16.02.2023, 22:59 ✶
To, co mu przekazywała, było jednak przydatne. Dawny krukon potrafił docenić wartość nowej wiedzy, nawet tak znikomej. Istniała znikoma szansa, że kiedykolwiek z tej wiedzy skorzysta, aczkolwiek to mu nie przeszkadzało. Czasem nawet to może pomóc innym ocalić kogoś, jeśli przedtem zapewni się odpowiedni opis sytuacji.
- Dziękuje. Właśnie nauczyłem się czegoś nowego. - i był przy tym szczery. Może i nie wiedziała więcej, ale pomogła mu. Być może kiedyś ją ciepło wspomni, jak zrobi użytej z tej nowo nabytej informacji. Dlatego należały się jej podziękowania. To zawsze pomoc. Drobna, bo drobna, ale liczy się do całości.
- Wersja z archeologią brzmiała ciekawej. - Przyznał i zastanowił się nad czym. Kobieta może niekoniecznie rozumie sentencje tego żartu, ale to nie szkodziło. Uznał, że chyba nie zaszkodzi spróbować.
- Skoro już padamy przed sobą, to czemu nie dodać szczypty humoru do tej sytuacji? Dla mnie możesz być panią archeolog, a czy to jest prawda? Raczej nie pojedziemy razem badać starożytnych ruin, więc spotkanie, jakkolwiek zwyczajne, w opowieściach może mieć szczyptę nierozwiązanej tajemnicy. - Uśmiechnął się do niej ciepło, zostawiając decyzje dla niej. Mogła z jego propozycji skorzystać lub oczywiście ją odrzuci. Nie narzucał nic, a jedynie proponował, by miało szanse być miłym wspomnieniem.
- Pewnie nie widział tego momentu. Wszystko potem zostało wyjaśnione? - Dopytał, ciekawy, jak skończyła się ta akcja. Podejrzewał oczywiście, że udało się zażegnać nieporozumienie. Choć z czarodziejami to nigdy nie wiadomo. Poprawił się na krześle i popatrzył na rudzielców.
- Jasne, choć ciężko mi Cię wyobrazić, byś była w takim stanie. Wydajesz się zbyt rozsądna, by tracić kontrolę. - Zauważył, bo mogło być to mylne wrażenie, ale właściwie często się oceniało na pierwszy rzut oka. Tak właściwie teraz robił teraz. Nic dziwnego to nie było. Słysząc jej słowa, na początku popatrzył się na nią, zaskoczony tym, że wyszedł jej całkiem niezły żart i zaśmiał się głośno. Był to całkiem dobry dowcip, mający pewne specyficzne, brytyjskie poczucie humoru.
- Hahahaha..dobre. - Powiedział po tym, jak skończył się oczywiście śmiać. Skoro już dziewczyna się podnosiła, on także wstał i podał jej dłoń.
- W takim wypadku, nie będę cię zatrzymywał. -
- Dziękuje. Właśnie nauczyłem się czegoś nowego. - i był przy tym szczery. Może i nie wiedziała więcej, ale pomogła mu. Być może kiedyś ją ciepło wspomni, jak zrobi użytej z tej nowo nabytej informacji. Dlatego należały się jej podziękowania. To zawsze pomoc. Drobna, bo drobna, ale liczy się do całości.
- Wersja z archeologią brzmiała ciekawej. - Przyznał i zastanowił się nad czym. Kobieta może niekoniecznie rozumie sentencje tego żartu, ale to nie szkodziło. Uznał, że chyba nie zaszkodzi spróbować.
- Skoro już padamy przed sobą, to czemu nie dodać szczypty humoru do tej sytuacji? Dla mnie możesz być panią archeolog, a czy to jest prawda? Raczej nie pojedziemy razem badać starożytnych ruin, więc spotkanie, jakkolwiek zwyczajne, w opowieściach może mieć szczyptę nierozwiązanej tajemnicy. - Uśmiechnął się do niej ciepło, zostawiając decyzje dla niej. Mogła z jego propozycji skorzystać lub oczywiście ją odrzuci. Nie narzucał nic, a jedynie proponował, by miało szanse być miłym wspomnieniem.
- Pewnie nie widział tego momentu. Wszystko potem zostało wyjaśnione? - Dopytał, ciekawy, jak skończyła się ta akcja. Podejrzewał oczywiście, że udało się zażegnać nieporozumienie. Choć z czarodziejami to nigdy nie wiadomo. Poprawił się na krześle i popatrzył na rudzielców.
- Jasne, choć ciężko mi Cię wyobrazić, byś była w takim stanie. Wydajesz się zbyt rozsądna, by tracić kontrolę. - Zauważył, bo mogło być to mylne wrażenie, ale właściwie często się oceniało na pierwszy rzut oka. Tak właściwie teraz robił teraz. Nic dziwnego to nie było. Słysząc jej słowa, na początku popatrzył się na nią, zaskoczony tym, że wyszedł jej całkiem niezły żart i zaśmiał się głośno. Był to całkiem dobry dowcip, mający pewne specyficzne, brytyjskie poczucie humoru.
- Hahahaha..dobre. - Powiedział po tym, jak skończył się oczywiście śmiać. Skoro już dziewczyna się podnosiła, on także wstał i podał jej dłoń.
- W takim wypadku, nie będę cię zatrzymywał. -