01.08.2025, 04:38 ✶
Caius nie musiał się do niczego tak zwyczajnie przyznawać, bo Atreus niektóre rzeczy zwyczajnie wiedział. Widział, otwierając szeroko swoje trzecie oko, z przyzwyczajeniem i pewną nowo nabytą uważnością, wpatrując się w kolorowe halo, które unosiło się dookoła przyjaciela. Może i nie zegnali się rzewnie drugiego września, ale znali się na tyle długo, by Bulstrode zdążył posmakować tych drobnych momentów, które mogły świadczyć o zażyłości. Tych cienkich, włożonych między stronnice lat zakładek, drobnych podkreśleń słów w różnorakich barwach. Ale tak samo jak Burke o tym nie mówił, tak samo milczał w jego towarzystwie auror, uznając że było to najlepsze rozwiązanie dla dostrzegania tego, co dla innych było zwyczajnie nie do pomyślenia.
Dlatego przywoził mu prezenty - bo dostrzegał i dzielił z nim te emocje. Bo wiedział, że przyjaciel zwyczajnie doceni te drobne gesty, a Atreus potrzebował ich wręcz desperacko, kiedy stworzone przez jego rodzinę i kolegów fundamenty wszechświata, powoli były podmywane przez dziejącą się w kraju wojnę, politykę, magię i huragan zwany Brenną.
- Tylko nie płacz, bo jeszcze popsuje od wilgoci - prychnął, przyglądając się jego spokojnej reakcji. W jednym się zgadzali - jeśli udało mu się to przewieźć przez granicę i do tego czasu nic mu nie było, najwyraźniej puzderko nie było niczym niebezpiecznym. Przynajmniej w teorii i przynajmniej z zewnątrz, bo cokolwiek kryło się wewnątrz, mogło wymykać się jakimś celnym procedurom.
Atreus tak samo cieszył się, jak i żałował faktu, że urodził się jako najmłodsze dziecko swoich rodziców. Nie, nie dziecko. Syn. Zazdrościł trochę Orionowi, że najprawdopodobniej to jemu przypadnie dbanie o dobre imię ich rodziny i pilnowanie ich tajemnic. Jakoś ta odpowiedzialność znaczyła dla niego więcej, niż mógłby przypuszczać, jakby cały jego egocentryzm miał magicznie urosnąć jeszcze bardziej, po włożeniu na palec seniorskie sygnetu - a on poczuć się od tego cholernie dobrze. Jego wewnętrzna ambicja darła się niemożliwie na tę wizję, ale z drugiej strony - gdzie tam leżała jego upragniona wolność? Jego niezależność i nieumiejętność dostosowania się do odgórnie narzuconych zasad. Atreus grał całe życie, próbując tak samo kantować przy karcianym stoliku, jak i na korytarzach Ministerstwa. Dobierał często ludzi tak, żeby jak najwięcej na tym zyskać, a bycie głową rodziny, dbanie o jej reputację, wciskałoby go w niewygodne ramy. Gdyby zajął miejsce ojca chociażby w lipcu, to kto włożyłby Philipowi Nottowi świeczkowego penisa w nos? No nikt. Nie było nikogo takiego odważnego i nawet jebany Alexander by sobie o tym nie pomyślał.
- Ah, zaproponowałbym ci moją siostrę, ale jesteś kompletnie nie w jej typie - westchnął, niby to nagle ubolewając na tym faktem, ale jak prawdziwy brat, absolutnie nie chciał by któryś z jego kolegów wiązał się z Florence. To, ze on też by tego absolutnie nie chciała, to już była inna sprawa. - Oj już bez takich dramatyzmów, no doprawy. Aż tak marzy ci się jakaś ambitna panna? Moze ten dom i dzieci, no nawet ten paw w ogrodzie... Ba! Dwa pawie, niech im będzie, to jakaś gwarancja spokoju ducha? - Bulstrode nigdy nie był szczególnym fanem aranżowanych małżeństw, albo raczej zwyczajnie o nich nie myślał. Jego rodzice podchodzili do tematu bardzo specyficznie, bo krążąca w żyłach matki krew Prewettów sprawiła, ze ona i jej mąż zwyczajnie założyli się o to, który z ich synów pierwszy stanie na ślubnym kobiercu. Jak na razie prowadził Atreus, trochę z dumą, a trochę ku zawodowi Enidy, bo może i się oświadczał, ale nic z tego nie wychodziło. - Słuchaj mnie teraz - pochylił się dla odmiany w przód, przyjmując bojową postawę. - Victoria Lestrange, hmm? Niezła pani auror, ambitna, żadnego nudnego domu z dziećmi - wyrzucił z siebie pierwsze, co przyszło mu do głowy. Nie ważne było teraz, że Vika była teoretycznie zajęta. - Jak nie ona, to ma przecież dwie siostry. Primrose? Znasz Primrose, chodziła z nami do szkoły i była ze mną na roku. Niezła była, co? A niedawno wróciła z Francji. No i jeszcze Daphne. Niby trochę młodsza, ale pracuje w Ministerstwie, to może i ma jakieś ambicje. Masz jeszcze taką Bellatrix Black też, całkiem wolna no i dobra partia dla ciebie. Uuu, a może Cassandra Dolohov? Trochę stara, ale nie powiesz że nie ambitna. Napisała jakieś tam książki i niedawno wróciła do Anglii - Electrę automatycznie wykreślił z tej listy, bo były pewne granice. Podobnie Geraldine, bo nie zamierzał się na nią natykać jeszcze w domu Caiusa. Wystarczyło, że kradła mu ubrania w jego własnej kamienicy. - Hmm, o w sumie, aj cholera jakoś dużo tych co do kraju powracały, ale razem z nami z wyprawy egipskiej wróciła moja kuzynka, Jacqueline. Niby była wcześniej zamężna, ale teraz jest wdową. Bardzo fajna, no i widziała więcej jak pawie, więc nie musisz się martwić o ptaki. Mam wymieniać dalej? mam jeszcze parę.
