Dementorek miał mentalność Roberta Mulcibera. Z jednej strony był i wkurwiał, a z drugiej się nie słuchał. Zupełnie jak stary Staszka, a Lorien mu mówiła, że powinien wyluzować. Nie posłuchał się i bach, staruszek w grobie, a Lorien ze spadkiem.
To, że Stanley był wybitnym czarodziejem, a jeszcze lepszym ekspertem wiedzy ogólnej, nie podlegało żadnej dyskusji. Nikt nie był na tyle otwarty w swoim zamkniętym umyśle, aby móc mu dorównać w tych kwestiach.
- Kto czytał, ten czytał. Nie oskarżaj mnie o takie zbrodnicze rzeczy - wyjaśnił jak się sprawy miały - To obraza majestatu aby porządnego czarodzieja oskarżać o wróżbiarstwo. Zanim coś dodasz, zastanów się nad tym. Przypomnę, że Alexander jest wróżbitą, a resztę wiesz już dobrze sam - uśmiechnął się pod nosem, wyobrażając sobie te Alexandrową mordę, która prawi coś o kartach, wróżeniu z fusów i innych dyrdymałach, które miał w zwyczaju wyciągać, ku zdenerwowaniu Borgina.
- Pałki i chuj. I to nawet 7 pałek. Wygrałem i tyle - skwitował, zgarniając monety na swoją część biurka - Za Lorraine dostaniesz punkt stylu, a za Mulcibera co najwyżej golf... Ale musisz go odebrać od Lorien - wyjaśnił, co by nie było żadnych problemów z odbiorem nagrody.
Stanley pociągnął łyk ze szklanki z alkoholem. Na trzeźwo się kurwa nie da Przyglądał się bacznie Rodolphusowi, chcąc zaraz powtórzyć jego ruchy.
- A to ciekawe. Jakbyś opierdolił sobie takiej kuli mocy, co tu Abdulaziz serwuje na Nokturnie, to pewnie nie musiałbyś rzygać - dodał, dając Lestrange'owi możliwość na przystosowanie żołądka do większej ilości alkoholu, którą należało wykorzystać aby przeżyć ten "wieczorek z Tartaru" czy tam innego tarota.
Stanley, wiedząc, że karta lubi dym, sięgnął po papierosa i zaciągnął się odrobinę. To był swego rodzaju dar dla bogów kart, hazardu i całej reszty cyganerii. Hołd złożony, więc karta powinna oddać.
- Dobra. To teraz ja - przejął talię, ignorując całkowicie dementorka - Widziałem jak to robi Alexander. Zawsze coś bredzi pod nosem, jakąś inktantację, więc też wymyśliłem swoją - przyznał, tasując karty - Hokus pokus, czary mary, Robert M to nie twój stary - wypowiedział melodycznie czar, który nic nie robił, a następnie wyciągnął kartę.
Ósemka Denarów
- No proszę, 8 monet. To znaczy, ze jeszcze mi kurwa wisisz 6 Lestrange - przedstawił sprawę jasno, opierając się na krześle niczym prawdziwy zwycięzca, bo nim w sumie był w tej chwili.
Czy ta karta mogła znaczyć coś innego? Nie, ta nie mogła, bo jasno mówiła, że należało się 8 galeonów za taką ekspertyzę.
- Ty no, powiem Ci, że kurewsko proste jest to wróżbiarstwo. Nie wiem co w tym trudnego - przyznał, sięgając po papierosa, którego palił z wielką dumą.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972