22.07.2025, 16:17 ✶
Głupich ludzi. Nie lubiła widzieć głupich ludzi. A także takich, którzy zamiast od razu przejść do zdrady małżonka, najwyraźniej delektowali się czasem przez co ona musiała dłużej na nich patrzeć, zamiast od razu zebrać dowody w postaci pocałunku i nie musieć kalać swoich oczu niczym więcej.
Nie odpowiedziała jednak na to, zachowując te myśli wyłącznie dla siebie.
– Ty za to lubisz patrzeć dość intensywnie – oznajmiła, wbijając nieco podejrzliwe spojrzenie w kobietę, która postanowiła jej się tak przyglądać. Lucy na przestrzeni kolejnych dekad z pewnością nie raz wyglądała tak, że w dzisiejszych czasach mogła zostać wystawiona w muzeum sztuki, ale nie był to ten raz, bo ebrew pewnym stereotypom odnośnie jej braci w krwi i kłach, Rosewood nie zamierzała paradować w sukni wiktoriańskiej panny na codzień, a już zwłaszcza po lesie. Nie miała nawet wymyślnej fryzury, upinając swoje włosy jedynie tak, aby nie przeszkadzały jej w zadaniu.
I już miała coś warknąć, kazać jej się odsunąć z informacją, że jeśli kobiecie się nudziło, to zawsze mogła spróbować wpatrywać się w Iudzi z Doliny Godryka, a jej dać pracować w spokoju kiedy...
Oczy wampirzycy, jeszcze przed chwilą wskazujące na pewne zirytowanie, teraz nagle rozbłysnęły pełne ciekawości.
– Faktyczna schadzka? Gdzie? – spytała i teraz to ona spojrzała z zaciekawieniem na czarownicę wyrabiając sobie opinię, że z ich dwójki to ta druga kobieta bardziej nadawała się na rolę muzealnego eksponatu. Chociaż nie... Nie muzealnego. Raczej nie było w niej nic zabytkowego, ale już jako rzeźba na wystawie nieco ekscentrycznego malarza? Tak, tam kobieta wraz z jej długą suknią, burzą loków i tym dziwnym uśmieszkiem nadawałaby się już idealnie.
Nie odpowiedziała jednak na to, zachowując te myśli wyłącznie dla siebie.
– Ty za to lubisz patrzeć dość intensywnie – oznajmiła, wbijając nieco podejrzliwe spojrzenie w kobietę, która postanowiła jej się tak przyglądać. Lucy na przestrzeni kolejnych dekad z pewnością nie raz wyglądała tak, że w dzisiejszych czasach mogła zostać wystawiona w muzeum sztuki, ale nie był to ten raz, bo ebrew pewnym stereotypom odnośnie jej braci w krwi i kłach, Rosewood nie zamierzała paradować w sukni wiktoriańskiej panny na codzień, a już zwłaszcza po lesie. Nie miała nawet wymyślnej fryzury, upinając swoje włosy jedynie tak, aby nie przeszkadzały jej w zadaniu.
I już miała coś warknąć, kazać jej się odsunąć z informacją, że jeśli kobiecie się nudziło, to zawsze mogła spróbować wpatrywać się w Iudzi z Doliny Godryka, a jej dać pracować w spokoju kiedy...
Oczy wampirzycy, jeszcze przed chwilą wskazujące na pewne zirytowanie, teraz nagle rozbłysnęły pełne ciekawości.
– Faktyczna schadzka? Gdzie? – spytała i teraz to ona spojrzała z zaciekawieniem na czarownicę wyrabiając sobie opinię, że z ich dwójki to ta druga kobieta bardziej nadawała się na rolę muzealnego eksponatu. Chociaż nie... Nie muzealnego. Raczej nie było w niej nic zabytkowego, ale już jako rzeźba na wystawie nieco ekscentrycznego malarza? Tak, tam kobieta wraz z jej długą suknią, burzą loków i tym dziwnym uśmieszkiem nadawałaby się już idealnie.