Dlatego przywoził mu prezenty - bo dostrzegał i dzielił z nim te emocje. Bo wiedział, że przyjaciel zwyczajnie doceni te drobne gesty, a Atreus potrzebował ich wręcz desperacko, kiedy stworzone przez jego rodzinę i kolegów fundamenty wszechświata, powoli były podmywane przez dziejącą się w kraju wojnę, politykę, magię i huragan zwany Brenną.
- Tylko nie płacz, bo jeszcze popsuje od wilgoci - prychnął, przyglądając się jego spokojnej reakcji. W jednym się zgadzali - jeśli udało mu się to przewieźć przez granicę i do tego czasu nic mu nie było, najwyraźniej puzderko nie było niczym niebezpiecznym. Przynajmniej w teorii i przynajmniej z zewnątrz, bo cokolwiek kryło się wewnątrz, mogło wymykać się jakimś celnym procedurom.
Atreus tak samo cieszył się, jak i żałował faktu, że urodził się jako najmłodsze dziecko swoich rodziców. Nie, nie dziecko. Syn. Zazdrościł trochę Orionowi, że najprawdopodobniej to jemu przypadnie dbanie o dobre imię ich rodziny i pilnowanie ich tajemnic. Jakoś ta odpowiedzialność znaczyła dla niego więcej, niż mógłby przypuszczać, jakby cały jego egocentryzm miał magicznie urosnąć jeszcze bardziej, po włożeniu na palec seniorskie sygnetu - a on poczuć się od tego cholernie dobrze. Jego wewnętrzna ambicja darła się niemożliwie na tę wizję, ale z drugiej strony - gdzie tam leżała jego upragniona wolność? Jego niezależność i nieumiejętność dostosowania się do odgórnie narzuconych zasad. Atreus grał całe życie, próbując tak samo kantować przy karcianym stoliku, jak i na korytarzach Ministerstwa. Dobierał często ludzi tak, żeby jak najwięcej na tym zyskać, a bycie głową rodziny, dbanie o jej reputację, wciskałoby go w niewygodne ramy. Gdyby zajął miejsce ojca chociażby w lipcu, to kto włożyłby Philipowi Nottowi świeczkowego penisa w nos? No nikt. Nie było nikogo takiego odważnego i nawet jebany Alexander by sobie o tym nie pomyślał.
- Ah, zaproponowałbym ci moją siostrę, ale jesteś kompletnie nie w jej typie - westchnął, niby to nagle ubolewając na tym faktem, ale jak prawdziwy brat, absolutnie nie chciał by któryś z jego kolegów wiązał się z Florence. To, ze on też by tego absolutnie nie chciała, to już była inna sprawa. - Oj już bez takich dramatyzmów, no doprawy. Aż tak marzy ci się jakaś ambitna panna? Moze ten dom i dzieci, no nawet ten paw w ogrodzie... Ba! Dwa pawie, niech im będzie, to jakaś gwarancja spokoju ducha? - Bulstrode nigdy nie był szczególnym fanem aranżowanych małżeństw, albo raczej zwyczajnie o nich nie myślał. Jego rodzice podchodzili do tematu bardzo specyficznie, bo krążąca w żyłach matki krew Prewettów sprawiła, ze ona i jej mąż zwyczajnie założyli się o to, który z ich synów pierwszy stanie na ślubnym kobiercu. Jak na razie prowadził Atreus, trochę z dumą, a trochę ku zawodowi Enidy, bo może i się oświadczał, ale nic z tego nie wychodziło. - Słuchaj mnie teraz - pochylił się dla odmiany w przód, przyjmując bojową postawę. - Victoria Lestrange, hmm? Niezła pani auror, ambitna, żadnego nudnego domu z dziećmi - wyrzucił z siebie pierwsze, co przyszło mu do głowy. Nie ważne było teraz, że Vika była teoretycznie zajęta. - Jak nie ona, to ma przecież dwie siostry. Primrose? Znasz Primrose, chodziła z nami do szkoły i była ze mną na roku. Niezła była, co? A niedawno wróciła z Francji. No i jeszcze Daphne. Niby trochę młodsza, ale pracuje w Ministerstwie, to może i ma jakieś ambicje. Masz jeszcze taką Bellatrix Black też, całkiem wolna no i dobra partia dla ciebie. Uuu, a może Cassandra Dolohov? Trochę stara, ale nie powiesz że nie ambitna. Napisała jakieś tam książki i niedawno wróciła do Anglii - Electrę automatycznie wykreślił z tej listy, bo były pewne granice. Podobnie Geraldine, bo nie zamierzał się na nią natykać jeszcze w domu Caiusa. Wystarczyło, że kradła mu ubrania w jego własnej kamienicy. - Hmm, o w sumie, aj cholera jakoś dużo tych co do kraju powracały, ale razem z nami z wyprawy egipskiej wróciła moja kuzynka, Jacqueline. Niby była wcześniej zamężna, ale teraz jest wdową. Bardzo fajna, no i widziała więcej jak pawie, więc nie musisz się martwić o ptaki. Mam wymieniać dalej? mam jeszcze parę.