29.07.2025, 15:55 ✶
Ze względu na całą akcję chochlika Brenna nie miała okazji odpowiedzieć Basiliusowi - może i dobrze, bo istniała całkiem spora szansa na to, że gdyby już wdała się w wyjaśnianie zawiłości klubu książki i potrzeby medyka, Prewett uznałby, że bardzo mocno uderzyła się w głowę, trzeba ją przebadać i jeszcze podać jakieś specyfiki, co tylko pogorszyłoby sytuację.
Trochę źle, że wpadła na pomysł wskakiwania na krzesło. Bo Basilius miał rację, mogła zrobić coś dużo rozsądniejszego, na przykład spróbować uderzyć w drzwi albo poprosić o pomoc falami, ewentualnie usiąść i poczekać aż ktoś ich wypuści.
Równie źle, że nawet jeżeli ogólne samopoczucie ją trochę spowalniało, to wciąż poruszała się dość szybko, a Basilius musiał wstać z podłogi, w konsekwencji więc złapał Brennę już wtedy, kiedy wskakiwała na krzesło. Dla niej zaś normalnie nie byłby to absolutnie żaden problem, ot pewnie zeskoczyłaby na podłogę bez większych problemów: tym razem jednak prawa noga zwyczajnie się pod nią załamała.
Najwyraźniej naprawdę miała słabość do chłopców z rodu Prewettów, bo zwyczajnie poleciała prosto na Basiliusa.
W odruchu próbowała jednak upaść tak, aby nawet jeśli zwaliłaby go z nóg, nie walnąć na niego całym ciężarem, i w efekcie to ona ucierpiała bardziej. Coś trzasnęło - krzesło, jakaś kość...? - a chochlik sfrunął z góry z szaleńczym śmiechem, by zacząć szarpać Brennę za włosy.
Rzuty na wypierdolenie się i krzywdę
Trochę źle, że wpadła na pomysł wskakiwania na krzesło. Bo Basilius miał rację, mogła zrobić coś dużo rozsądniejszego, na przykład spróbować uderzyć w drzwi albo poprosić o pomoc falami, ewentualnie usiąść i poczekać aż ktoś ich wypuści.
Równie źle, że nawet jeżeli ogólne samopoczucie ją trochę spowalniało, to wciąż poruszała się dość szybko, a Basilius musiał wstać z podłogi, w konsekwencji więc złapał Brennę już wtedy, kiedy wskakiwała na krzesło. Dla niej zaś normalnie nie byłby to absolutnie żaden problem, ot pewnie zeskoczyłaby na podłogę bez większych problemów: tym razem jednak prawa noga zwyczajnie się pod nią załamała.
Najwyraźniej naprawdę miała słabość do chłopców z rodu Prewettów, bo zwyczajnie poleciała prosto na Basiliusa.
W odruchu próbowała jednak upaść tak, aby nawet jeśli zwaliłaby go z nóg, nie walnąć na niego całym ciężarem, i w efekcie to ona ucierpiała bardziej. Coś trzasnęło - krzesło, jakaś kość...? - a chochlik sfrunął z góry z szaleńczym śmiechem, by zacząć szarpać Brennę za włosy.
Rzuty na wypierdolenie się i krzywdę
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.