23.07.2025, 03:39 ✶
No to jak nie chciał siedzieć na fotelu, to niech sobie nie siedział. Przez chwilę rozważała, czy po prostu ostentacyjnie nie zniknąć wyczarowanego mebla, ale dała sobie spokój i z cichym westchnieniem obróciła się w swoim fotelu tak, aby móc patrzeć wprost na rozwaloną na łóżku francuską personifikację samego Wertera.
Mon petite L.
A może powinna jednym machnięciem różdżki po prostu zniknąć jego leżankę? To brzmiało szalenie kusząco.
– Chciałabym zaoferować ci chwilowe partnerstwo przy rozwiązaniu pewnej sprawy – oznajmiła nic nie robiąc sobie z jego postawy. Czy zakładała, że namierzyłaby tamtego wampira sama? Zdecydowanie. Czy z innymi wampirem byłoby to łatwiejsze? Tak. Czy możliwe, że chciała zająć czymś jego umysł, aby nie myślał więcej o swojej nieszczęśliwej miłości? Zdecydowanie tak. – Widzisz, prowadzę agencję detektywistyczną, głównie zajmuję się oczywiście płatnymi zleceniami, ale czasem lubię pobawić się pro bono, gdy tego wymaga sytuacja. A ta sytuacja właśnie się pojawiła.
Nie powiedziała nic więcej, czujnie przyglądając się Gabrielowi, czy udało jej się już wzbudzić jego ciekawość, czy musiała jeszcze trochę nad tym popracować. Eh, co też ona sobie myślała, gdy założyła że to na pewno on stał za tamtymi atakami? Chyba emocje i chwilowe życzenie śmierci odjęły jej rozum. Przynajmniej go nie zabiła. Nie że byłoby takie ryzyko, gdyby był niewinny. W końcu nie planowała, wpaść do niego i zamordować go tak, czy siak jak zresztą widać było na załączonym obrazku.
Mon petite L.
A może powinna jednym machnięciem różdżki po prostu zniknąć jego leżankę? To brzmiało szalenie kusząco.
– Chciałabym zaoferować ci chwilowe partnerstwo przy rozwiązaniu pewnej sprawy – oznajmiła nic nie robiąc sobie z jego postawy. Czy zakładała, że namierzyłaby tamtego wampira sama? Zdecydowanie. Czy z innymi wampirem byłoby to łatwiejsze? Tak. Czy możliwe, że chciała zająć czymś jego umysł, aby nie myślał więcej o swojej nieszczęśliwej miłości? Zdecydowanie tak. – Widzisz, prowadzę agencję detektywistyczną, głównie zajmuję się oczywiście płatnymi zleceniami, ale czasem lubię pobawić się pro bono, gdy tego wymaga sytuacja. A ta sytuacja właśnie się pojawiła.
Nie powiedziała nic więcej, czujnie przyglądając się Gabrielowi, czy udało jej się już wzbudzić jego ciekawość, czy musiała jeszcze trochę nad tym popracować. Eh, co też ona sobie myślała, gdy założyła że to na pewno on stał za tamtymi atakami? Chyba emocje i chwilowe życzenie śmierci odjęły jej rozum. Przynajmniej go nie zabiła. Nie że byłoby takie ryzyko, gdyby był niewinny. W końcu nie planowała, wpaść do niego i zamordować go tak, czy siak jak zresztą widać było na załączonym obrazku.