23.07.2025, 01:26 ✶
– Już i tak nie biorę bardzo dużej ilości tego co mówisz na poważnie. Po prostu uznałam, że dzisiaj będziesz mówił tylko... – Zawahała się, bo w sumie teraz dotarło do niej, że jej reakcja mogła być rzeczywiście nie do końca przemyślana. – No dobra. Masz rację. Gdyby ktoś rzeczywiście umierał, to pewnie byłbyś bardziej przejęty.
I zapewne już biegłby kuzynowi Victorii na pomoc, a że tego nie robił to... No.
Ugh. Kryzysowe sytuację naprawdę pozbawiały ją poczucia humoru. Co chyba było dobra cechą nawet jeśli oznaczało to, że pewnie nigdy nie będzie tą fajną cool Brygadzistką, która rzuca żartem po tym, gdy zostanie trafiona jakimś zaklęciem.
Ale może to i lepiej. Ciężko żartować, kiedy zostało się trafionym jakimś zaklęciem.
Nie chcę do ciebie gadać jak do kogoś, kim trzeba się przejmować.
To trochę zabolało, bo przecież absolutnie nie musiał się nią przejmować, a ona zdecydowanie potrafiła sama o siebie zadbać. Nie powiedziała jednak tego już na głos, a po prostu ruszyła dalej za nim, próbując myśleć o czekającym na nich zadaniu. Wszystko byle ignorować ten nieprzyjemny głosik w jej głowie, który szeptał A co jeśli wszyscy wiedzą, że tak naprawdę się nie nadajesz? Co jeśli to twoja ostatnia szansa, aby się wykazać?
Dzisiaj musiało obyć się bez żadnych błędów z jej strony. Nie tylko dlatego, że musiała pokazać, że jest dobrą Brygadzistką, ale też aby nikogo nie zawieść. A zwłaszcza tych ktorzy potrzebowali jej pomocy.
I w sumie zrobiła to co powiedział jej potem Atreus. Postanowiła, że skoncentruje się na swoich mocnych stronach (czy to znaczy że te słabe były aż tak bardzo widoczne?), a w chwilach zwątpienia przypomni sobie, że z jakiegoś powodu tutaj była. I nikt jej nie wyrzucił. Jeszcze. Nikt na pewno jej nie wyrzuci, bo będzie dobrze. No poza tym, że w sumie to mogło umrzeć.
Nie wchodziła w słowo Atreusowi kiedy rozmawiał z niewysokim mężczyzna w mundurze, ale z ulgą przyjęła fakt, że Bulstrode nie zapomniał wspomnieć o jej ojcu.
– Tak. Dziękuję. Nie chcesz... Wiesz, jeśli chcesz aby ktoś dał znać twojej rodzinie gdzie jesteś, gdyby trafili do Ministerstwa, to jeszcze możemy o to poprosić. Nie zajmie nam to dużo czasu – powiedziała, ale nogi jednocześnie już ją niosły w stronę przestrzeni teleportacyjnej.
I zapewne już biegłby kuzynowi Victorii na pomoc, a że tego nie robił to... No.
Ugh. Kryzysowe sytuację naprawdę pozbawiały ją poczucia humoru. Co chyba było dobra cechą nawet jeśli oznaczało to, że pewnie nigdy nie będzie tą fajną cool Brygadzistką, która rzuca żartem po tym, gdy zostanie trafiona jakimś zaklęciem.
Ale może to i lepiej. Ciężko żartować, kiedy zostało się trafionym jakimś zaklęciem.
Nie chcę do ciebie gadać jak do kogoś, kim trzeba się przejmować.
To trochę zabolało, bo przecież absolutnie nie musiał się nią przejmować, a ona zdecydowanie potrafiła sama o siebie zadbać. Nie powiedziała jednak tego już na głos, a po prostu ruszyła dalej za nim, próbując myśleć o czekającym na nich zadaniu. Wszystko byle ignorować ten nieprzyjemny głosik w jej głowie, który szeptał A co jeśli wszyscy wiedzą, że tak naprawdę się nie nadajesz? Co jeśli to twoja ostatnia szansa, aby się wykazać?
Dzisiaj musiało obyć się bez żadnych błędów z jej strony. Nie tylko dlatego, że musiała pokazać, że jest dobrą Brygadzistką, ale też aby nikogo nie zawieść. A zwłaszcza tych ktorzy potrzebowali jej pomocy.
I w sumie zrobiła to co powiedział jej potem Atreus. Postanowiła, że skoncentruje się na swoich mocnych stronach (czy to znaczy że te słabe były aż tak bardzo widoczne?), a w chwilach zwątpienia przypomni sobie, że z jakiegoś powodu tutaj była. I nikt jej nie wyrzucił. Jeszcze. Nikt na pewno jej nie wyrzuci, bo będzie dobrze. No poza tym, że w sumie to mogło umrzeć.
Nie wchodziła w słowo Atreusowi kiedy rozmawiał z niewysokim mężczyzna w mundurze, ale z ulgą przyjęła fakt, że Bulstrode nie zapomniał wspomnieć o jej ojcu.
– Tak. Dziękuję. Nie chcesz... Wiesz, jeśli chcesz aby ktoś dał znać twojej rodzinie gdzie jesteś, gdyby trafili do Ministerstwa, to jeszcze możemy o to poprosić. Nie zajmie nam to dużo czasu – powiedziała, ale nogi jednocześnie już ją niosły w stronę przestrzeni teleportacyjnej.