03.08.2025, 20:10 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.08.2025, 20:11 przez The Lightbringer.)
– Wieczny odpoczynek racz tym kościom dać, Panie! – zaczął piać Jim, podnosząc ręce w kierunku niebios. – A światłość wiekuista niechaj im świeci. Niech odpoczywają w pokoju wiecznym. Amen!
Po tym jak minął już pierwszy szok na widok sterty porzuconych kości, Alexander podjął zdroworozsądkową decyzję, że trupa należy zakopać. Jim poparł brata, gdy tylko opanował się na tyle, aby przestać mamrotać pod nosem coś, co brzmiało mniej jak modlitwa, a bardziej jak litania przekleństw. Zgłaszanie tego Ministerstwu nie brzmiało jak najlepszy pomysł. Znając życie, zaczęliby oskarżać ich o Bóg wie co, a kości wyglądały przecież na bardzo stare... Tylko skąd się tu wzięły?! Jim wysunął nagle teorię, że to relikwia świętego Jana Bosko, patrona cyrkowców, objawiły im się wolą Wszechmogącego. Alexander tylko trzepnął brata po łapach, żeby sobie przypadkiem nie myślał, że może tak po prostu dotknąć "świętych" kości. Jeszcze zbada je przypadkiem jakiś widmowidz, i odkryje powiązanie! Jim wyglądał na oburzonego, bo przecież nie śmiałby desekrować szczątków. Nie chciał niczego dotykać, tylko za pomocą zaklęcia przenieść kości na mary, które przygotowali obok przyczepy.
Szybko wykopali grób, pomagając sobie magią. Podejmując decyzję o pochówku, Alexander nie spodziewał się jednak, że Jim będzie chciał odprawić kościom pełnoprawny pogrzeb. Z powątpiewaniem przyglądał się więc bratu, który recytował tekst mszy, upierając się, że winni są zmarłemu – albo zmarłej, nie wiedzieli – ostatnie pożeganie.
– Ty też musisz odpowiedzieć "amen"! – Pouczył dobrotliwie Jim, rzucając grudę ziemi na grób.
Po tym jak minął już pierwszy szok na widok sterty porzuconych kości, Alexander podjął zdroworozsądkową decyzję, że trupa należy zakopać. Jim poparł brata, gdy tylko opanował się na tyle, aby przestać mamrotać pod nosem coś, co brzmiało mniej jak modlitwa, a bardziej jak litania przekleństw. Zgłaszanie tego Ministerstwu nie brzmiało jak najlepszy pomysł. Znając życie, zaczęliby oskarżać ich o Bóg wie co, a kości wyglądały przecież na bardzo stare... Tylko skąd się tu wzięły?! Jim wysunął nagle teorię, że to relikwia świętego Jana Bosko, patrona cyrkowców, objawiły im się wolą Wszechmogącego. Alexander tylko trzepnął brata po łapach, żeby sobie przypadkiem nie myślał, że może tak po prostu dotknąć "świętych" kości. Jeszcze zbada je przypadkiem jakiś widmowidz, i odkryje powiązanie! Jim wyglądał na oburzonego, bo przecież nie śmiałby desekrować szczątków. Nie chciał niczego dotykać, tylko za pomocą zaklęcia przenieść kości na mary, które przygotowali obok przyczepy.
Szybko wykopali grób, pomagając sobie magią. Podejmując decyzję o pochówku, Alexander nie spodziewał się jednak, że Jim będzie chciał odprawić kościom pełnoprawny pogrzeb. Z powątpiewaniem przyglądał się więc bratu, który recytował tekst mszy, upierając się, że winni są zmarłemu – albo zmarłej, nie wiedzieli – ostatnie pożeganie.
– Ty też musisz odpowiedzieć "amen"! – Pouczył dobrotliwie Jim, rzucając grudę ziemi na grób.
Koniec sesji
gniew mój wybuchnie
jak ogień będzie płonął
i nikt nie zdoła go zgasić
jak ogień będzie płonął
i nikt nie zdoła go zgasić