05.08.2025, 11:34 ✶
O czym milczy twoja knieja? O niczym.
Wiatr zawiał, zagrał na liściach tychże wiekowych dębów jak na instrumencie, a spomiędzy szumu udało wam się wymuskać jeszcze jeden dźwięk - przerażający, mrożący krew w żyłach ryk czegoś, co przebiegło nieopodal i zatrzymało gdzieś w gęstych krzewach otulających maleńką polanę w głębi lasu, którą Helloise znała dobrze, a Louvain wcale. Otuliła was mgła przynosząca ze sobą chłód, a ten chłód zdawał się napełniać was strachem. Czarodzieje nazywali istoty z Kniei różnie - niezależnie od tego jak chcieliście nazywać je wy - nie mieliście wątpliwości, że coś budzącego w was przerażenie obserwowało teraz każdy wasz krok i to były One.
Wiedziały, że tu jesteście. Obserwowały was. Nie słyszeliście kroków ani dźwięków czołgania zwiastujących to, aby istota oddaliła się od was. Na co czekała? Może nie była głodna...? A jednak Louvain to czuł - jej przeszywające na wskroś spojrzenie było skupione na nim. Chciała jego - jakiś przepyszny musiał być z niego teraz kąsek, kiedy pełen energii stał tutaj jak gdyby nigdy nic, nadstawiał szyję do ugryzienia...
Przerażenie narastało z każdą sekundą. Coraz mocniej rozumieliście, dlaczego Ministerstwo aż tak naciskało na to, aby nikt nieuprawniony się do Kniei nie wybierał. Bo już teraz czuliście, że ten strach z wami zostanie. Ten strach będzie się wam śnił, jeszcze przez kilka lub kilkanaście dni obdzierając was z ciepła, wspomnień, szczęścia. Cokolwiek tam było, nienawidziło kiedy byliście spokojni i szczęśliwi.
Chciało waszego bólu i krwi.
Wiatr zawiał, zagrał na liściach tychże wiekowych dębów jak na instrumencie, a spomiędzy szumu udało wam się wymuskać jeszcze jeden dźwięk - przerażający, mrożący krew w żyłach ryk czegoś, co przebiegło nieopodal i zatrzymało gdzieś w gęstych krzewach otulających maleńką polanę w głębi lasu, którą Helloise znała dobrze, a Louvain wcale. Otuliła was mgła przynosząca ze sobą chłód, a ten chłód zdawał się napełniać was strachem. Czarodzieje nazywali istoty z Kniei różnie - niezależnie od tego jak chcieliście nazywać je wy - nie mieliście wątpliwości, że coś budzącego w was przerażenie obserwowało teraz każdy wasz krok i to były One.
Wiedziały, że tu jesteście. Obserwowały was. Nie słyszeliście kroków ani dźwięków czołgania zwiastujących to, aby istota oddaliła się od was. Na co czekała? Może nie była głodna...? A jednak Louvain to czuł - jej przeszywające na wskroś spojrzenie było skupione na nim. Chciała jego - jakiś przepyszny musiał być z niego teraz kąsek, kiedy pełen energii stał tutaj jak gdyby nigdy nic, nadstawiał szyję do ugryzienia...
Przerażenie narastało z każdą sekundą. Coraz mocniej rozumieliście, dlaczego Ministerstwo aż tak naciskało na to, aby nikt nieuprawniony się do Kniei nie wybierał. Bo już teraz czuliście, że ten strach z wami zostanie. Ten strach będzie się wam śnił, jeszcze przez kilka lub kilkanaście dni obdzierając was z ciepła, wspomnień, szczęścia. Cokolwiek tam było, nienawidziło kiedy byliście spokojni i szczęśliwi.
Chciało waszego bólu i krwi.
Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki.