretnej organizacji była całkowicie sensowna i Basilius nie był pewny, czy nie o to chodziło Longbottom gdy mówiła o klubie książki. – Ty i Thomas. Jesteście razem?
W sumie to czemu Millie nie miałaby być z Thomasem? Pasowali do siebie. Millie, nawet jeśli zapewne tak o sobie nie myślała, potrafiła świetnie poprawiać każdemu humor i urozmaicać życie, a Thomas, przypominającym czasem wesołego kociaka, świetnie by się z nią uzupełniał. Poza tym oboje byli odważni, zabawni, w pewien sposób atrakcyjni, inteligentni…. Tak, na pewno stanowiliby dobrze dobraną parę. A jeszcze sposób w jaki ze sobą rozmawiali wczoraj… Chyba naprawdę byli razem. Tylko czemu wtedy miałby z nimi nocować?
Już miał schować gdzieś jakąś puszkę, gdy… Spojrzał z zaskoczeniem na czarownicę i odłożył przedmiot na blat.
Właściwie to miał spytać się czy nie było innego pokoju do spania dla niego, bo nie chciał, aby Millie spędzała noce na podłodze, a jeśli jeszcze rzeczywiście była z Thomasem, to bez sensu aby i on tam też był. No i jednak nie miałby wtedy prywatności, ale przecież lubił ich i to nocowanie nie było na rok, a zapewne na tydzień, może trochę dłużej, bo na pewno wkrótce uda im się pozbyć tej przeklęte sadzy w kamienicy.
Poza tym Millie najwyraźniej tego potrzebowała.
A było coś miłego w jej słowach i poczuciu, że mógł ją wesprzeć. Tak naprawdę wesprzeć, a nie tylko wrzucić witaminy do herbaty.
– Ale potrzebujemy kolejnego łóżka. Albo materaca. Nie ma mowy, abyś spała na starcie ubrań – powiedział I nagle strasznie zainteresował się składem jogurtu, bo pewne pytanie znowu dało o sobie znać, a on…
Naprawdę nie wiedział, czemu tak bardzo nie chciał go zadać. Przecież sam zakładał, że Moody znajdzie sobie kogoś w ciągu tych dziesięciu lat. Po prostu nie zakładał, że będzie to tak szybko po ich umowie.
– Posłuchaj Miles czy ty… – Mógł w sumie zmienić temat na Brennę, chociaż gdyby się nad tym zastanowić przez więcej niż pięć sekund to obecność tej konkretnej czarownicy w tej konkretnej organizacji była całkowicie sensowna i Basilius nie był pewny, czy nie o to chodziło Longbottom gdy mówiła o klubie książki. – Ty i Thomas. Jesteście razem?
W sumie to czemu Millie nie miałaby być z Thomasem? Pasowali do siebie. Millie, nawet jeśli zapewne tak o sobie nie myślała, potrafiła świetnie poprawiać każdemu humor i urozmaicać życie, a Thomas, przypominającym czasem wesołego kociaka, świetnie by się z nią uzupełniał. Poza tym oboje byli odważni, zabawni, w pewien sposób atrakcyjni, inteligentni…. Tak, na pewno stanowiliby dobrze dobraną parę. A jeszcze sposób w jaki ze sobą rozmawiali wczoraj… Chyba naprawdę byli razem. Tylko czemu wtedy miałby z nimi nocować?