16.02.2023, 23:08 ✶
Być może to był wpływ alkoholu. Być może znienacka zbyt mocno uderzył do głowy, co jednak wydawało się być ciut wątpliwe – raptem łyk i od razu jakieś takie inne postrzeganie świata? Może to jednak po prostu wychodziło z niej zmęczenie. I inne rzeczy również. W każdym razie, wszystko nagle zaczęło się wydawać być zupełnie nie takie, jak powinno.
Dlaczego?
Dlaczego nie mogła się teraz wyzbyć wrażenia, że cały ten pogrzeb jest jakąś całkowitą farsą, która nie powinna mieć miejsca? I to nie dlatego, że Simone zbyt wcześnie odeszła. Ot, jakby w tym wszystkim istniało jakieś drugie dno. Absmak w ustach nasilił się, kierując myśli w stronę mało przyjemnych wniosków. Ale nie, to chyba jeszcze nie teraz, powinna wytrzymać jeszcze chwilę, dwie…
… a nawet i cały koncert. Z szacunku dla zmarłej pozostała na tyle długo, żeby wysłuchać ulubionego utworu w wykonaniu Stelli, która dość niespodziewanie przykuła uwagę Eunice bardziej niż sama się tego spodziewała. Nie zauważyła, kiedy dała się pochłonąć granej muzyce. Nie zauważyła, kiedy Avery stała się praktycznie jedynym, co się w tej chwili liczyło. Nie zauważyła – co najmniej aż do chwili, gdy urwała się melodia.
I powróciło to nieznośne uczucie absurdu, zdające się z każdą chwilą coraz bardziej kłuć w oczy. Coraz mniej chciała się tu znajdować, coraz bardziej pragnęła stąd się ulotnić. Kolejny łyk trunku.
- Wybacz, jednak idę – zwróciła się krótko do Perseusa – I naprawdę nie musisz mi towarzyszyć – zapewniła jeszcze męża, po czym się ulotniła, odstawiając gdzieś po drodze nieszczęsne white negroni, którego nie raczyła dopić.
Cóż, miała dużo czasu na przemyślenia, dlaczego nagle wszystko okazywało się „nie tak”.
Dlaczego?
Dlaczego nie mogła się teraz wyzbyć wrażenia, że cały ten pogrzeb jest jakąś całkowitą farsą, która nie powinna mieć miejsca? I to nie dlatego, że Simone zbyt wcześnie odeszła. Ot, jakby w tym wszystkim istniało jakieś drugie dno. Absmak w ustach nasilił się, kierując myśli w stronę mało przyjemnych wniosków. Ale nie, to chyba jeszcze nie teraz, powinna wytrzymać jeszcze chwilę, dwie…
… a nawet i cały koncert. Z szacunku dla zmarłej pozostała na tyle długo, żeby wysłuchać ulubionego utworu w wykonaniu Stelli, która dość niespodziewanie przykuła uwagę Eunice bardziej niż sama się tego spodziewała. Nie zauważyła, kiedy dała się pochłonąć granej muzyce. Nie zauważyła, kiedy Avery stała się praktycznie jedynym, co się w tej chwili liczyło. Nie zauważyła – co najmniej aż do chwili, gdy urwała się melodia.
I powróciło to nieznośne uczucie absurdu, zdające się z każdą chwilą coraz bardziej kłuć w oczy. Coraz mniej chciała się tu znajdować, coraz bardziej pragnęła stąd się ulotnić. Kolejny łyk trunku.
- Wybacz, jednak idę – zwróciła się krótko do Perseusa – I naprawdę nie musisz mi towarzyszyć – zapewniła jeszcze męża, po czym się ulotniła, odstawiając gdzieś po drodze nieszczęsne white negroni, którego nie raczyła dopić.
Cóż, miała dużo czasu na przemyślenia, dlaczego nagle wszystko okazywało się „nie tak”.
Postać opuszcza sesję