12.08.2025, 16:02 ✶
Uśmiechnęła się krzywo. Nie potrzebowała ochrony, ani zemsty. Nie miała przecież oprawcy, którego można było jakoś skrzywdzić w ramach nauczki. Chyba że liczyć głupią miłość. Nie chciała też przede wszystkim żadnego współczucia jednak… A jednak to było miłe. To, że ktoś pytał. Chciał wiedzieć.
Zaśmiała się cicho, nie zabierając dłoni ozdobionej perłowym lakierem na paznokciach, które musiała jakoś naprawić w międzyczasie.
– Od kiedy do pragnienia śmierci konieczna jest zawsze ta druga strona? Czyjaś krzywda. Nie wystarczy własne życie w śmierci? – Zamyśliła się na chwilę. To nie tak, że szła tam, pragnąc ze wszystkich sił końca. Szła do niego… Myśląc, że pewnie przeżyje, ale w sumie miło by było, gdyby tak się nie stało. Nie potrafiła po prostu wyjść na słońce, ale najście potencjalnie niebezpiecznego wampira? – Nikt mnie nie zranił Watsonie. Po prostu… Mówiłam ci, że historia mojej przemiany jest… Na swój ciekawy do słuchania sposób żenująca, czyż nie? Chciałbyś… Usłyszeć?
Zaśmiała się cicho, nie zabierając dłoni ozdobionej perłowym lakierem na paznokciach, które musiała jakoś naprawić w międzyczasie.
– Od kiedy do pragnienia śmierci konieczna jest zawsze ta druga strona? Czyjaś krzywda. Nie wystarczy własne życie w śmierci? – Zamyśliła się na chwilę. To nie tak, że szła tam, pragnąc ze wszystkich sił końca. Szła do niego… Myśląc, że pewnie przeżyje, ale w sumie miło by było, gdyby tak się nie stało. Nie potrafiła po prostu wyjść na słońce, ale najście potencjalnie niebezpiecznego wampira? – Nikt mnie nie zranił Watsonie. Po prostu… Mówiłam ci, że historia mojej przemiany jest… Na swój ciekawy do słuchania sposób żenująca, czyż nie? Chciałbyś… Usłyszeć?