28.07.2025, 18:40 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.08.2025, 12:45 przez Robert Albert Crouch.)
Robert przewrócił oczami, słysząc to, co Jonathan wygadywał o wspaniałym meblu, jakim była meblościanka. Skąd ta negatywność? To uprzedzenie? Czy jego kuzyn aby nie był polonofobem? Może lepiej nie zabierać go na ewentualne negocjacje z magicznym rządem Polskej Rzeczypospolitej Ludowej? Jakby palnął coś o bezguściu, nie byłoby wielkich szans na dobry układ. A obecnie... należało liczyć się z każdym partnerem.
— Uważaj na Prewettów, Mono. Ta rodzina to niebezpieczni ludzie — ostrzegł kuzynkę. — Kasyna i bukmacherka są najlżejszą rzeczą, o którą się ich podejrzewa.
Chodziło oczywiście o pralnie pieniędzy, przekręty, a nawet pobicia i tajemnicze śmierci. Prewetci dobrze się kryli, starali się zacierać dowody, a w sądzie trudno było ich o cokolwiek posądzić. Byli jednak zawsze blisko tych spraw. Często balansowali na granicy prawa. Niestety Robert nie miał czasu na sprawdzenie tego całego Icarusa. Nie kojarzył go dobrze, ale miał nadzieję, że nie był typem spod ciemnej gwiazdy.
Obecnie jednak to bardziej Rowle'owie go interesowali. Nie podejrzewał o nic Monę (z pewnością nie była geniuszem zbrodni), ale Robert uważał, że każdy, którego dom nie ucierpiał podczas Spalonej Nocy, musiał być dokładnie prześwietlony. A tak się składało, że posiadłości smoczych opiekunów ledwo draśnięto. Niestety Mony również, co oznaczało, że jakoś będzie musiała obronić się przed ewentualnymi podejrzeniami. Dziewczyna miała dobre serce i Robert to wiedział. Polityczne problemy jakby przelatywały nad nią. Ciekawe, czy po Spalonej Nocy też tak było?
Pytanie Mony go zdziwiło. Zmarszczył brwi.
— Obaj z Jonathanem zdecydowanie potępiamy to, co się wydarzyło. Staramy się w Ministerstwie sprzątać bałagan. A jeśli chodzi o Selwynów... Powinnaś sama wiedzieć, jak było z Hannibalem, skoro go gościłaś. Choć, jeśli mam być szczery, jego działalność artystyczna nie służy sprawie Śmierciożerców. Moja mama jest reżyserką magicznej adaptacji mugolskiej baśni w The Globe, pracuje z osobami nieczystej krwi. Ja natomiast tyle się nakłóciłem w Wizengamocie z czystokrwistymi supremacjonistami, że Śmierciożercy musieliby być naprawdę niespełna rozumu, żeby umieszczać mnie jako podwójnego agenta. Szczególnie, że całą noc siedziałem w atrium i organizowałem pomoc. Gdybym był Śmierciożercą, zapewne wykorzystałbym tę okazję, by nabruździć. Jeśli Jonathan ma coś do dodania, to proszę; ale jeśli on okaże się Śmierciożercą, to ja uciekam do świata mugoli i zostaję kierowcą tira — wygłosił przemowę swoim z lekka pretensjonalnym sędziowskim tonem.
— Uważaj na Prewettów, Mono. Ta rodzina to niebezpieczni ludzie — ostrzegł kuzynkę. — Kasyna i bukmacherka są najlżejszą rzeczą, o którą się ich podejrzewa.
Chodziło oczywiście o pralnie pieniędzy, przekręty, a nawet pobicia i tajemnicze śmierci. Prewetci dobrze się kryli, starali się zacierać dowody, a w sądzie trudno było ich o cokolwiek posądzić. Byli jednak zawsze blisko tych spraw. Często balansowali na granicy prawa. Niestety Robert nie miał czasu na sprawdzenie tego całego Icarusa. Nie kojarzył go dobrze, ale miał nadzieję, że nie był typem spod ciemnej gwiazdy.
Obecnie jednak to bardziej Rowle'owie go interesowali. Nie podejrzewał o nic Monę (z pewnością nie była geniuszem zbrodni), ale Robert uważał, że każdy, którego dom nie ucierpiał podczas Spalonej Nocy, musiał być dokładnie prześwietlony. A tak się składało, że posiadłości smoczych opiekunów ledwo draśnięto. Niestety Mony również, co oznaczało, że jakoś będzie musiała obronić się przed ewentualnymi podejrzeniami. Dziewczyna miała dobre serce i Robert to wiedział. Polityczne problemy jakby przelatywały nad nią. Ciekawe, czy po Spalonej Nocy też tak było?
Pytanie Mony go zdziwiło. Zmarszczył brwi.
— Obaj z Jonathanem zdecydowanie potępiamy to, co się wydarzyło. Staramy się w Ministerstwie sprzątać bałagan. A jeśli chodzi o Selwynów... Powinnaś sama wiedzieć, jak było z Hannibalem, skoro go gościłaś. Choć, jeśli mam być szczery, jego działalność artystyczna nie służy sprawie Śmierciożerców. Moja mama jest reżyserką magicznej adaptacji mugolskiej baśni w The Globe, pracuje z osobami nieczystej krwi. Ja natomiast tyle się nakłóciłem w Wizengamocie z czystokrwistymi supremacjonistami, że Śmierciożercy musieliby być naprawdę niespełna rozumu, żeby umieszczać mnie jako podwójnego agenta. Szczególnie, że całą noc siedziałem w atrium i organizowałem pomoc. Gdybym był Śmierciożercą, zapewne wykorzystałbym tę okazję, by nabruździć. Jeśli Jonathan ma coś do dodania, to proszę; ale jeśli on okaże się Śmierciożercą, to ja uciekam do świata mugoli i zostaję kierowcą tira — wygłosił przemowę swoim z lekka pretensjonalnym sędziowskim tonem.