13.08.2025, 13:41 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.08.2025, 13:42 przez Robert Albert Crouch.)
Gabriel miał rację. W tym momencie świadkiem mogła być jedynie noc, ewentualnie gwiazdy oświetlające niebo. Nie zapomnijmy o księżycu. Jednak one nie mogłyby donieść prasie o tym, jakie preferencje miał jeden z sędziów Wizengamotu. I to taki sędzia, którego konserwatywne stronnictwo najchętniej by zjadło na śniadanie. Może to była krew Selwynów, która gnała go do czegoś tak skandalicznego? A może po prostu chciał wreszcie zrobić coś przyjemnego, wziąć na priorytet samego siebie, a nie dobro państwa? W każdym razie podążył za Gabrielem do następnego dołka, czując na plecach dreszcz ekscytacji.
Montbel był niewątpliwie urodziwym mężczyzną. Z wyglądu przypominał rzeczywiście Anthony'ego, ale wydawał się bardziej drapieżny. Miał inny błysk w oku, coś, co sprawiało, że pod Robertem uginały się kolana. Nie, żeby Crouch się zakochał. Tak naprawdę od czasów Vanessy nie czuł nic takiego, byś może dlatego, że sobie na to nie pozwalał. Rozwód złamał mu serce, a akcje z alimentami jeszcze pogłębiły to uczucie żalu. Pojawiły się wątpliwości, czy była żona kiedykolwiek go kochała, czy może był dla niej tylko romansem, a poślubiła go tylko ze względu na pojawienie się Enid. Bo tak wypadało. Romanse były łatwiejsze niż emocjonalne związki. Nie wymagały pracy ani tak naprawdę poznania drugiej osoby. Odsłaniało się tylko ciało, a dusza pozostawała tajemnicą. Właśnie czegoś takiego szukał z Gabrielem, a poza tym stanowiło to... eksperyment.
Zatrzymali się przy dołku, a Gabriel znowu zaczął go instruować. Był tak blisko, Robert oddychał jego zapachem. Czy był to może jakiś afrodyzjak? Tak jakby pole golfowe porośnięte było nie skoszoną krótko trawą, lecz różami. Chłodne dłonie ledwo go dotykały, a on czuł, jakby się roztapiał. Westchnął cicho, odchylił szyję. Zawsze lubił pocałunki akurat w tym miejscu. Przymknął oczy, poddał się intuicji i uderzył piłeczkę. Była bliżej dołka niż poprzednia, zatrzymała się gdzieś na skraju, na krawędzi. Czy był to jakiś znak od bogów?
– Podoba mi się to droczenie, ale... – odwrócił głowę, by spojrzeć na nachylającego się nad jego szyją Gabriela. Wzrok Roberta zjechał na jego usta. Był ciekawy, na ile różne od kobiecych pocałunków były te męskie. Ich wargi dzieliło zaledwie kilka centymetrów, potem milimetrów. – Jeśli mnie w tej chwili nie pocałujesz, już zupełnie oszaleję. Chyba, że to sabotaż na Anglii. Szaleni sędziowie to pierwszy krok do upadku państwa.
Montbel był niewątpliwie urodziwym mężczyzną. Z wyglądu przypominał rzeczywiście Anthony'ego, ale wydawał się bardziej drapieżny. Miał inny błysk w oku, coś, co sprawiało, że pod Robertem uginały się kolana. Nie, żeby Crouch się zakochał. Tak naprawdę od czasów Vanessy nie czuł nic takiego, byś może dlatego, że sobie na to nie pozwalał. Rozwód złamał mu serce, a akcje z alimentami jeszcze pogłębiły to uczucie żalu. Pojawiły się wątpliwości, czy była żona kiedykolwiek go kochała, czy może był dla niej tylko romansem, a poślubiła go tylko ze względu na pojawienie się Enid. Bo tak wypadało. Romanse były łatwiejsze niż emocjonalne związki. Nie wymagały pracy ani tak naprawdę poznania drugiej osoby. Odsłaniało się tylko ciało, a dusza pozostawała tajemnicą. Właśnie czegoś takiego szukał z Gabrielem, a poza tym stanowiło to... eksperyment.
Zatrzymali się przy dołku, a Gabriel znowu zaczął go instruować. Był tak blisko, Robert oddychał jego zapachem. Czy był to może jakiś afrodyzjak? Tak jakby pole golfowe porośnięte było nie skoszoną krótko trawą, lecz różami. Chłodne dłonie ledwo go dotykały, a on czuł, jakby się roztapiał. Westchnął cicho, odchylił szyję. Zawsze lubił pocałunki akurat w tym miejscu. Przymknął oczy, poddał się intuicji i uderzył piłeczkę. Była bliżej dołka niż poprzednia, zatrzymała się gdzieś na skraju, na krawędzi. Czy był to jakiś znak od bogów?
– Podoba mi się to droczenie, ale... – odwrócił głowę, by spojrzeć na nachylającego się nad jego szyją Gabriela. Wzrok Roberta zjechał na jego usta. Był ciekawy, na ile różne od kobiecych pocałunków były te męskie. Ich wargi dzieliło zaledwie kilka centymetrów, potem milimetrów. – Jeśli mnie w tej chwili nie pocałujesz, już zupełnie oszaleję. Chyba, że to sabotaż na Anglii. Szaleni sędziowie to pierwszy krok do upadku państwa.