22.07.2025, 17:55 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.07.2025, 17:56 przez Atreus Bulstrode.)
- Jest sypki, szorstki, irytujący i wchodzi wszędzie - odpowiedział jej bez mrugnięcia okiem, jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie. Nie była to jakaś daleko idąca nienawiść, bo przecież był w stanie docenić uroki tak samo Egiptu, jak i zwykłego weekendu na plaży, ale wysypywanie z butów tony kurzu jakoś nie należało do jego top dziesięciu doświadczeń w życiu.
Las dookoła nich zaczął wyglądać nieco normalniej, chociaż według Atreusa atmosfera w ogóle się nie zmieniła. Drzewa jednak chyba nieco się przerzedziły, robiąc miejsce szerszej ścieżce i nie ustawiały się wokół niej tak tłoczno, jakby chciały pochwycić gałęziami przechodniów. Brenna miała też jak najbardziej rację, szarpiąc go wcześniej za rękę - gdyby tylko dać mu jeszcze chwilę, pewnie zacząłby z bliska przyglądać się pniom, szukając tam jakichś zaklętych twarzy.
- A co trzeba zrobić, żeby dostać od ciebie drugie śniadanie? - zapytał, trochę zastanawiając się czy spełniał już jakieś kryteria, ale z drugiej strony pewnie nawet by tego nie jadł. Przygotowane własnoręcznie jedzenie miało jakieś swoje uroki, ale kolokwialnie do tego podchodząc - wydawało mu się bardzo biedackie. Sam stołował się w miejscu, które specjalnie do tego w Ministerstwie postawili, czyli stołówce i nie rozumiał trochę, czemu inni nie mogli robić tego samego. Albo zjeść czegoś na mieście. - No tak, możesz być nieprzyzwyczajona do takich ekscesów. Jeśli to za dużo szok, to możesz go oddać - parsknął, podobnie jak ona, wpatrując się w ciemną otchłań dołu. Szybko jednak zaczął stopą sprawdzać jego krawędź, chyba tylko po to żeby upewnić się że może podejść nieco bliżej bez ryzyka zawalenia się do środka.
//a czy ja wpadnę do dołu?
Las dookoła nich zaczął wyglądać nieco normalniej, chociaż według Atreusa atmosfera w ogóle się nie zmieniła. Drzewa jednak chyba nieco się przerzedziły, robiąc miejsce szerszej ścieżce i nie ustawiały się wokół niej tak tłoczno, jakby chciały pochwycić gałęziami przechodniów. Brenna miała też jak najbardziej rację, szarpiąc go wcześniej za rękę - gdyby tylko dać mu jeszcze chwilę, pewnie zacząłby z bliska przyglądać się pniom, szukając tam jakichś zaklętych twarzy.
- A co trzeba zrobić, żeby dostać od ciebie drugie śniadanie? - zapytał, trochę zastanawiając się czy spełniał już jakieś kryteria, ale z drugiej strony pewnie nawet by tego nie jadł. Przygotowane własnoręcznie jedzenie miało jakieś swoje uroki, ale kolokwialnie do tego podchodząc - wydawało mu się bardzo biedackie. Sam stołował się w miejscu, które specjalnie do tego w Ministerstwie postawili, czyli stołówce i nie rozumiał trochę, czemu inni nie mogli robić tego samego. Albo zjeść czegoś na mieście. - No tak, możesz być nieprzyzwyczajona do takich ekscesów. Jeśli to za dużo szok, to możesz go oddać - parsknął, podobnie jak ona, wpatrując się w ciemną otchłań dołu. Szybko jednak zaczął stopą sprawdzać jego krawędź, chyba tylko po to żeby upewnić się że może podejść nieco bliżej bez ryzyka zawalenia się do środka.
//a czy ja wpadnę do dołu?

Rzut TakNie 1d2 - 2
Nie
Nie